[Strona główna] [W górę] [Anioły] [Blogoslawieni] [Dwie siostry] [Modlitwa] [Wino]

 

rozważania - Agnieszka Tańczuk z Lędzin (doktorantka na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Opolskiego)

 

Na początku i na końcu było... Wino

26 VIII 2012

 

Można by pomyśleć, że temat wina to nienajlepszy wybór na rozważanie w miesiącu sierpniu, który został ogłoszony przez Kościół miesiącem trzeźwości. Jednak sama Ewangelia w sierpniową uroczystość Najświętszej Marii Panny Częstochowskiej prowadzi nas przez pierwszy Jezusowy cud, a trunek ten stanowi ważny jego element. Mówi się, że historia zatacza koło. Ewangelia też zatacza koło: wino rozpoczyna i kończy ludzką misję Jezusa na ziemi.

Wino pojawia się na kartach Ewangelii kilkakrotnie. Jezus opowiada zebranym przypowieść o robotnikach[1]. Bóg – Gospodarz ma swoją winnicę, w której produkuje Wino Życia, ale potrzebuje On robotników, aby zebrać owoce w odpowiednim czasie. Robotnicy z Ewangelii św. Mateusza okazują się niegodni zaufania, ale Królestwo Niebieskie nie przestaje trwać, pojawią się przecież inni robotnicy: obyśmy my pracowali razem z nimi na życie wieczne.

Wino jest znakiem i początkiem czegoś nowego, przemiany duszy. Potrzeba się narodzić na nowo, jak Chrystus mówi Nikodemowi, aby osiągnąć zbawienie[2]. Misja Chrystusa na ziemi to nowa jakość, Nowy Testament, Nowy Świat. Jezus jest nowym znakiem, który łączy Stary i Nowy Testament. Nie znosi On prawa, ale wypełnia je i pomaga nam wypełniać Boże Przykazania z koniecznością miłowania Boga i bliźniego na czele. Potrzebny jest Mesjasz, Jezus, gdyż jak mówi „nie wlewa się też młodego wina do starych bukłaków. W przeciwnym razie bukłaki pękają, wino wycieka, a bukłaki się psują. Raczej młode wino wlewa się do nowych bukłaków, a tak jedno i drugie się zachowuje. Jest to zachęta do tego, by człowiek się zmienił, odnowił swoje wnętrze i stał się nowym „bukłakiem”[3], do którego Chrystus przeleje swoje łaski.

Gdy Jezus przeczuwa, że nadeszła Jego godzina, że Jego czas na ziemi się kończy, wino pojawia się znowu i to ze zdwojoną siłą. Przed Męką, Chrystus zostawia Apostołom Święte Znaki Sakramentu Eucharystii: swoje Ciało i Krew – Chleb i Wino.

Następnie wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, dał im, mówiąc: Pijcie z niego wszyscy, bo to jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów. Lecz powiadam wam: Odtąd nie będę już pił z tego owocu winnego krzewu aż do owego dnia, kiedy pić go będę z wami nowy, w królestwie Ojca mojego[4].

To te dary stają się centrum Kościoła, żywego, w którym wszyscy ludzie są zjednoczeni. Siła naszej wiary może być wciąż na nowo odnawiana i wzmacniania spożywaniem Ciała i Krwi Chrystusa podczas codziennej Eucharystii. Ten cud przemiany jest zarazem kontynuacją jak i wzmocnieniem i uświęceniem cudu z Kany Galilejskiej, przypieczętowuje on wszystkie cuda i znaki, jakich Chrystus dokonał na ziemi. Jezus nie tylko oddaje za nas życie i daje nam pocieszyciela, Ducha Świętego, ale zostawia nam samego Siebie w Świętym Chlebie i Winie.

Na kilka chwil przed śmiercią Jezus dostaje łyk wina do spożycia. Jak podają przypisy do Ewangelii było to kwaśne wino, którego używali żołnierze rzymscy do gaszenia pragnienia. Zbawiciel kosztuje nieco tego napoju, ale nie chce pić[5], sam zaś, po śmierci, daje nam wodę i krew[6] ze swojego boku, abyśmy nie łaknęli.

To nie przypadek, że to właśnie cudem przemiany wody w wino Jezus rozpoczął swoją publiczną działalność. Wino z wesela w Kanie Galilejskiej było zapowiedzią Wina z Krzyża, które jest Krwią Chrystusa – prawdziwym napojem. Dzięki Jezusowemu poświęceniu, możemy czerpać ze zdrojów zbawienia, tak jak słudzy, którzy czerpali wino z kamiennych stągwi. Jakże zdziwiony był starosta weselny, widząc jak dobre wino stanęło na stołach, gdy uroczystość weselna chyliła się ku końcowi. Jezus nie mami nas płonnymi obietnicami bez pokrycia, ale zawsze daje to, co najlepsze: swoje Ciało i Krew, Chleb i Wino.

 


[1] Mt 20, 1-16

[2] J 3, 1-21

[3] Mt 9, 14-17

[4] Mt 26, 27-29

[5] Mt 27, 32-34

[6] J 19, 32-34