W górę • Bp Augustin • Bp Wycisk • Fotografie • Grota • Kronika • Słoków • Święci

KRONIKA

 

       

Początki miejscowości giną w mrokach historii. Miejscowość istniała już we wczesnym średniowieczu. Od niepamiętnych czasów Olbrachcice należały do parafii Solec. Majątek w Olbrachcicach należał do Klasztoru Ojców Paulinów w Mochowie koło Głogówka. Klasztor ten został założony w 1388 r. przez Księcia Władysława Opolczyka, a mieszkańcy Olbrachcic byli zobowiązani do jego uposażenia.

        Informacje dotyczące Olbrachcic (przez związki z zakonem Ojców Paulinów) znajdują się w Mochowie i na Jasnej Górze. W dniu 21 kwietnia 1795 r. Olbrachcice liczyły 50 posesji. Wszyscy mieszkańcy Olbrachcic byli katolikami. Zajmowali się wyłącznie uprawą roli. Przeor Klasztoru Paulinów z Mochowa podczas swych odwiedzin w Olbrachcicach, które odbywał jako właściciel miejscowości, zatrzymywał się w przeznaczonym dla siebie budynku na terenie majątku i w małej kaplicy pod wezwaniem św. Marii Magdaleny odprawiał Mszę świętą.

         W roku 1810 nakazem Króla Pruskiego dobra Klasztoru Paulinów przechodzą na skarb Państwa. W następnym roku gospodarze z Olbrachcic (było ich dwudziestu) wykupili majątek ziemski i podzielili w równych częściach między siebie. Budynki majątku i parcelę przekazali na cele powstającej szkoły. Gospodarze ci przejęli patronat nad miejscowością i szkołą. Przez parcelację majątku wielu ludzi wzbogaciło się i miejscowość rozbudowała się w kierunku Słokowa. Większość starych domów była zbudowana z drewna i gliny. Szkoła należała do pierwszych budynków murowanych.

         Przed podziałem i wprowadzeniem separacji był w Olbrachcicach wspólny wypas koni, krów, owiec, kóz, świń i gęsi. Do tego wynajmowano wspólnych pastuchów. Wypasano na tak zwanym ugorze, który pochodził z jednej trzeciej używanego w danym roku pola.

        Rok 1861. Miejscowość liczy 620 mieszkańców, w tym 618 katolików i 2 ewangelików. Olbrachcice należą wówczas do parafii Solec. Ciasnota kościoła parafialnego w Solcu (dawny kościół), jak również zła droga (nieprzejezdna szczególnie porą deszczową) spowodowały, że tutejszy zamożny i nie mający większej rodziny rolnik Józef Alter oraz miejscowi i zamiejscowi dobrodzieje postanowili za zgodą Przewielebnego Księcia-Biskupa Henryka Förstera z Wrocławia wybudować na miejscu wielką i obszerną kaplicę. Odpowiedni plac pod budowę dał rolnik Łukasz Lorek z hipoteki nr 1 oraz Katarzyna, żona Franciszka Menzlera - wdowa po Głombicy (z domu Kontny) z hipoteki nr 2.

         Kaplicę tę poświęcił w dniu 2 grudnia 1861 r., w poniedziałek pierwszego tygodnia Adwentu, Ks. Dziekan, Inspektor Szkolny i Proboszcz z Prężyny, Rak - jako komisarz biskupi. W związku z tym pierwsze uroczyste nabożeństwo odprawił tutaj Ks. Hoffmann proboszcz z Solca. Ks. Proboszcz wygłosił pierwsze kazanie w języku niemieckim i odprawił uroczystą sumę, natomiast Ks. Lorek, proboszcz z Gostomii wygłosił pierwsze kazanie w języku polskim, a wikary z Głogówka Ks. Knappe odprawił pierwsze uroczyste nieszpory.

         Od dnia poświęcenia przechowuje się w tej kaplicy Najświętszy Sakrament oraz podtrzymuje się światło wiecznej lampki. W krótkim czasie po poświęceniu kaplicy zamieszkał na miejscu dawny Kapelan Ks. Józef Alder i od grudnia 1861 r., od uroczystości patronalnej tutejszej kaplicy, rozpoczął - za zgodą miejscowego proboszcza i Wikariatu Generalnego we Wrocławiu - sprawowanie Najświętszej Ofiary Mszy świętej. Dla kościelnej fundacji domagał się Ks. Alder 100 reńskich talarów pensji, 4 worki żyta, 4 worki jęczmienia, 1 worek pszenicy i wolne mieszkanie, wszystko zostało mu przyznane. W dniu 25 maja 1863 r. Ks. Alder opuścił tutejszą miejscowość, ponieważ jego mieszkanie w stosunku do kaplicy było źle położone, a gmina odciągała czas budowy mieszkania dla duchownego ze względu na brak placu pod budowę. W ten sposób odprawianie nabożeństw na miejscu zostało przerwane.

        Ponieważ cmentarz w Solcu był również już za mały, przeznaczono na wniosek gminy plac położony koło kaplicy na cmentarz(nabyty drogą darowizny Józefowi Alterowi przez gospodarza Łukasza Lorka i gospodynię Katarzynę Menzler). Został on poświęcony przez Ks. Dziekana i Inspektora Szkolnego, Proboszcza Raka z Prężyny w 1862 r. Odtąd zmarli z Olbrachcic są grzebani na miejscu. W tym czasie w Olbrachcicach znajdują się: browar piwa, dwie kuźnie i jeden warsztat kołodziejski. Zboże przeważnie jest sprzedawane na targu w Prudniku. Większość młodszych gospodarzy jest zadłużona. Swoje posiadłości musieli przejąć z wielkimi spłatami. Na końcu wsi w stronę Solca znajduje się mały plac gminny z dwoma starymi lipami i krzyżem pośrodku. Ten plac nazywa się cmentarzyk "Kirchowek" i wieść niesie, że podczas dżumy na tym miejscu grzebano zmarłych z Olbrachcic. Jest to bardzo prawdopodobne, gdyż można tutaj odnaleźć kości. Poza tym w dniu 3 lipca, co roku obchodzi się tutaj dzień ślubowany, w którym mieszkańcy Olbrachcic mają obowiązek nie opuszczać przez cały dzień miejscowości i wziąć udział w procesji wokół pola. Początek tego ślubowania nie jest znany. Od dwudziestu lat (tj. od r. 1846) istnieje w Olbrachcicach Bractwo św. Izydora, powołane do życia przez założyciela tutejszej kaplicy rolnika Józefa Altera. Członkowie tego bractwa mają obowiązek brania udziału w pogrzebie zmarłego współczłonka i nosić chorągwie, latarnie lub świece.

         Miejscowość, która zakosztowała dobrodziejstwa nabożeństw na miejscu życzyła sobie, by kapłan był również na miejscu. Zwrócono się wpierw do emerytowanego Ks. Proboszcza Meissa, który przebywał w domu emerytów w Nysie i zaangażowano go, aby odprawiał Msze św. Ks. Proboszcz Meiss odprawiał przez krótki czas, od 3 do 14 czerwca tego samego roku.

         W końcu gmina zdecydowała się wybudować mieszkanie dla księdza. Bardzo życzliwie do kościoła nastawiony gospodarz Jerzy Augustin zobowiązał się przez zamianę łąki z Katarzyną, żoną gospodarza Franciszka Menzlera, zdobyć dogodniejszy teren, położony blisko kaplicy, pod budowę mieszkania dla księdza i podarować go parafii. Gdy to zostało spełnione, gmina rozpoczęła budowę mieszkania i jesienią 1863 r. budowę ukończono. Za zgodą władz kościelnych osiadł w Olbrachcicach emerytowany proboszcz Ks. Steckel i sprawował od 29 października 1863 liturgię w tutejszym kościele. Tenże ksiądz domagał się od gminy na swoje utrzymanie rocznie 200 talarów, wolne użytkowanie mieszkania oraz leżącego w pobliżu ogrodu.

         Latem 1867 r. przebywający tutaj emerytowany proboszcz Ks. Steckel zainicjował przeprowadzenie odnowienia kościoła z zebranych składek. Koszt renowacji wynosił 60 talarów. 18 września 1867 r. Ks. Biskup Sufragan Adrian Włodarski podczas wizytacji w Solcu odwiedził również tutejszy kościół i przeprowadził w nim katechezę dla dzieci szkolnych na temat święcenia niedzieli i świąt.

         W końcu 1868 r. dotychczasowy przewodniczący rady szkolnej gospodarz Jerzy Botta złożył swój urząd i na jego miejsce został wybrany Karol Wycisk. W dniu 20 marca 1869 r. (po 5 latach i 4 miesiącach) sołtys Melchior Czaja złożył rezygnację z urzędu. Urząd ten przejął gospodarz Jerzy Botta, który z trzech przedstawionych kandydatów został najwyżej zakwalifikowany na to stanowisko przez Królewski Urząd Powiatowy. Wraz z objęciem przez Ks. Steckla tutejszego kościoła filialnego powierzono mu również urząd rewizora szkoły z dniem 29 kwietnia 1869 r. Dekret nominacyjny wręczył Ks. Stecklowi Ks. Dziekan Rak z Prężyny. Od tego czasu powierzono mu wszystkie przypadające przy tutejszym kościele funkcje. Równocześnie przekazano nauczycielowi Tunklowi funkcję kościelnego i organisty. Przekazu dokonali na mocy pertraktacji z Ks. Dziekanem Rakiem upoważnieni deputowani gminni: rolnik Jerzy Augustin oraz właściciel parceli Józef Alter. Przyznano również honorarium roczne wypłacane przez gminę w wysokości 5 talarów.

         Z inicjatywy Ks. Steckla tutejsza gmina postanowiła pod kierunkiem ówczesnego sołtysa Botty, aby cmentarz otoczyć płotem z masywnymi filarami. To przedsięwzięcie wykonano kosztem ok. 100 talarów z kasy gminnej.

         W dniu 13 lipca 1870 r. pola w kierunku Słokowa i Solca zostały zniszczone przez grad. Ponieważ żyta były już wcześniej dojrzałe, stąd zostały tylko częściowo zniszczone. Natomiast późniejsze zboża zostały zniszczone całkowicie. Tylko 20% właścicieli ubezpieczyło zbiory na wypadek gradobicia, stąd szkody dla większości były bardzo dotkliwe.

         W roku 1871 Ks. Steckel ubogacił wystrój kościoła przez wykonanie osobiście kolumn przy głównym ołtarzu oraz przy ołtarzach bocznych. Przez sprawienie stacji bocznych oraz inne ozdoby. Podarował kościołowi krzyż do adoracji w Wielkim Tygodniu, który sam wykonał i wyrzeźbił.

         Poprawka do wcześniej podanej informacji dotyczącej darowizny łąki przez Augustina dla Katarzyny Menzier w celu zdobycia placu budowlanego pod budowę mieszkania dla księdza. Rolnik Jerzy Augustin, kazał sobie wypłacić z kasy gminnej za plac pod budowę dodatkowo 60 talarów. Przyczyną takiego stanowiska, był prawdopodobnie zły przykład wielu tutejszych mieszkańców, którzy na cele kościelne obiecali sumy pieniężne, a nawet 20 morgów ziemi, jednak obietnicy nie dotrzymali. W konsekwencji sprawa utworzenia w Olbrachcicach samodzielnej parafii została odwleczona.

         W 1872 r. budowniczy tutejszego kościoła Józef Alter sprawił nowe organy dla kościoła, które według danych budowniczego organów Polewki z Rozkochowa kosztowały 300 talarów. W tym samym roku rolnik Franciszek Grölich postawił nowy krzyż na swojej posesji - przy drodze do Słokowa. Również rodzina nauczyciela Tunkla za zgodą gminy (sołectwa) postawiła krzyż przy budynku szkolnym. Obydwa krzyże poświęcił miejscowy duszpasterz Ks. Steckel w dniu 13 października 1872 r. Podobnie rolnik Maciej Barysz oraz zagrodnik Urban Trinczek postawili krzyże. Pierwszy postawił go przed swoim gospodarstwem, drugi na polu przy drodze do Białej. Obydwa krzyże nie zostały jeszcze poświęcone (do 23 marca 1873).

         Państwo Pruskie wprowadza swoich urzędników do szkolnictwa. Urząd Królewski w Opolu ustanowił dr Vogta inspektorem szkolnym w Prudniku. Na tej podstawie dotychczasowy inspektor szkolny ks. Proboszcz Kadlubiec z Browieńca złożył dotychczas piastowany urząd inspektora powiatowego. Równocześnie zamianowano właściciela ziemskiego pana von Wittenberg na Słokowie inspektorem tutejszej szkoły po rezygnacji z tego urzędu dotychczasowego rewizora szkolnego Ks. Steckla.

         Po dobrowolnej rezygnacji z urzędu dotychczasowego sołtysa gospodarza Jerzego Botta w 1873 r., na jego miejsce został wybrany i wprowadzony dotychczasowy sędzia polubowny gospodarz Jan Grölich.

         W 1873 r. rozmnożyły się myszy do tego stopnia, że zniszczyły całe zbiory na polach i doprowadziły do wielkiej nędzy. Sprowadzono różne środki zaradcze oraz trucizny, lecz nie wiele to pomogło. W 1874 r. myszy zniknęły całkowicie i zapowiadają się obfite żniwa.

         W dniu 5 lutego 1874 r. zmarł w Solcu nauczyciel i organista Antoni Weiss, który spełniał funkcję organisty i kościelnego w Polskich Olbrachcicach. Kuria Książęco-Biskupia we Wrocławiu zmieniła dotychczasową sytuację i zamianowała kościelnym i organistą nauczyciela Jakuba Tunkla, który tymczasowo piastował te urzędy. Ks. Dziekan z Białej Ernst wprowadził nowego kościelnego i organistę na urząd oraz wizytował. Dekret nominacyjny brzmi następująco: „Katolickiego nauczyciela Jakuba Tunkla mianuje się kościelnym i organistą przy katolickiej kaplicy w Polskich Olbrachcicach, zobowiązując go do wiernego wypełniania tych urzędów i do wszystkiego, co z tym jest związane, do etycznego postępowania w życiu oraz chętnego i posłusznego zachowywania się wobec przełożonych duchownych - jak to przystoi na wiernego i sumiennego sługę kościelnego, za co jako kościelny i organista, ma otrzymywać godne wynagrodzenie. Urzędowo podpisane i opieczętowane. Wrocław, 13 marca 1874 r. Książęco-Biskupia Kuria. Wikariat Generalny. Podpis: Neukirch”.

         W dniu 5 grudnia 1875 r. dokonano wyborów do Rady Parafialnej i Rady Wiejskiej. Do Rady Parafialnej wybrani zostali rolnicy: Grzegorz Botta, Józef Weiss i Franciszek Menzler oraz właściciel parceli Mikołaj Müller, a także zagrodnicy: Józef Glombitza i Józef Hoinka. Do Rady Wiejskiej wybrani zostali rolnicy: Jan Grölich (sołtys), Łukasz Lorek, Melchior Czaja, Edward Barysch, Jan Wycisk, Karol Wycisk, August Grölich, Teodor Cichy, Antoni Rak oraz zagrodnicy: Franciszek Strzyga, Michał Cichy, Jan Haide, Jan Emst i Paweł Globisch, a także właściciele parceli: Franciszek Larysch, Franciszek Menzler, Jan Reschka i Antoni Trinczek. W dniu 15 stycznia 1876 r. Rada Parafialna i Rada Wiejska została wprowadzona w swe urzędowanie. Przewodniczącym Rady Parafialnej został wybrany Jerzy Botta, zastępcą rolnik Franciszek Menzler, a skarbnikiem rolnik Józef Weiss. Przewodniczącym Rady Wiejskiej został sołtys Jan Grölich i zastępcą Karol Wycisk. Józef Weiss wystąpił z Rady Parafialnej i na jego miejsce wybrano rolnika Edwarda Baryscha, a na miejsce tego ostatniego do Rady Wiejskiej wybrano zagrodnika Franciszka Globischa.

         W dniu 1 marca 1877 r. podpisana została umowa odnośnie uposażenia nowego kościelnego i organisty w osobie miejscowego nauczyciela Tunkla, aby w przyszłości uniknąć nieporozumień. Dokument został podpisany przez ówczesnego sołtysa Grölicha oraz przedstawicieli wioski Edwarda Barysza, Jana Wyciska, Franciszka Strzigę i Franciszka Menzlera oraz nauczyciela Jakuba Tunkla w obecności Ks. Steckla. Do uposażenia organisty i kościelnego należy również (jak to było dotychczas, od wybudowania kaplicy) użytkowanie trawy rosnącej na cmentarzu oraz używanie miejsca w pierwszej ławce (bezpłatnie) po stronie kobiet (przed bocznym ołtarzem św. Barbary) przez żonę, względnie rodzinę organisty.

        W 1877 r. rozbudowano tutejszy kościół. Wybudowano również nową wieżę, stara była tak źle zbudowana, że strach było się do niej zbliżyć. Koszta budowy poniósł tutejszy duszpasterz oraz kasa kościelna. Wieś dostarczyła robociznę. Józef Grólich-rolnik sprawił wielki dzwon odlany w Pawłowiczkach pow. Koźle, którego koszt wynosił 600 marek. Zawieszony został na wieży około Bożego Narodzenia 1879 r. Mniejszy dzwon odlany również Pawłowiczkach zakupił za 250 marek rolnik Emanuel Botta, a zawieszony został w Wielkanoc 1880 r. Rok 1879 był bardzo mokry i zimny tak, że uprawa kartofli bardzo ucierpiała. W następstwie tego worek kartofli (75 kg) kosztował wtedy ok. 5 Marek. Rok ten dla Górnego Śląska był bardzo ciężki i spowodował wielką nędzę. Urządzano liczne zbiórki pieniężne, ubraniowe i żywnościowe.

         Gdy upłynęła kadencja dotychczasowego sołtysa Jana Grölicha, nastąpiła zmiana na tym urzędzie. 22 maja 1880 r. sołtysem został wybrany gospodarz Jan Wycisk. Również nastąpiła zmiana położnej, ponieważ Zofia Scholz już się postarzała. Na jej miejsce (już w 1876 r.) wybrana została żona chałupnika Dorota Wycisk, której umożliwiono zdobycie wykształcenia w tym względzie w Opolu. W 1880 r. została ustanowiona w swym zawodzie dla terenu Olbrachcic, Solca i Polskiego Browieńca. W lipcu 1884 r. na miejsce ustępującego sołtysa Jana Wyciska, wybrano jego brata Karola.

         Właściciel majątku w Słokowie von Wittenberg złożył (w 1879 r.) wniosek w Wydziale Powiatowym w Prudniku dotyczący budowy drogi powiatowej (względnie szosy) z dworca w Racławicach przez Laskowice, Słoków i Polskie Olbrachcice do Białej. Wniosek został przyjęty i w 1880 r. rozpoczęto jej budowę od mostu w Słokowie nad rowem granicznym i poprowadzono aż do Laskowic. W 1881 r. wybudowano szosę z Laskowic do Racławic oraz od wspomnianego mostu przy Słokowie aż do stodoły Teodora Cichego.

         2 sierpnia 1885 odbyło się zebranie wiejskie, na które przybyli (zgodnie z miejscowym zwyczajem) wszyscy zaproszeni gospodarze. Przedstawiono im problem utrzymania krzyża przy szkole. Mieli oni podjąć w tej sprawie decyzję. W tym celu przytoczono, co następuje: Krzyż na terenie szkolnym przy drodze -wiejskiej został postawiony w 1872 r. przez nauczyciela Jakuba Tunkel i jego żonę Wiktorię za zezwoleniem mieszkańców wioski. Aby ten krzyż na chwalę Bożą i dla zbawienia mieszkańców Polskich Olbrachcic oraz dla dobra dzieci szkolnych na wieczne czasy zachować, wydaje się koniecznym, aby zapewnić jego utrzymanie przez tutejszą wioskę. Powiadomieni o tym zebrani oświadczyli:

Jest naszą wolą i wielkim życzeniem, aby wspomniany krzyż zachować dla wyżej wspomnianego, pobożnego celu. Zgadzamy się, aby środki na jego utrzymanie pochodziły z kasy wiejskiej. Podpisali:  Edward Barysch, Jan Grölich, Teodor Cichy, Franciszek Weiss, August Grölich, Antoni Rak, Franciszek Wolny, Jan Reschka, Grzegorz Botta, Wilhelm Reschka (gospodarze). Józef Glombitza, Paweł Globisch, Franciszek Strziga, Andrzej Trinczek, Franciszek Glombitza, Antoni Pitsch, Robert Czają, Jan Heida, Paweł Pulgrziwniok, Franciszek Globisch, August Kaliga (zagrodnicy). Antoni Trinczek, Jan Larysch, Józef Alter, Jan Reschka, Józef Hoinka (właściciele parceli). Jan Schirmeisen, Tomasz Bieda, Jan Wycisk, Józef Kubatta, Franciszek Chowanietz (chałupnicy). Antoni Mleczko (restaurator), +++. Zarząd: Wycisk, Bernard Augustin, Emanuel Barysch, Juliusz Weiss (gospodarze) i Franciszek Post (rolnik).

                  Nauczanie robót ręcznych rozpoczęto się w szkole 1 III 1873. Trudniła się tym do 26 X 1875 Berta Müller, a od 1 V 1876 do 1 X 1882 córka miejscowego nauczyciela Elżbieta Tunkel, następnie żona nauczyciela Wiktoria Tunkel do 1 X 1885. Uposażenie tytułem tego zajęcia wynosiło 30 Marek rocznie.

         1 X 1885 na własną prośbę, za zgodą władz królewskich, odszedł na emeryturę Jakub Tunkel, który od 1 I 1847 pełnił obowiązki nauczyciela przy tutejszej szkole. Opuścił Olbrachcice 30 IX 1885 i zamieszkał w Głogówku. Jego następcą został, wybrany przez tutejszy komitet i zatwierdzony przez władze królewskie, dotychczasowy drugi nauczyciel w Kujawach Paweł Simonides. Przybycie do Olbrachcic nastąpiło 2 X 1885. Szkołę wraz z inwentarzem przekazano nowemu nauczycielowi w obecności rady gminnej i szkolnej przez miejscowego inspektora szkolnego von Wittenberg w dniu 9 października. Nauczanie robót ręcznych przejęta w tutejszej szkole żona nowego nauczyciela Anastazja Simonides z rocznym wynagrodzeniem 30 marek. Nauczyciel Paweł Simonides przejął razem ze szkołą urząd organisty, kościelnego i dzwonnika przy tutejszym kościele filialnym.

         W sobotę 17 X 1885 postawiono na cmentarzu nowy krzyż, który poświęcił miejscowy proboszcz. Drzewo na ten krzyż podarował leśniczy Pollak z Głogówka. Namalowanie wizerunku ukrzyżowanego Chrystusa zlecił proboszcz Steckel malarzowi Płachetce z Prudnika.

         27 X 1886 Ks. Steckel (po 23 latach pracy) udał się na zasłużony odpoczynek do Racławic Śl. 3 X 1886 parafię w zastępstwie przejął dotychczasowy duszpasterz w Ligocie Bialskiej Ks. Kempa. Zaś po jego odejściu od 2 I 1887 aż do ostatecznego załatwienia stałego duszpasterza, zastępował Ks. Dziekan Knappe z Białej.

         Ponieważ dotychczasowy przytułek dla miejscowych biednych nie mógł już służyć swemu przeznaczeniu (grożąc zawaleniem) został 30 III 1887 rozebrany i na jego miejscu wybudowano nowy dom dla biednych, który jest solidnym budynkiem z czterema izbami. Koszt budowy wynosi 1000 Marek, które złożyli tutejsi mieszkańcy. W domu tym zamieszkały wdowy: Marianna Czaja, Joanna Gregarek, Jadwiga Sochowska, Katarzyna Hupka oraz Teresa Reszka, wdowiec Józef Sikora.

Dotychczasowy lokalny inspektor szkolny von Wittenberg ze Słokowa złożył rezygnację i władze królewskie wyznaczyły jako następcę powiatowego inspektora szkolnego w Prudniku dr Schaeffera.

         W dniu 3 VII 1888 r. postawiono nowy krzyż na polach Polskich Olbrachcic w kierunku Solca, ufundowany przez Zuzannę Czaja, wdowę po gospodarzu. Krzyż poświęcił wikary z Berlina Ks. Heide.

         3 X 1888 przybył Ks. Jan Tyczka z Bogucic pow. Katowice i od tego dnia objął sprawy duszpasterstwa na miejscu. Ponieważ sołtys, gospodarz Karol Wycisk złożył w 1887 r. swój urząd ze względów zdrowotnych, radni wybrali gospodarza Maksymiliana Lorka, który został zatwierdzony na tym urzędzie przez wójta Baumgartnera ze Słokowa 7 VII 1887. Ze względu na chorobę Ks. Jan Tyczka opuścił Olbrachcice i wrócił do Bogucic. Nastąpiło to 23 X 1888. Od tego dnia parafia jest znowu osierocona.

         Ponieważ liczba dzieci szkolnych wzrastała powstała potrzeba zatrudnienia drugiego nauczyciela. Dotąd istniała tylko jedna sala lekcyjna, trzeba więc było wybudować jeszcze jedną klasę i mieszkanie dla drugiego nauczyciela. Budowę rozpoczęto początkiem maja 1888 r. Nad dotychczasową salą lekcyjną wybudowano nową klasę i w szczycie pokój oraz komorę jako mieszkanie dla nauczyciela pomocniczego oraz komorę do dyspozycji pierwszego nauczyciela. Budowę ukończono w sierpniu i 10 X 1888 poświęcono ją. Podczas budowy nauczyciel był zmuszony do nauczania w stodole, ponieważ tutejsi właściciele restauracji nie chcieli udostępnić sal tanecznych dla nauczania dzieci.

         Parafia była od 1 I 1886 bez duszpasterza. Wszelkie wysiłki, aby otrzymać duszpasterza okazały się bezskuteczne. Każdemu duchownemu, który oglądał tutejszą plebanię, ilość pomieszczeń wydawała się za mała. Stąd musiała parafia powiększyć ilość pomieszczeń przez dobudowę jeszcze jednego piętra. Obecnie na piętrze znajdują się: salka, dwa pokoje i alkowa. Ilość wszystkich pomieszczeń wynosi osiem.

         Od 1 IX 1888 zatrudniono nowego nauczyciela Wilhelma Gerglera, ur. 19 I 1858 w powiecie ząbkowickim na Dolnym Śląsku. Ukończył seminarium nauczycielskie w Głogówku. Ponieważ znał tylko język niemiecki, nauczyciel Simonides musiał objąć nauczanie religii w młodszych klasach.

Od 1 kwietnia 1889 r. wprowadzono nowe podręczniki do nauki religii. Do nauki katechizmu-Katechizm katolicki dla diecezji wrocławskiej i do nauczania dziejów biblijnych - Historia biblijna. Urząd Królewski w Opolu zezwolił i polecił wprowadzić do planu nauczania w szkołach ludowych wypracowany na zarządzenie księcia Biskupa wrocławskiego podział materiału nauczania.

16 października 1889 r. postawiono nowe tablice z nazwą miejscowości na zarządzenie królewskiego starostwa, na których umieszczone są dane dotyczące miejscowości.

Wskutek złej pogody, która trwała prawie cały miesiąc październik 1889 r., opóźniły się zbiory ziemniaków i buraków. Stąd okazało się konieczne przedłużenie wakacji jesiennych zarówno w naszej jak i w innych szkołach. Na wniosek rady gminnej i szkolnej wakacje jesienne, które skończyły się 14 br., po dwóch dniach nieregularnego uczestnictwa dzieci w nauce, zostały przez inspektora szkolnego w Prudniku, który skorzystał ze swoich uprawnień, przedłużone o 8 dni (od 16 do 23 października włącznie).

Podczas gdy w poprzednich latach w letnim półroczu (od 1 maja do 1 października) nauka w szkole odbywała się tylko przedpołudniem (od godziny 7 - 12), obecnie to udogodnienie dotyczy tylko wyższych klas i to od 15 maja do 30 października. Natomiast niższe klasy naukę mają aż do godz. 15.00.

W poniedziałek Zielonych Świąt 26 maja 1890 r. piorun uderzył w stary drewniany krzyż na starym nieużywanym cmentarzu i zniszczył go całkowicie. Na tym miejscu postawiono nowy kamienny krzyż ufundowany przez Juliannę Reszka. Uroczystego poświęcenia tego pięknego krzyża (3 lipca tegoż roku) dokonał ks. radca duchowny proboszcz Hoffmann z Solca.

W miesiącu wrześniu 1890 r. przez 14 dni trwały deszcze, które tak dalece zniszczyły niżej położone pola, że ziemniaki zgniły i przez to groziła bieda uboższej ludności. Rolnik - sołtys Maksymilian Lorek umieścił na swej nowo-wybudowanej bramie trzy kamienne figury: Najśw. Maryi Panny, św. Piotra i Pawła, Uprzednio zostały poświęcone przez ks. proboszcza Hoffinanna z Solca (16 IX 1890).

W dniu l grudnia 1890 r. odbył się powszechny spis ludności, w którym wzięli udział nauczyciele. Każdy z nich miał swój rejon. Nauki w tym dniu nie było. Wyniki tego spisu dla Polskich Olbrachcic były następujące: 674 mieszkańców (wszyscy katolicy). Tylko po niemiecku mówi 36, tylko po polsku 200, po niemiecku i po polsku 438 (Kronika, s. 65).

W styczniu 1891 r. inspektor szkolny z Prudnika przekazał 48 tomów książek do biblioteki szkolnej, jako dar Rządu Królewskiego w Opolu. Książki te uczniowie czytają chętnie i pilnie.

Po złożeniu urzędu sołtysa przez Maksymiliana Lorka, w 1890 r. wybrano na jego miejsce rolnika i sędziego polubownego Bernarda Augustina, który został wprowadzony w swój urząd przez wójta Baumgärtnera ze Słokowa w dniu 1 lutego 1891 r.

Ks. Proboszcz Steckel, który wiele lat pracował w tutejszym kościele przekazał w testamencie dla tutejszych ubogich legat w wysokości 300 Marek oraz pracujący w tutejszej szkole przez długie lata nauczyciel Tunkel przekazał na ten sam cel legat 600 Marek. Legaty te włączone zostały do rachunków tutejszego kościoła i procenty z nich zostaną corocznie rozdzielane dla miejscowych ubogich.

W dniu 1 kwietnia 1891 r. rozpoczęto nowy rok szkolny. 11 dzieci opuściło szkołę i 18 dzieci przyjęto do szkoły. Ogólna liczba dzieci uczęszczających do szkoły wynosi 132. Z tego czworo zostanie ze szkoły zwolnionych jeszcze 1 października br.

Zima 1890-91 wyrządziła wielkie szkody w polu tak dalece, że 5/6 zasiewów zimowych zgniło. Gospodarze musieli zaorać prawie całe zasiewy żyta.

W dniu 25 października 1891 r. przybył do parafii Ks. Wiktor Dziuba, który dotychczas pracował w Starym Koźlu. Nowego duszpasterza wprowadzono w uroczystej procesji od końca wioski do kościoła. Młodzież szkolna prowadzona przez miejscowego nauczyciela odśpiewała kilka pieśni i kilku uczniów wygłosiło wierszyki powitalne.

W dniu 12 czerwca 1892 r. gospodarz Maksymilian Lorek postawił w ogrodzie przed domem kamienny krzyż. Krzyż ten kosztował 400 Marek i jest ozdobą tej części wioski i ulicy. M. Lorek postawił go dla upamiętnienia wcześnie zmarłej żony. Wioska winna jest wdzięczność M. Lorkowi.

W dniu 12 stycznia 1895 r., rano o godz. 5.00 w niewyjaśniony sposób powstał pożar w posiadłości Jan Laryscha. Ogień strawił całkowicie dach domu mieszkalnego i dach na szopie sąsiada Antoniego Trinczka.

W dniu 17 sierpnia 1894 r. Królewski Urząd Wojewódzki zamianował nauczyciela Simonidesa kierownikiem szkoły, który został wprowadzony na stanowisko w dniu 5 września przez powiatowego inspektora szkolnego dr Schaefera

Aż dotąd tutejszy kościół był tylko lokalią - kościołem związanym z parafią Solec. Dopiero w tym roku dzięki wielkiej ofiarności tutejszej miejscowości zebrano wymaganą sumę 30 000 Marek (fundusz zabezpieczający), co pozwoliło ustanowić samodzielną parafię. Zatwierdzenie przez Królewski Urząd Wojewódzki oraz przez Kurię Biskupią we Wrocławiu nastąpiło 19.03 i 19.05.1895 r. (Kronika, s. 71)

Tutejszy cmentarz okazał się za mały i niewystarczający. Dla powiększenia cmentarza zakupiono od rolnika Maksymiliana Lorka 6 ar za 600 Marek.

Tak zwana mała strona tutejszej wioski nie wyglądała dotąd zbyt dobrze droga była wąska i błotnista. W tym roku zmieniono ten stan przez wybrukowanie drogi tak, że również ta część naszej wioski wygląda teraz czysto i przyjemnie. Powiat dał na ten cel 25% kosztów budowy drogi.

Z dniem 1 września 1895 r. zatrudniony został w tutejszej szkole początkujący nauczyciel Adolf Ostermeyer. Ponieważ jako pochodzący z Wrocławia nie znał języka polskiego, kierownik szkoły Simonides musiał przejąć, za zgodą inspektora szkolnego nauczanie religii w młodszych klasach.

W dniu 14 kwietnia 1896 r. nastąpiła wizytacja szkoły przez radcę szkolnego wojewódzkiego (kuratora) dr Wende z Opola i inspektora powiatowego z Prudnika dr Schaefera. Rezultat wizytacji był zadawalający, co wyrazili słownie wizytujący.

Zgodnie z zarządzeniem rządu królewskiego wszyscy kierownicy szkół mają należeć jako pełnoprawni członkowie do rady szkolnej. W sprawie wprowadzenia do tutejszej rady szkolnej kierownika szkoły Pawła Simonidesa przybył do miejscowości inspektor powiatowy dr Schaefer w dniu 25 listopada 1896 r. i wprowadził go jako przedstawiciela szkoły do rady.

Na miejsce odchodzącego nauczyciela pomocniczego Adolfa Ostermeyera przybył nauczyciel Edward Dittrich. Ponieważ władał on tylko językiem niemieckim, kierownik szkoły Simonides musiał objąć nauczanie religii w młodszych klasach.

Od 15 kwietnia do 5 maja 1897 r. w wiosce panowała epidemia odry. Na zarządzenie starostwa trzeba było zamknąć szkołę. Nauka wypadła obydwóch klasach i szkoła była zamknięta przez trzy tygodnie.

W dniu 24 czerwca 1897 r. odbyła się kościelna uroczystość, w której wzięli udział wszyscy mieszkańcy wioski. Odbyły się uroczystości prymicyjne Jana Globischa, syna Franciszka Globischa. W uroczystości wzięło udział 16 księży. Poprzednie prymicje były przed 23 laty.

Zgodnie z zarządzeniem inspektora szkolnego dr Schaefera od 1 maja 1899 r. wprowadzono w tutejszej szkole system trójklasowy z dwoma nauczycielami.

W dniu 17 września 1899 r. obchodzili swe złote gody Paweł i Barbara Globisch. Taką samą uroczystość złotych godów obchodzili w dniu 25 września 1899 r. małżonkowie Michał i Marianna Cichy.

Zgodnie z zarządzeniem władz państwowych z dnia 11 grudnia 1899 r. odbyła się w ostatnim dniu nauki szkolnej tj. 23 grudnia 1899 r. uroczystość szkolna. W wykładzie przedstawiono spojrzenie na wydarzenia kończącego się wieku. Dzieciom uświadomiono obowiązek, aby z wdzięcznością wobec Boga zachowały przejęte od ojców dziedzictwo. Po wykładzie odśpiewano pieśni.

Na miejsce odchodzącego nauczyciela Dittricha posadę nauczyciela w tutejszej szkole objął młody nauczyciel Bertold Grützler, który po zdaniu odpowiedniego egzaminu kwalifikacyjnego został zaprzysiężony i przez inspektora szkolnego wprowadzony na urząd. Jego uposażenie wynosi 800 Marek rocznie i wolne mieszkanie służbowe (pokój i komora) wartości 60 Marek.

W czasie swego pobytu w dekanacie bialskim, w dniu 8 maja 1901 r. po południu, nasz kościół i wioskę odwiedził Ks. Biskup sufragan dr Marx z Wrocławia. Po uroczystym powitaniu przy kaplicy wprowadzono Ks. Biskupa procesyjnie do kościoła. Tutaj udzielił 116 osobom Sakramentu Bierzmowania. Następnie odbył się w kościele egzamin młodzieży szkolnej z wiadomości z religii. Obaj nauczyciele przeprowadzili katechezę: nauczyciel Grützler z swoimi dziećmi na temat wiary, a następnie kierownik szkoły na temat trzeciego artykułu wiary, nawiązując do sakramentu bierzmowania. Wynik według protokołu biskupiego był pomyślny. Ks. Biskup odjechał o godz. 6 do Prężyny.

Dawniejszy uczeń tutejszej szkoły Jan Pietsch oraz Ignacy Strzyga jako żołnierze wzięli udział w wojnie z Chinami.

19 maja 1901 r., po przeniesieniu nauczyciela Grützlera z Olbrachcic do Prężyny na jego miejsce przybył z Grabiny nauczyciel Józef Gorzowski. W czasie pełnienia obowiązków drugiego nauczyciela w Olbrachcicach, nauczyciel Gorzawski odbywał służbę wojskową i zastępował w Józefówku. W dniu 1 kwietnia 1903 r. nauczyciel Gorzawski został przeniesiony do Bytkowa, a na jego miejsce przyszedł nauczyciel August Kaul, pochodzący z Białej, który dotychczas nauczał w Poznowicach pow. Strzelce Opolskie.

Gdy w roku 1901 rolnik Bernard Augustyn zrezygnował z urzędu sołtysa wybrano na jego miejsce sołtysem rolnika Wilhelma Reschkę, który został wprowadzony w swój urząd przez wójta inspektora majątku ze Słokowa w dniu 18 listopada 1901 r.

Nauczanie robót ręcznych z dniem 1 marca 1903 r. zakończyła żona miejscowego nauczyciela, a przejęła to zajęcie jego córka Helena Simonides z rocznym wynagrodzeniem w wysokości 30 Marek.

W dniu 3 września 1903 r. u miejscowego zagrodnika Jana Chrząszcza wybuchł ogień, który strawił dom mieszkalny, chlew dla krów, stodołę ze zbiorami żniwnymi oraz dom (wycug). Poza tym zginęło jedno ciele oraz dwie świnie z 18 prosiętami. Jak powstał ogień trudno było stwierdzić. Właściciel był ubezpieczony i otrzymał 1838 Marek odszkodowania.

W ciągu roku 1903 przeprowadzono remonty przy tutejszej szkole i tak studnia otrzymała nowe zwieńczenie. Wokół budynku szkolnego położono dreny, aby osuszyć mury szkoły.

W dniu 13 czerwca 1904 r. Jan i Karolina Chrząszcz obchodzili swoje złote gody małżeńskie.

W dniu 23 czerwca 1904 r. pan inspektor dr Schaefer z Prudnika przekazał tutejszej szkole 8 obrazów do nauki historii.

Nieszczęśliwy wypadek zdarzył się w czwartek 18 sierpnia 1904 r. Na drodze wiejskiej jechał wóz załadowany węglem. Trzyletnia Anna Hoinka wpadła pod koła i wóz przejechał jej przez nogi. Natychmiast zawieziono ją do zajmującego się leczeniem Seifferta w Józefówku.

W dniu 1 września 1904 r. odbyła się w kościele parafialnym wizytacja kościelna przeprowadzona przez Ks. dziekana von Woyski z Łącznika. Z tym łączył się egzamin z religii uczniów tutejszej szkoły. Wynik ujęty w protokole powizytacyjnym był zadowalający.

Córka nauczyciela z dniem 1 października 1904 r. zrezygnowała z prowadzenia zajęć praktycznych w tutejszej szkole. Jej miejsce przejęła córka chałupnika Franciszka Reszka z uposażeniem rocznym 30 marek.

W dniu 31 grudnia 1904 r. od godz. 1-szej w nocy do 9 wieczorem szalała wielka burza śnieżna.

 

W dniu 25 maja 1905 r. poświęcono nową kapliczkę z obrazem św. Urbana w polu w kierunku Józefowi. Fundatorem jest Ks. Kanonik Karol Augustin pochodzący z Olbrachcic zamieszkały we Wrocławiu. Poświecenia dokonał tutejszy proboszcz Ks. Wiktor Dziuba. Parafia jest zobowiązana do wdzięczności wobec Ks. Kanonika za taki dar.

W nocy 10 czerwca 1905 dokonano na tutejszym probostwie kradzieży. Złodzieje zabrali mięso, kiełbasy i kury.

W dniu 10 lipca 1905 o godz. 6 popołudniu przeszła nad naszą wioską silna burza trwająca ok. 15 minut, lecz powodująca wielkie szkody w sadach i na szosie. Wielkie szkody ponieśli ci, którzy wynajmowali czereśnie przy szosie. Szosa była usiana czereśniami, zborze jakby przywalcowane, wiele gałęzi drzew oraz nawet całe drzewa połamane lub wyrwane z korzeniami leżały na ziemi.

W dniu 9 listopada 1905 r. odbyła się wizytacja kościelna przeprowadzona przez Ks. Komisarza von Woyski z Łącznika. Była ona połączona ze sprawdzianem wiadomości z religii w tutejszej szkole. Wynik był bardzo zadawalający. Ks. Komisarz wypowiedział w obecności rady parafialnej słowa pochwały pod adresem nauczycieli za ich pilną, ofiarną pracę i dobre wyniki.

W dniu 1 grudnia 1905 r. odbył się powszechny spis ludności. Nauczyciele brali w nim czynny udział, przejmując na miejscu każdy swój rejon. W dniu spisu nauka w szkole została zawieszona. Wyniki spisu były następujące: W Olbrachcicach jest 260 mężczyzn, 319 kobiet, razem 579. Wszyscy są katolikami. Tylko po niemiecku mówi 57 osób, tylko po polsku 109, po niemiecku i po polsku 413. (Kronika s. 92)

W dniu 30 grudnia 1905 r. przechodziła zawieja śnieżna i zapanował mróz. W dniu 4 stycznia 1906 r. wieczorem o godzinie 7.15 zauważono jasny meteoryt, na południowym nieboskłonie, który szybko przesuwał się w kierunku ziemi. Zjawisko to można było tylko krótko obserwować.

W dniu 4 marca 1906 r. odbyły się wybory do przedstawicielstwa wioski. W pierwszym oddziale wybrano Jana Gröhlich, w drugim rolnika Karola Botta, i rolnika Wilhelma Czaja, a w trzecim zagrodnika Franciszka Globisch, zagrodnika Józefa Gregarek oraz chałupnika Franciszka Różyczka.

Małżonkowie zagrodnicy Jan i Zuzanna Heida obchodzili w dniu 12 czerwca 1906 r. uroczystość złotych godów małżeńskich.

W dniu 1 grudnia 1906 r. odbył się spis bydła. Wynik był następujący: koni 129, rogacizna 466, owce 1, świnie 440 sztuk.

W dniu 1 marca 1907 r. zaczął obowiązywać, zgodnie z zarządzeniem policji z 4 września 1906 r., miejscowy statut dotyczący uregulowania pomocy w razie pożaru w najbliższym otoczeniu do 7,5 km. Zgodnie z tym statutem do pomocy w gaszeniu pożaru zobowiązani są mężczyźni w wieku od 18 do 60 lat. Pomoc w gaszeniu pożaru nie była tutaj dotąd regulowana statutem.

7 marca 1907 r. nad ranem, kilka minut po 3.30 można było zaobserwować wspaniały meteoryt, bardzo jasny i błyszczący. Naraz było jasno jak w dzień i na niebie zauważono jasno-niebieską kulę poruszającą się od południa na północ.

Zgodnie z zarządzeniem pana radcy Pfenniga od 1 kwietnia 1907 r. tutejsza trzyklasowa szkoła z dwoma nauczycielami zostaje zmieniona w dwu klasową szkołę z dwoma nauczycielami.

W dniu 12 czerwca 1907 r. przeprowadzono spis ludności według zawodów oraz spis zakładów pracy. W czasie spisu naliczono zamieszkujących na miejscu 266 mężczyzn i 326 kobiet razem 592 osoby. Wszystkie osoby są katolikami. Naliczono 100 gospodarstw rolnych i 19 warsztatów.

Wakacje letnie trwały trzy tygodnie od 22 lipca do 12 sierpnia oraz tak samo długie były ferie jesienne od 23 września do 14 października 1907 r.

W 1907 r. narzekali rolnicy na plagę myszy, które spowodowały wielkie szkody w polu. Rolnicy zastosowali truciznę na myszy.

W dniu 2 grudnia 1907 r. odbył się spis bydła. Na 103 gospodarstwa stwierdzono w 99 bydła. Naliczono 121 koni, 463 rogacizny, 439 świń, 135 kóz, 1458 ptactwa domowego i 27 uli pszczelich.

Dzień Zaduszny. Jak corocznie przed południem odbyło się offitium i requiem oraz Msza święta z kazaniem za dusze zmarłych. Udział wiernych był bardzo liczny. Po południu odbyła się mimo deszczu procesja prowadzona przez Księdza Proboszcza na cmentarz i poświęcenie grobów. W czyim sercu żyje jeszcze pamięć o kimś bliskim zmarłym ten kierował swe kroki na miejsce ciszy i pokoju oraz wziął udział w procesji na cmentarz. Również wieczorem ludzie w powadze licznie odwiedzali cmentarz, w wdzięcznej miłości oraz wiernej pamięci idącej poza grób. Zgodnie z pobożnym zwyczajem zapalone światła na grobach stanowiły jakby morze światła. Również groby były ozdobione wieńcami i kwiatami.

W roku 1907 majątek w Słokowie otrzymał połączenie telefoniczne i przewody poprowadzono przez naszą wioskę z Białej do Słokowa.

W dniu 27 stycznia 1908 r. odbył się o godzinie 6 wieczorem w sali restauracji Mletzko pierwszy wieczór dla rodziców. Udział w nim był tak wielki, że sala zaledwie mogła pomieścić przybyłych. Po odśpiewaniu pieśni nastąpiło słowo wstępne oraz przemówienie kierownika szkoły. Nastąpiły poważne i wesołe wiersze, opowiadania i scenki teatralne. Oklaski nagrodziły trud młodych wykonawców. Wielkimi brawami nagrodzono liczne dwugłosowe pieśni. Obecni rodzice dziękowali nauczycielom za trud i wyrazili życzenie, aby taki wieczór dla rodziców częściej urządzać.

W nocy 7 lutego 1908 r. nad wioską przeszła nawałnica, a w porannych godzinach dołączyła się do tego śnieżyca. Kilka razy pojawiły się błyskawice i grzmoty. Rano wioska otulona była śniegiem. Na fasadach domów był śnieg od dołu aż pod dach. Wszystko wyglądało bardzo pięknie.

W wyborach sołtysa wybrano ponownie, jednogłośnie, na dalsze sześć lat gospodarza Wilhelma Reschka. W dniu 12 lutego 1908 r. wójt inspektor rolny z Słokowa wprowadził wybranego na urząd.

27 lipca 1908 r. od wschodu nadciągnęła niepogoda poprzedzona straszną burzą. Przed burzą zaobserwowano dziwne zjawisko. Wielka chmara motyli bielinków kapustników frunęła ponad wioską z północy na południe. Jaskrawo odbijały się od nadchodzących ciemnych chmur.

3 sierpnia 1908 r., wieczorem po godz. 21.00, imponującym zjawiskiem było pojawienie się na niebie jasnego światła meteorytu, który powoli się rozsypał i zniknął. Można było słyszeć szum i syczenie.

7 września 1908 r. odbyła się przeprowadzona przez Księdza Dziekana von Woyski z Łącznika wizytacja kościelna z równoczesnym egzaminem dzieci z religii.

W środę dnia 10 września 1908 r. odbyły się w klasie szkolnej dodatkowe wybory do rady parafialnej i przedstawicielstwa wioski. Wyborom przewodniczył Ks. Proboszcz Dziuba. Do rady parafialnej wybrano zagrodnika Romana Altera. Przedstawicielami wioski wybrano Leonarda Strzygę i Jana Ernsta.

Letnie ferie trwały trzy tygodnie od 20 lipca do 9 sierpnia i tak samo długo trwały ferie jesienne od 28 września do 18 października.

W dniu 29 stycznia 1909 r. odbyła się główna wizytacja tutejszej szkoły przez nowego inspektora szkolnego dr Hampla z Prudnika.

W dniu 22 marca 1909 r. nastąpiła gwałtowna odwilż do tego stopnia, że rowy odwadniające nie mogły pochłonąć napływającej wody i doszło do powodzi. Przepływająca przez wieś rzeczka wystąpiła z brzegów i woda zatopiła stodoły i domy. Woda płynęła na niżej położone łąki tworząc tam wielki staw.

W poniedziałek 24 maja 1909 r. wieczorem o godz.9-tej przeszła przez wioskę straszna z burza z piorunami i gradem. Grad spadł tak obficie, że wszystko było pokryte grubą warstwą lodu. Masy wody w formie oberwania chmury przewalały się przez wieś i woda wtargnęła do domów. Burza ta spowodowała wielkie szkody w ogrodach i na polach.

W środę 16 czerwca 1909 r. przed południem o godz. 10-tej przemieszczały się nad Olbrachcicami w kierunku Racławic równocześnie dwa balony. Obydwa przelatywały z wielką szybkością. Wielu ludzi przyglądało się lotowi. Były to balony Schlesien i Rübezahl z Wrocławia. Załogę stanowił profesor Kunicke z żoną oraz pewien referendarz.

 

Zgodnie z nowym zarządzeniem o utrzymaniu szkoły członkami rady szkolnej zostali z nominacji lub wyboru: Ks. dziekan von Woyski z Łącznika, gospodarz Karol Wycisk, rolnik Antoni Trinczek, gospodarz Jan Grölich, gospodarz i sołtys Wilhelm Reszka. Przewodniczącym dla Olbrachcic jest tutejszy sołtys. Od wejścia w życie ustawy o utrzymaniu szkoły nauczyciele otrzymują uposażenie i dodatek ze względu na wiek z tutejszej kasy szkolnej, którą ma współzarządzać każdorazowy sołtys. Dotąd nauczyciele otrzymywali swe uposażenie z kasy powiatowej z Prudnika.

            24 czerwca 1899 r. oraz w 1902 r. odprawiali swe prymicje nowowyświęceni kapłani Paweł i Edward Wycisk, synowie gospodarza Karola Wyciska. W dniu 18 września 1909 małżonkowie Paweł i Barbara Globisch obchodzili swe diamentowe gody małżeńskie. W tym samym dniu wieczorem ok. godziny 9-tej bardzo rozjaśniło się w kierunku północnym. Firmament pokrył się wspaniałą czerwienią wyraźnie można było zobaczyć biel charakterystyczną dla zorzy polarnej. Całe zjawisko trwało około 25 minut.

            W poniedziałek dnia 4 października 1909 r. po południu około godz. 2.00 ukazał się nad naszą miejscowością balon. Zniżył się do ok. 100 metrów. Wyrzucono linę i wydawało się, że wyląduje na łąkach. Przybył z zachodu i zmierzał na wschód. Wylądował na polach Błażejowic koło Głogówka o godz. 2.15. Był to Balon francuski „Picardie”. W gondoli znajdowali się panowie Maurice Bienamol i Jean de Fracia z Paryża.

            W dniu 28 listopada 1888 r. znalazł tutejszy gospodarz i stelmach Jan Chrząszcz dzban z licznymi bezwartościowymi srebrnymi monetami. Monety pochodziły z lat 1622 i 1756 i mogły zostać zakopane podczas wojny siedmioletniej.

            W ciągu miesiąca listopada w naszej wiosce liczne dzieci zachorowały na Odrę. Co doprowadziło do zamknięcia szkoły (za zezwoleniem władz) na trzy tygodnie: od 15 listopada do 6 grudnia 1909 r.

            W grudniu 1909 r. władze wojewódzkie w Opolu przekazały tutejszej wiosce 2 tomy do biblioteki. Zarząd powierzono nauczycielowi Kaulowi. Kierownik szkoły Simonides, który w dniu 30 listopada wrócił z urlopu zdrowotnego, w dniu 8 grudnia tak bardzo zachorował, że był zmuszony ponownie pójść na urlop. Podczas tego urlopu przyszło oczekiwane przejście na emeryturę z dniem 1 kwietnia 1910 r. Zastępstwo pełnił nauczyciel Kaul. Nauczyciel Simonides został pożegnany przez pana inspektora szkolnego z Prudnika w obecności zebranych dzieci szkolnych. Wolna posada kierownika szkoły, z którą łączy się urząd organisty, została ogłoszona w pismach urzędowych w dniu 21 grudnia 1909 r. do konkursu. Pośród kandydatów ubiegających się o posadę kierownika szkoły w Olbrachcicach na polecenie inspektora powiatowego dr Hamla wybrany został nauczyciel Konstanty Fuchs z Józefowa i w dniu 16 marca 1910 r. został przez władze zatwierdzony. 2 IV 1910 r.  objął nauczyciel Fuchs swą nową posadę w Olbrachcicach. Przed przybyciem nowego nauczyciela przeprowadzono generalny remont mieszkania nauczyciela oraz zabudowań gospodarczych. Nowemu kierownikowi szkoły przekazano również urząd organisty w kościele parafialnym w Olbrachcicach.

            W dniu 25 kwietnia 1910 r. w katedrze wrocławskiej odbyła się konsekracja nowego biskupa sufragana Karola Augustina przez kardynała Jerzego Koppa. Nowy biskup sufragan wrocławski jest biskupem miejscowości Diocezarea w Palestynie. Urodził się dnia 1 grudnia 1847 r. w Olbrachcicach, gdzie mieszkają jego krewni, również jego brat. Biskup Karol Augustin szczególnie zasłużył się przed dwudziestu laty, aby kościół filialny w Olbrachcicach stał się kościołem parafialnym.

            Kierownik szkoły Fuchs został zamianowany przez władze królewskie członkiem Rady Szkolnej. Do Rady Szkolnej wybrany został również zagrodnik Robert Czaja. W lipcu 1910 r. odbyła się wycieczka szkolna na Kopę Biskupią. W związku z tym najstarsze klasy zwiedziły również wystawę marynarki wojennej w Prudniku.

            Spis ludności. W dniu 1 XII 1910 r. wioska liczyła 611 mieszkańców. Szkoła - 91 uczniów. Na końcu roku szkolnego 13 dzieci ukończyło szkołę, a 1 IV 1911 r. przyjęto 15 dzieci tak, że szkoła liczy obecnie 93 dzieci: 44 chłopców, 49 dziewcząt. 7 mówi po niemiecku, 4 dwujęzyczne i 82 mówi po polsku.

            Uczniowie Stanisław Czaja i Maksymilian Stosiek zdali egzamin wstępny do szkoły przygotowawczej do seminarium nauczycielskiego w Białej. Mieszkanie drugiego nauczyciela zostało w 1911 r. odnowione i wstawiono duże trzyczęściowe okno, również w dwóch klasach postawiono nowe piece, a w korytarzu wstawiono oszklone drzwi.

            Z okazji jubileuszu 50-lecia kościoła biskup Augustin, pochodzący z tutejszej wioski, dokonał konsekracji kościoła. Ks. Biskup przybył 21 października i został uroczyście przyjęty. Przebywał tutaj trzy dni. Odwiedził szkołę i kierownika szkoły. Ks. Biskup uczęszczał do tutejszej szkoły za czasów nauczyciela Tunkla, którego z wielkim szacunkiem wspomina. Tutejszy kościół otrzymał w 1911 r. nowe organy wykonane przez firmę Beschdorf z Nysy.

              Na koniec roku szkolnego 1912 szkołę ukończyło 12 dzieci. Przyjęto do szkoły nowe dzieci w dniu 1 kwietnia 1912 r. w liczbie 17 w ten sposób szkoła liczy 103 dzieci. W dniu 17 lipca br. przeprowadzono kontrolę sanitarną w szkole przez lekarza powiatowego. stwierdzono wilgoć w pomieszczeniach oraz nieszczelne okna. Po kontroli, przeprowadzonej przez lekarza powiatowego, na zarządzenie władz dokonano w szkole różnych usprawnień. obydwie klasy otrzymały na północnej stronie podwójne okna. odnowiono również dwa piece w mieszkaniu nauczyciela.

              Na polecenie starosty powiatowego wioska zakupiła nową sikawkę strażacką. Dostarczyła ją firma kieslich z Paczkowa za 1600 Marek. W dniu 1 października 1912 r. (po 12 letniej działalności) zrezygnował ze swego urzędu sołtys tutejszej miejscowości Wilhelm Reschka. W nim utraciła również szkoła długoletniego przewodniczącego związku szkolnego, któremu ma dużo do zawdzięczenia. P. Reschka miał nieraz wielkie trudności do pokonania ze strony mieszkańców wioski, gdy chodziło o zdobycie nowych środków dla szkoły. Trudności te zawsze przezwyciężał. Gorliwie dążył do podniesienia godności szkoły i stanu nauczycielskiego. Jesienią 1912 r. zmarł Ks. Komisarz Książęco-Biskupi von Woyski w Łączniku. W nim utraciła szkoła długoletniego wizytatora. Ks. von Woyski należał również do rady szkolnej jako przedstawiciel duchowieństwa. Na następcę dotychczasowego sołtysa wybrano gospodarza Emanuela Grelicha. Urząd swój objął w dniu 3 listopada 1912 r. Równocześnie poborcą podatków i skarbnikiem kasy szkolnej został zagrodnik Hoinka.

              W dniu 1 grudnia 1912 r. urządzono publiczną rozmównicę telefoniczną (na razie w szkole). Dofinansowanie ze strony wioski do kosztów urządzenia wynosiło 170 Marek.

              Na zakończenie roku szkolnego ukończyło szkołę 15 dzieci. Uczeń gerard Wilk zdał egzamin do Quinty (piąta klasa gimnazjum starego typu) Gimnazjum w Gliwicach. Rok szkolny rozpoczyna się liczbą 90 dzieci ponieważ tylko 5 dzieci zostało przyjętych do szkoły. Przewodniczącym miejscowej rady szkolnej został sołtys Emanuel Grelich.

              Na zakończenie roku szkolnego rozpoczęto dawno zaplanowany remont budynku szkolnego. Strome drewniane schody na piętro zgodnie z zarządzeniem królewskiego urzędu powiatowego zostały usunięte i na to miejsce wybudowano wygodne schody betonowe. Usunięto potężny komin-wędzarnię. Kilka pomieszczeń, korytarz itp., otrzymały nową podłogę. Stodoła, która służyła również jako szopa, została na nowo wzniesiona i pokryta dachem.

 

        1 kwietnia 1914 r. zwolniono ze szkoły 10 dzieci i przyjęto 12 dzieci. Razem szkoła liczy 89 dzieci, z czego 9 mówi po niemiecku, 76 po polsku i 4 dwujęzyczne.

         W końcu lipca na politycznym niebie Europy gromadziły się burzowe chmury, które znalazły swe rozładowanie w wybuchu wojny. W sobotę 1 sierpnia ogłoszono mobilizację i wielu mężczyzn z wioski zostało zmobilizowanych. Sprawa ta wywołała ogólne podniecenie. Dzieci szkolne, służący, właściciele gospodarstw złożyli wielkie składki, za które zakupiono wełnę. Dziewczęta codziennie robiły na drutach skarpety i rękawice dla żołnierzy na froncie. W dniu 7 września musieli stawić się do poboru również jeszcze nie przygotowani poborowi. Kierownik szkoły Fuchs wziął udział w wojnie jako rezerwista i w tym czasie w nauczaniu zastąpił go nauczyciel Kaul.

         W dniu 20 sierpnia dotarła wiadomość, że zmarł Papież Pius X. W czasie, gdy zagraża powstanie wojny w całej Europie, odchodzi na zawsze do wiecznego pokoju Ojciec Święty. W dniu 3 września konklawe wybrało Benedykta XV (dotychczasowego Arcybiskupa Bolonii) na papieża, aby łódź Piotrową przeprowadził przez wszystkie zawirowania.

         Docierają wiadomości o pierwszych rannych i zabitych oraz odznaczonych. W tych trudnych obecnych czasach wioska Olbrachcice dała wspaniały przykład ofiarności. Zbiórka pieniężna na Czerwony Krzyż wynosiła w pierwszej racie 170 Marek, a w drugiej racie 36 Marek, czyli razem 206 Marek, które zostały przekazane Królewskiemu Urzędowi Powiatowemu w Prudniku.

         Wobec zbliżającej się zimy pomyślano o żołnierzach na froncie, aby zaopatrzyć ich w ciepłe rzeczy. Każdy czynił, co możliwe i tak chłopcy z tutejszej szkoły zebrali 22 Marki, panny i służące zebrały 145 Marek. Za tę sumę zakupiono wełnę, z której dziewczęta i służące niezmordowanie robiły na drutach skarpety, ocieplacze, rękawiczki, tak że już w końcu września można było przekazać jako pierwszą ratę Czerwonemu Krzyżowi 61 par skarpet i 25 par ocieplaczy.

         Ofiarność była wielka. Przewodniczący rady szkolnej Emanuel Grelich i jego brat rolnik Józef Grelich ufundowali dla rannych żołnierzy wspólnie jedno łóżko z pełnym wyposażeniem. Każdy dał ile mógł. Królewskiemu Urzędowi Powiatowemu przekazano: poduszki, powłoczki, prześcieradła, cygara, papierosy, 5 butelek wina, tabakę, szynkę, słoninę wędzoną, masło, jajka, jabłka, chleb itp.

         10 listopada 1914 r. o 14.30 utopiła się trzyletnia Olga, córeczka gospodarza Edwarda Baryscha. Podczas zabawy nachyliła się za bardzo i wpadła do pojemnika z wodą. Ojciec tego dziecka jest na wojnie, a matka w tym czasie była w Prudniku u dentysty ze starszym dzieckiem.

Nauczyciel Józef Czaja został odznaczony krzyżem Żelaznym. Student prawa, pochodzący z Olbrachcic, kapral Edward Reschka został ranny po Reims. Nauczyciel Anastazy Reschka, porucznik i szef kompanii, odniósł ciężkie rany pod Verdun (ranny po raz trzeci, rozbita dolna szczęka) poległ w walkach na wzgórzach Loretto. Polegli również Jan Kopiec w Galicji oraz Aleksander Hupka pod Nowogeorgiewskiem.

W dniu 31 marca 1915 r. szkołę ukończyli: Kleofas Pietsch, Robert Alter, Emanuel Hoinka, Władyslaw Grelich, Jan Gaida, Marta Stosiek, Anna Alter, Karolina Janecka, Matylda Bieniasz, Gertruda Mleczko. Przyjęto do szkoły 13 dzieci. Szkoła liczy na początku roku szkolnego 1915-1916 92 dzieci. W tygodniu wielkanocnym 1915 były wielkie walki w Karpatach. Na naszej stacji w Dytmarowie w ciągu tygodnia można było widzieć liczne pociągi z żołnierzami jadące w kierunku południowym, aby wspomóc Austrię.

Wskutek przełamania frontu nad Dunajcem zdobyto na Rosjanach Przemyśl i Lwów oraz Warszawę, Kowno i Brześć. Po zdobyciu Warszawy wielu w wiosce miało nadzieję, że wnet nastąpi upragniony pokój, który w tym czasie żniw byłby bardzo potrzebny, gdyż niejedna gospodyni była jako kobieta sama do wszystkich prac, bo brak było mężczyzn do pracy. Trzeba jednak było dalej wytrzymać i pracować. Jako pożyczkę wojenną zebrano w Niemczech 12 Miliardów Marek, w tutejszej miejscowości zebrano 18 tysięcy Marek. Szkoła zebrała 2100 Marek.

W dniu 1 czerwca 1915 r. powołano do wojska mężczyzn rocznik 1895. Byli to: Franciszek Reschka, Maciej Ernst, Alojzy Heda, Franciszek Pliszko,         W. Smolarczyk, Jan Janecki, Józef Janecki, M.Schwarzer, Jozef Herz. We wrześniu powołano do wojska 19-letnich rekrutów: Jan Gürtler, Stanisław Grittner, Jan Ernst, Teodor Jarosz, Franciszek Herz. Wskutek wojny upadł prawie całkowicie handel Niemiec z innymi zamorskimi krajami, co dało się odczuć przez wzrost cen na zamorskie produkty. Również susza wiosenna roku 1915 przyczyniła się do wzrostu cen na produkty codziennej potrzeby. Ogólnie jednak ludność na wsi nie miała takich podstaw do narzekania jak mieszkańcy miast. Wprowadzone kartki na chleb nie miały na wsi większego znaczenia, ponieważ wszyscy gospodarze czerpali ze swych zapasów. Również wprowadzone kartki na przemiał mąki, według których rolnicy mogli zemleć tylko przepisaną prawem ilość zboża, nie osiągnęły celu, gdyż dokładna w tym względzie kontrola była prawie niemożliwa. Wzrost cen mięsa również nie był tutaj zbyt odczuwalny, jednak wprowadzono dwa lub trzy dni bezmięsne w tygodniu.

W październiku 1915 r. przeprowadzono powtórne badania rekrutów, którzy ze względów zdrowotnych byli zwolnieni od służby wojskowej. W naszej wiosce z 13 dotychczas zwolnionych powołano dziesięciu. Pośród zdolnych do służby wojskowej powołano do wojska: Zagrodnika Franciszka Chrząszcza, Andrzeja Glombitzę, rolnika Augusta Baryscha, Józefa i Franciszka Augustina.

Wskutek powołania do wojska odczuwalny jest brak rąk do pracy. Przy załadowaniu wagonów zbożem, którego skupem zajmował się sołtys Grölich, musiał tenże sam z swoim pracownikiem przejść od domu do domu i zająć się znoszeniem ciężkich worków. Gospodynie cieszyły się, jeśli miały przynamniej 16-letniego chłopaka do koni. Z 35 większych gospodarzy 32 pełniło służbę wojskową z tego 27 od początku mobilizacji. Dalsze ofiary wojny z naszej parafii - polegli na froncie: Czeladnik rzeźniczy Euzebiusz Maus na początku wojny dostał się jako ciężko ranny do niewoli francuskiej i tam zmarł. Pod Arras poległ kleryk Maksymilian Reschka, wychowanek seminarium w Krakowie. Wskutek postrzału w głowę poległ robotnik Jan Schneider pozostała wdowa z czworgiem dzieci. Zgodnie z zarządzeniem starosty odbyło się w dniu 16 listopada 1915 r. liczenie zapasów zboża, aby zdobyć dobry przegląd, czy zbiory wystarczą dla wyżywienia ludności. W tutejszej miejscowości naliczono: 2800 cetnarów żyta, 2200 cetnarów pszenicy,1600 cetnarów owsa, 68 cetnarów mąki. Zboże kupił komisarz wojennego Towarzystwa Zbożowego G. Gottsmann z Głogówka. Załadowanie zboża na dworcu w Białej przejął sołtys.

Wskutek ograniczeń handlowych odczuwano braki nafty do oświetlenia. Za litr nafty płacono 0,32 Marki, lecz wnet cena wzrosła do 0,65 Marki. Wiosce przyznano na dwa miesiące 100-200 litrów nafty. Często dom musiał zadowolić się pół litrem nafty na miesiąc. Pomagano sobie oświetleniem karbidowym lub spirytusowym.

1 stycznia 1916 r. powołano do wojska nauczyciela Kaula i nauczyciel Fuchs naucza teraz tylko do południa. W dniu 31 marca 1916 r. zostały zwolnione ze szkoły dzieci: Grzegorz Plitzko, Emma Kubatta, Anna Reschka, Anna Hoinka, Marta Cichy, Maria Manieta. Ze względu na wielki brak rąk do pracy zwolniono kilkoro dzieci już po siedmiu latach uczęszczania do szkoły. Dotyczy to tych dzieci, które do końca grudnia ukończą 14 rok życia, mianowicie: Jan Smolarczyk i Gertruda Post. Jeden z uczniów, Józef Alter rozpoczął szkołę średnią w Głogówku. Przyjęto do szkoły nowe dzieci w liczbie 19, więc liczba uczniów w szkole wynosi znowu 101 dzieci. Z tych dzieci w domu rodzinnym mówi po niemiecku 14, po niemiecku i po polsku 8, prawie wyłącznie po polsku mówi w domu 79 dzieci.

 

Wskutek powołania do wojska powstał wielki brak sił do pracy. Nasza wioska otrzymała z obozu jenieckiego w Łambinowicach 26 jeńców, mianowicie 15 Serbów i 11 Rosjan, którzy w pierwszym rzędzie zostali zatrudnieni do pracy w gospodarstwach gdzie właściciele przebywali na froncie. W czasie zbierania siana przybyło najpierw 15 Serbów, którzy byli pilni i przystosowani do wszystkich robót w gospodarstwie rolnym. Natomiast w lipcu przybyło 11 Rosjan, którzy byli mniej przydatni. Ponieważ byli tańsi, otrzymywali pełne utrzymanie od pracodawcy i dziennie 30 fenigów, ostatni otrzymywał od obozu 60 fenigów za dzień. Wszyscy jeńcy mieszkali restauracji Lachoty i wieczorem przez dwóch strażników zabierani od pracodawcy i doprowadzani na miejsce nocnego spoczynku.

Podczas walk na wschodzie, południu i zachodzie żelaznym krzyżem zostali odznaczeni: kapral Franciszek Reschka, kapral August Rother, kapral Maksymilian Lorek, kapral J. Schuster oraz Ignacy Chrząszcz. Pod Verdun zginął zagrodnik Wincenty Fuhrmann, na granicy Grecji poległ seminarzysta-kandydat do kapłaństwa Bernard Gürtler. Uczeń seminarium nauczycielskiego w Białej Romuald Czaja dostał się do niewoli angielskiej i przebywa w Szkocji. Rekrut Wilhelm Smolarczyk przebywa w niewoli rosyjskiej w Moskwie.

Podczas liczenia ludności w dniu 1 grudnia 1915 r. naliczono 634 mieszkańców łącznie z 25 jeńcami wojennymi.

Na zakończenie roku szkolnego 1917 szkołę opuściło 5 dzieci i przyjęto do szkoły 16 dzieci. W ten sposób szkoła liczy obecnie w dniu 1 maja 1917 r. 112 dzieci.

Jako 6 pożyczkę wojenną zebrano na miejscu 48000Marek. Zbiórka na dom żołnierza wyniosła 48 Marek, a zbiórka na łódź podwodną ponad 200 Marek. Podczas zajmowania Rygi zginął nauczyciel Stanisław Czaja. W 30 września zwolniono ze szkoły po 7 latach i pół roku: Maksymiliana Chrząszcza, Jana Smyczek, Annę Rinke.

Na apel, aby przeprowadzić zbiórkę pestek z owoców na produkcję oleju, dzieci zebrały 1,5 cetnara (75 kg) pestek czereśni i śliwek oraz 60 funtów (30 kg) suszonych pokrzyw.

Wycużnik Jan Grelich zmarł nagle we wrześniu. Zmarł na polu idąc za pługiem w wieku 78 lat. Ponad 30 lat należał do rady szkolnej. W wiosce był przykładem pilności i gorliwości. Ogólnie znane było jego powiedzonko: "Kto jest zmęczony jest leniwy".

Według wiadomości Czerwonego Krzyża ze Szwecji żołnierz Wilhelm Smolarczyk zmarł w Tomsku w niewoli rosyjskiej. Porucznik i dowódca kompanii J. Czaja oraz Aleks Czaja od czasu bitwy we Flandrii uznani za zaginionych. Czaja zgłosił się z niewoli angielskiej.

Ewidencja ludności wykazała w dniu 5 grudnia 1917 r. na miejscu 611 mieszkańców i 31 jeńców wojennych wśród nich 15 Rosjan, 15 Serbów i 1 Rumun.

W dniu 31 grudnia zostali wcześniej zwolnieni ze szkoły trzej chłopcy: Alojzy Czaja, Urban Reschka i Paweł Juraschek. Na zakończenie roku szkolnego 1918 szkołę opuściło dziewięcioro dzieci: Bertold Mletzko,  Maria Gorek, Jadwiga Pietsch, Anna Glombitza Jadwiga Korkus,  Marta Alter, Edmund Ernst, Jan Sperlich, Teodor Reschka.

Do szkoły przyjęto 20 dzieci. Tak więc nowy rok szkolny rozpoczyna 117 dzieci w tym: 9 niemieckich, 10 dwujęzycznych i 98 polskich. Sołtys Emanuel Grelich oraz żona dawnego sołtysa Franciszka Reschka otrzymali w kwietniu 1918 r. krzyż zasługi za pomoc w czasie wojny.

Rolnik Leopold Alter cieszył się dotąd szczególnym szczęściem, gdy jego starsi synowie (pięciu) od dwóch lat będąc na froncie uszli cało z różnych zagrożeń. Jednak w sierpniu tegoż roku otrzymał smutną wiadomość, że jego synowie Józef i Ludwik polegli, a syn Walenty dostał się do niewoli angielskiej.

Parafia była po śmierci ks. proboszcza Dziuby administrowana przez emerytowanego proboszcza Duczka. Obecnie została definitywnie obsadzona przez ks. Laskę. Ks. Brunon Laska był dotychczas dziekanem w Pszowie i przed kilku laty ze względów zdrowotnych poszedł na urlop. Po odbytym leczeniu w Jastrzębiu Zdroju jest gotów objąć parafię Polskie Olbrachcice. W dniu 21 października przybył do nas nowy duszpasterz i został powitany przez parafię i szkołę tak uroczyście jak na to te ciężkie czasy kryzysu długiej wojny pozwoliły.

Ponieważ zbiór siana w 1918 r. nie był dobry władze były bardzo zatroskane o wyżywienie koni wojskowych. Brakujące siano postanowiono uzupełnić liśćmi z drzew i krzaków. Liście suszono w pustych salkach szkolnych oraz na strychach u gospodarzy i następnie zgodnie z poleceniem centrali przekazane do poszczególnych młynów dla dalszej przeróbki. Dzieci tutejszej szkoły zebrały około 30 cetnarów świeżych liści, tak że można było sprzedać 7 cetnarów dobrego siana. Dla pozyskania oleju zebrano w latach 1917 i 1918 r. pestki owoców. Odprowadzona ilość zebranych pestek wynosiła w 1917 1,15 cetnara i 1918 r. 4.5 funtów, ponieważ w 1918 r. było mniej śliwek. W latach 1917 i 1918 zebrano po jednym cetnarze makulatury.

 

Jesienią 1918 r. wcześniej zwolniono ze szkoły siedmioro dzieci: Józefa Bieniasch, Wilhelma Alter, Romualda Pietsch, Bertę Botta, Emilię Pelzer, Matyldę Wolny, Gertrudę Hadamek. Ta ostatnia zmarła na gruźlicę kilka dni po opuszczeniu szkoły.

Epidemia grypy, która w całej Europie pochłonęła wiele ofiar, w naszej wiosce była mniej niebezpieczna, natomiast na tę chorobę zmarło dwóch żołnierzy z naszej wioski w szpitalu wojskowym w Szczecinie i Kłodzku: Jarosch i Gürtler, których zwłoki przewieziono i pochowano w rodzinnej wiosce.

Franciszek Globisch, długoletni rachmistrz kasy i jego córka Maria, która pielęgnowała swego ojca do śmierci, zostali wspólnie pochowani, ponieważ córka zmarła następnego dnia po ojcu.

Październik 1918 r. Historię świata pisze się teraz ogromnymi literami. Sprawy światowej polityki dokonują się w kilku godzinach. Bezsensowna wojna, która jest niczym innym jak masowym mordem wołającym o pomstę do nieba, kończy się. Zawieszenie broni pod najcięższymi warunkami dociera do nas jako zapowiedź pokoju. 9 listopada 1918 r. cesarz abdykował. Prusy stały się republiką. Na zamku w Berlinie Liebknecht rozwinął czerwony sztandar. Demokracja detronizuje królów i regentów i wszędzie przejmuje władzę. Wojsko nie podlega już swym komendantom, lecz jest jeszcze posłuszne radom wojskowym. Jednakowe prawo wyborcze dla mężczyzn i kobiet od 20 roku życia stało się rzeczywistością w Prusach i Niemczech. Przeżywamy punkt zwrotny w historii. Przełom dokonuje się dotąd, Bogu dzięki, w sposób bezkrwawy. Demobilizacja armii niemieckiej następuje się w nieprzewidzianie szybkim tempie. Wszystkie w tym względzie przygotowane plany zostały zburzone, ponieważ żołnierze mają tylko jedno życzenie – wrócić do domu.

W listopadzie w większości zaciągnięci do wojska wrócili do wioski. Jedynie ci, którzy byli daleko, nie dają o sobie znać. W niewoli znajdują się: Paweł Lorek, Walenty Alter, Alojzy Heda – we Francji; J. Czaja, Bernard Plitzko i Jan Reschka – w Anglii; Józef Janetzki w Egipcie. Seminarzysta Romuald Czaja powrócił w grudniu z angielskiej niewoli. Franciszek Sachoń, który walczył na Ukrainie, wrócił do domu dopiero w połowie stycznia. J. Plitzko, który był internowany w Rumunii, uciekł i przybył do domu w mundurze austriackim. Aleksander Alter wrócił dopiero w  lutym  z Ukrainy.

Przebywający w wiosce ostatni jeńcy wojenni w liczbie 31 mężczyzn – Rosjanie, Serbowie i Rumuni, już w pierwszych dniach rewolucji uszli w kierunku pobliskiej granicy austriackiej. W styczniu przeszły przez wioskę liczne grupy jeńców wojennych, którzy maszerowali bez nadzoru w kierunku granicy.

Ogólnie miejscowi mieszkańcy mało odczuwali ciężary i niedogodności okupacji. Włoskie wojska okupacyjne, które z Laskowic przelotnie tylko otarły o naszą wioskę, okazały się przyjazne dla Niemców i ich zachowanie było zależne od postępowania policji, która im towarzyszyła i której urzędnicy w większości byli nastawieni pozytywnie do Niemiec. Służbę w policji pełniła tzw. Policja Plebiscytowa zatrudniona przez Komisję Mieszaną. W jej skład wchodzili przeważnie dawni zdemobilizowani żołnierze. Na miejscu stacjonowało stale 3 do 8 ludzi. Oni sami nie wiedzieli, w jakim celu tutaj przebywali. Policja ta stała się plagą dla okolicy i niejeden z pracowitego człowieka stał się nierobem i do tego się przyzwyczaił.

Nastroje polityczne tutejszych mieszkańców zmieniały się bardzo w tym czasie próby pod nadzorem Komisji Plebiscytowej. Propaganda polska mogła bez przeszkód rozkwitać. Uświadamianie ze strony niemieckiej, czy porusza się w ustalonych granicach, było ściśle nadzorowane przez Francuzów. Cały szereg osób, które dbały o niemieckie uświadomienie, zostało usuniętych z terenu plebiscytowego lub musiało uciekać – aby uniknąć aresztowania – na tereny nie obsadzone. W wiosce polską agitację popierali szczególnie bracia Lachotta, właściciele restauracji. U nich liczne pomieszczenia mieszkalne dawały możliwość pobytu polskim agitatorom. Mieszkało tam 10 osób. W ciągu dnia odwiedzali mieszkańców i rozdawali ulotki lub organizowali zebrania uświadamiające. Nocą układali plany działania. Nastawienie mieszkańców wsi zostało tak dalece urobione, że oczekiwano, iż połowa głosów będzie za Polską, a połowa za Niemcami. Polacy spodziewali się 95% głosów.

Zgodnie z przepisami Komisji Plebiscytowej w każdej miejscowości ustanowiono Komisje Parytetowe w celu podjęcia prac głosowania. Na listę głosujących wciągnięto 503 osoby, mianowicie 330 pozostających na miejscu i urodzonych na terenie plebiscytowym, 20 osób urodzonych poza terenem plebiscytowym, lecz przynajmniej od 1904 r. bez przerwy mieszkających na tym terenie oraz 153 gości z terenów Rzeszy – emigrantów. Z tych 503 osób 493 wzięły udział w głosowaniu. 10 osób z powodu choroby nie mogło wziąć udziału. Około 150 gości z Rzeszy przybyło na głosowanie.

 

Zgodnie z postanowieniami traktatu pokojowego po I Wojnie światowej Górny Śląsk, względnie tereny plebiscytowe, będą zarządzane aż do czasu głosowania przez Komisję Aliancką (Francuzów, Anglików i Włochów), której wojska zajęły tereny sporne. Granica plebiscytowa przebiega od narożnika przy Laskowicach, na wschód od Białej i Puszyny aż do granicy powiatu niemodlińskiego. Zatem nasza wioska jest wioską graniczną terenu plebiscytowego. Lewa strona okręgu plebiscytowego została obsadzona przez Włochów, którzy przeprowadzają kontrolę paszportów na granicy i stacjonują w Laskowicach. Zarówno wioska jak i szkoła na terenie obsadzonym musiały być oddzielone od Prudnika, tak że Olbrachcice podlegają do zarządu powiatowego w Głogówku od 1 marca 1920 r., a szkoła należy do inspektoratu szkolnego w Głogówku od 15 lutego 1920 r. i podlega inspektorowi szkolnemu Langemu. Również od poczty w Białej musiała być nasza wioska odłączona, ponieważ Biała leży na terenie nieobsadzonym. Ustanowiono w Rostkowicach nową agencję pocztową, tak że tutejsza miejscowość jest zaopatrywana stamtąd. Jeśli już w czasie wojny sprawy pocztowe były słabo zaopatrywane, to teraz trzeba to nazwać godnym narzekania. List do Słokowa idzie przez Głogówk pięć dni.

Na zakończenie roku szkolnego 31 marca 1920 szkołę opuściły następujące dzieci: Franciszek Chrząszcz, Edward Botta, Józef Wollny, Alfons Glombitza, Anna Ernst, Gertruda Pollak, Maria Strzyga, Emma Stryczek. Przyjęto do szkoły 19 dzieci. Szkoła liczy obecnie 120 dzieci. Rok szkolny 1920 był bardzo zmienny, gdyż wydarzenia polityczne na terenie plebiscytowym nie pozostawiały szkoły w spokoju. Najpierw utraciliśmy troje dzieci: dwie córki rolnika Czaji Wilhelma zmarły w jednym dniu na grypę (wieku 8 i 4 lata). Sześcioletni syn sołtysa Trinczka wpadł u sąsiada do kotła gotującej się zupy i zmarł na skutek oparzenia. Ośmioletni syn rolnika Weissa zachorował na reumatyzm stawów spowodowany zamoczeniem się w stawie na skutek załamania się lodu i to doprowadziło do śmierci.

Nasza wioska musiała odczuć fakt, że leży na granicy terenu plebiscytowego. W sierpniu 1920 r. została zamknięta dla przejazdu szosa do Białej. Zezwolono tylko na ciasny pas 5 km  dla ruchu granicznego. Za wioską ustanowiono punkt kontroli paszportów, na którym kontrolowano legitymacje i dowody tożsamości przechodniów. Szczególnym utrudnieniem dla mieszkańców wioski było to, że obydwa dworce kolejowe w Białej i Dytmarowie można było osiągnąć jedynie po kontroli paszportów, gdyż leżały one poza terenem plebiscytowym.

Rozpoczęła się wędrówka ludów. W długich pociągach przybywali goście plebiscytowi do swych miejsc urodzenia. Nasi goście byli odbierania na dworcu w Racławicach dwa razy dziennie i przywożeni do wioski samochodami ciężarowymi. Tutaj z radością witała ich część ludności o nastawieniu niemieckim oraz dzieci szkolne przed szkołą i prowadzono ich na zakwaterowanie. Były nieraz wzruszające sceny przy powitaniu. Niektórzy z gości nie byli w miejscu swego urodzenia od 40 lub 50 lat i nieraz brat nie poznawał już swej siostry. Dawni współuczniowie spotkali się znowu jako dojrzali mężczyźni. Niejeden starzec lub staruszka odważyli się na daleką podróż, aby spełnić swój obowiązek. Starzec Menzler z Wrocławia musiał  być transportowany na noszach i nie dał się odstraszyć. Zmarł rzeczywiście 10 dni po głosowaniu. Nastrój jaki przywieźli goście z Rzeszy udzielał się mieszkańcom i Polacy uważali swą sprawę za przegraną.

Dzień głosowania 21 marca 1921 r. był przy wspaniałej pogodzie wiosennego słońca. W nocy były pewne niepokoje. Młodzi zapaleńcy Niemiec sprawili przykrość gościom agitującym za Polską (pochodzącym stąd): lekarzowi weterynarii Maksymilianowi Rakowi z Poznania oraz studentowi Edwardowi Reszce również z Poznania, umieszczając ich jako więźniów w baraku kontroli paszportowej przy szosie do Białej. Lokal głosowania (szkoła) był otwarty od 8.00 rano do 8.00 wieczorem. Ks. Dziekan Laska zadbał również, aby w tym dniu (Niedziela Palmowa), każdy mógł spełnić swój chrześcijański obowiązek. O godzinie 7.00 była Msza św. po polsku, a o godzinie 9.00 w języku niemieckim dla gości plebiscytowych. W kazaniu wskazał na powagę dnia oraz na wielkie znaczenie plebiscytu. Cały dzień byli ludzie podekscytowani i w długich kolejkach stali przed lokalem głosowania, aby wreszcie po kontroli legitymacji (przy drzwiach lokalu przez policję plebiscytową) być wpuszczonym do lokalu. Natłok trwał do godziny 7.00 wieczorem. Lokal zamknięto punktualnie i po wzmocnieniu komisji parytetowej, każda strona po cztery osoby, natychmiast nastąpiło badanie i liczenie kart do głosowania, które trwało około dwie godziny. Wielka cisza panowała w całej szkole i w najbliższym otoczeniu. Oczekiwano na wynik.

 

Głośne słowa przewodniczącego J. Grölicha słyszano na odległość. Wynik plebiscytu był następujący: na 503 uprawionych do głosowania udział wzięło 493 głosujących, w tym 411 głosów niemieckich i 82 głosy polskie. Sołtys Trinczek, który w dniu głosowania wozem przywoził wszystkich chorych i ułomnych wiwatował i w radosnym nastroju zebrani rozeszli się do domów. Goście, którzy z Niemiec przybyli na głosowanie odjechali w następnych dniach do swych miejsc zamieszkania, i dawny pokój powrócił do wioski. Ogólnie uważano, że wkrótce po głosowaniu wojska międzynarodowe: Francuzi, Anglicy, Włosi wycofają się, lecz niestety pomylono się. Kontrola paszportowa na nowo została ostro przestrzegana jak przed plebiscytem. Kilku młodych ludzi z Białej odważyło się w nocy w kwietniu 1921 r.  napaść na siedzibą kontroli paszportowej szczególnie przez Niemców znienawidzonej policji plebiscytowej. Następstwem tego było to, że oddział Włochów przybył na naszą granicę i również w naszej wsi zakwaterowano 20 ludzi u restauratora Mleczko. Jednak już po tygodniu uznano, że ten napad był tylko głupim wybrykiem i Włosi znowu wycofali się. Fale politycznych nastrojów nie chciały się uspokoić. W maju 1921 r. wybuchło polskie powstanie. Siłą chcieli Polacy zdobyć tereny, na których głosowano za Niemcami. Tutejsza miejscowość mało widziała działań polskiego powstania, jednak stała się również świadkiem zemsty ze strony niemieckiej. Pewnego dnia świątecznego zjawił się oddział uzbrojonych Niemców z Białej w miejscu kontroli paszportowej. Urzędnicy w większości o nastawieniu niemieckim byli o tym uprzedzeni. Kazali rozbroić urzędników o nastawieniu polskim zanim ci zdołali uciec i odprowadzono ośmiu polskich zakładników. Ze wszystkich stron Rzeszy przybywali ochotnicy, aby obronić Górny Śląsk przed całkowitym przyłączeniem do Polski. Przy odwrocie Selbstschutzu stacjonowała w naszej wiosce także bateria wojska bawarskiego, aż do rozwiązania Selbstschutzu. Polityczna nienawiść znalazła również w naszej wiosce przykre następstwa.

            Dwaj bracia Lachota, restauratorzy wzbudzili przez swe zdecydowane nastawienie polskie uwagę pewnych przeciwników. W październiku zajechał nocą przed restaurację samochód (o godz. 21.30) i znajome głosy domagały się wpuszczenia. Bracia Lachota już spali jednak wnet otwarli drzwi. Natychmiast wciągnięto Konstantego Lachotę na samochód, bratu jego udało się umknąć przez okno. Samochód odjechał ze słabo ubranym K. Lachotą i po ośmiu dniach znaleziono go zastrzelonego w piaskowni koło Prudnika. Samochód widziało wielu ludzi, lecz nie mieli odwagi do niego się zbliżyć. Brat Lachoty, który zdążył umknąć sprzedał szybko restaurację, ponieważ nie czuł się bezpiecznym na miejscu  przeniósł się ze swoim przyjacielem (o podobnym usposobieniu) do Polski. W 1912 r. kupił Lachota restaurację i 10 hektarów pola za 40 000 Marek, a teraz sprzedał ją za 120 000 M. a pole sprzedał wcześniej za 40 000 Marek.

            Po wyjeździe Lachoty utraciła polska partia przewodnictwo i już się jako taka nie ujawniła. Kilku właścicieli o polskim nastawieniu, którzy nie chcieli należeć do Niemiec pozostali spokojnie na miejscu.

Na koniec roku szkolnego 1920-21 ukończyło szkołę 11 dzieci: Roman Alter, Paweł Alter, Edward Heda, Jan Biniasch, Ignacy Kubata, Anna Reszka, Franciszka reszka, Joanna Grelich, Eugeniusz Rother, Maks Hoinka, Franciszka Suchon.

W dniu 1.04.1921 r. przyjęto do szkoły 18 dzieci tak, że liczba uczniów w roku szkolnym 1921 wzrosła do 130. Na początku nowego roku szkolnego szkoła utraciła dawnego inspektora szkolnego dr Hampla w Prudniku, który zmarł nagle. Nasza szkoła podlegała dotąd okręgowi szkolnemu w Głogówku, ponieważ jest położona na terenie plebiscytowym. Rok szkolny przeszedł bez szczególnych wypadków. Była dobra okazja, aby nadrobić powstałe braki spowodowane okresem wojennym i powojennym. Ogólnie z radością powitano zarządzenie rządowe, że odpadają teraz wszystkie przedwczesne zwolnienia ze szkoły.

W dniu 31 marca 1922 r., ukończyło szkołę tylko sześcioro dzieci: Franciszek Botta, Wilhelm Hadamek, Anna Rak, Maria Rak, Anna Gorek, Paweł Augustin. Przyjęto 15 dzieci. Szkoła liczy w dniu 1 maja 1922 r.132 dzieci.

Ciągłe niepokoje na Górnym Śląsku spowodowały, że wielu nauczycieli przeniosło się lub musiało zmienić swe miejsca pracy. Wśród nich był również nauczyciel Romuald Czaja, który był zmuszony w tutejszej szkole nauczać. Urządzono trzy klasy, lecz już po tygodniu nauczyciel Czaja opuścił szkołę i przeniósł się do Starego Miasta. W kwietniu 1922 r. przybył do swej rodzinnej miejscowości nauczyciel J. Globisch, który był dotąd nauczycielem w Stanowicach pow. Rybnik (ta miejscowość przypadła do Polski). Przeszło 30 lat nauczał w Stanowicach, jednak przez tamtejszą ludność polską został odrzucony i był zmuszony opuścić miejsce swojej dotychczasowej działalności i szukać nowego miejsca pobytu. Z trudem żegnał się z swoją piękną szkołą, lecz mógł zabrać wszystkie swoje rzeczy i meble. Nauczyciel G. Globisch zamieszkał w Olbrachcicach w domku Głąbicy i przejął w szkole klasę średnią w liczbie 18 godzin lekcyjnych. Nauczy­ciel Stosiek przejął niższe klasy i uczy przeważnie popołudniu.

W kwietniu 1922 r. uczestniczył Książęco-Biskupi Komisarz Ksiądz Pro­boszcz dr Jüttner z Ścinawy w lekcjach religii w obydwóch klasach.

Do 1918 r. nie miały dzieci tutejszej szkoły okazji śpiewać pieśni kościelnych niemieckich w kościele, których nauczyły się w szkole, miały teraz do tego częściej okazję ponieważ ks. dziekan Laska wyszedł naprzeciw niemieckim parafianom i odprawiał częściej nabożeństwa w języku niemieckim. Zamawiane są również śluby z niemieckim śpiewem. Wniosek skierowany do Kurii Biskupiej w sprawie wprowadzenia niemieckiego nabożeństwa przynajmniej w jedną niedzielę w miesiącu, podpisany przez 45 parafian, którzy mało albo wcale nie władali językiem polskim, jest dotąd bez odpowiedzi.

 

We wrześniu 1921 r. założona została w naszej wiosce spółka dotycząca elektryfikacji, która miała za zadanie zaopatrzyć miejscowość w światło i moc elektryczną. Prawie wszyscy właściciele gospodarstw przystąpili do tej spółki: razem 61 członków. Zarząd stanowili: sołtys Trinczek, rolnik August Glombica, nauczyciel Fuchs, który prowadził również wszystkie sprawy urzędowe. Przeprowadzenie instalacji w domach rozpoczęło się już w listopadzie, zakładanie sieci w miejscowości rozpoczęto dopiero w lutym, a budowę transformatora dopiero w marcu. Rozbudowa była większa niż sobie to początkowo wyobrażano i dopiero w lipcu 1922 r. zbliżało się całe przedsięwzięcie do końca. Ponieważ w międzyczasie linia od strony Słokowa została wykonana, mogło w dniu 18 sierpnia 1922 r. nastąpić podłączenie. Całość kosztowała około miliona, co należy uznać za bardzo tanio. Ponieważ spółka zawarła wszystkie umowy budowlane już we wrześniu 1921 r. Obecne warunki walutowe nie były tutaj tak bardzo obciążające. Jednak trzeba było wskutek ciągle spadającej wartości Marki przyznać firmie wykonawczej dodatek do wysokości 40%. Jedno podłączenie energii elektrycznej obliczano na 1000 Marek i 300 Marek za instalację, podczas gdy dzisiaj koszt tego samego podłączenia wynosi 10 tysięcy  Marek. W październiku 1922 r. wykonano za darmo instalację w szkole, za to postarał się kierownik szkoły o prowadzenie spraw urzędowych. Lampy zakupił sam kierownik szkoły, również dla mieszkania drugiego nauczyciela, które obecnie jest niezamieszkałe. Wszystkie lampy z dodatkami pozostały własnością kierownika szkoły Fuchsa. Więksi gospodarze zainstalowali u siebie również moc elektryczną dla młockarni i pomp. Ponieważ urządzenia okazywały się bardzo dobre, następowały ciągle nowe zamówienia, jednak ceny wzrastały w zawrotnym stopniu. Podczas, gdy na początku całego przedsięwzięcia silnik do młockarni kosztował ok.12 tysięcy Marek i z całym urządzeniem do 25 tysięcy Marek, to już w listopadzie cena silnika wzrosła do 300 tysięcy Marek oraz urządzenie wzrosło w cenie 15-krotnie. Małe gospodarstwa, które obawiały się dotychczas kosztów zakładania elektryczności, przynaglone zostały wskutek wzrostu cen za naftę, węgiel, itp., aby założyć energię elektryczną, mimo, że te urządzenia obecnie podrożały 15-krotnie w stosunku do 1921 r.

Wkrótce po odejściu Międzysojuszniczej Komisji z Górnego Śląska przekazano władzom niemieckim część, która pozostała w Niemczech. Nasza szkoła, która podlegała dotąd, ponieważ była w strefie plebiscytowej, inspektorowi szkolnemu Langerowi w Głogówku, przypadła znowu w sierpniu 1922 r. inspektorowi szkolnemu Krausemu w Prudniku. Poczta pozostała mimo licznych protestów i zażaleń w Rostkowicach. Wniosek o przywrócenie przynależności do poczty w Białej, jak to było poprzednio, nie mógł być uwzględniony, ponieważ na mocy Układu Genewskiego z 15 maja 1922 r. ruch pocztowy w całym dawnym terenie plebiscytowym jest specjalnie uregulowany na 15 lat.

Na początku ferii jesiennych szkoła urządziła (na łące za szkołą) festyn dla dzieci. Była piękna jesienna niedziela. Ponieważ mieszkańcy wioski dużo ofiarowali na ten festyn, można było urządzić pochód przez wioskę z orkiestrą. Wiele szkół również uczestniczyło w tym festynie. Szczególny udział był związku dawnych wojskowych i rowerzystów, którzy w pełni uczestniczyli. Tak więc liczni jeźdźcy na koniach (w mundurach wojskowych) przyozdobili pochód. Na placu festynowym było ruchliwie, ponieważ w festy­nie uczestniczyło ok. 2000 osób. Dziewczęta prowadziły tańce i zabawy. Nauczyciel Stosiek prowadził z chłopcami grę w palanta. Dochodziły głosy, aby taki festyn odbywał się co roku.

Już w 1912 r. Ks. Proboszcz Dziuba planował powiększenie cmentarza i nabył od sąsiadującego z cmentarzem gospodarza Lorka parcelę na ten cel. Ks. Dziekan Laska dopełnił planu i polecił nabytą parcelę włączyć do cmentarza. Został on jeszcze upiększony przez grotę lurdzką, którą kazał postawie Ks. Laska i poświęcił ją w 1922 r. w czerwcu. W grocie umieszczony jest kamień pamiątkowy 1914 -1918, ponieważ ma nam jak pomnik przypominać poległych w pierwszej wojnie światowej.

Elektryfikację koś­cioła polecił przeprowadzić Ks. Dziekan Laska i koszta zostały pokryte ze zbiórek wśród wiernych. Oświetlenie wioski sześcioma lampami pokryła wieś w wysokości 12 000 Marek. Pani nauczycielka Anna Globisch, córka wspomnianego nauczyciela Globischa, przejęła za swego ojca 16 godzin nauki, aby móc tutaj złożyć drugi egzamin nauczycielski.

Szkoła urządziła w dniu 6 lutego 1923 r. wieczór dla rodziców pod kierunkiem nauczycieli Fuchsa, Stośka i Pani Globisch. Udział był bardzo liczny. Niestety zebrane dobrowolne datki w wysokości 50 000 Marek w większości zostały wydane na muzykę koncertową. Przewodniczący rady szkolnej G. Trinczek zakończył spotkanie przemówieniem dziękczynnym pod adresem nauczycieli.

Pani nauczycielka Globisch zdała egzamin w tutejszej szkole w dniu 21.3.1923 dla ostatecznego zatrudnienia. W końcu roku szkolnego odeszła z tego zastępstwa. Zastępstwo przejął w nowym roku szkolnym 1923 nauczyciel Romuald Czaja. W połączeniu z odbywającym się w dniu 21.3.1923 r. egzaminem, pan nadradca Menschig przeprowadził również wizytację w innych klasach.

W dniu 31.3.1923 r. ze szkoły odeszły następujące dzieci: Paweł Juretzki, Franciszek Pietsch, Paweł Chrząszcz, Jan Glombitza, Wilhelm Hadamek, Małgorzata Pelcer, Franciszka Schuster, Stefania Reschka, Anna Hübner, Maria Alter, Bronisława Groelich, Marta Strzyga. Marcin Chowanietz. Przyjęto 10 dzieci. Szkoła liczy w dniu 1.4.1923 r. 128 dzieci.

Zmiana nazwy miejscowości. Minister spraw wewnętrznych zarządzeniem z dnia 20 kwietnia bieżącego roku zezwolił, aby nazwa miejscowości Polskie Olbrachcice (Polnisch Olbersdorf) zmieniona została na Olbersdorf OS  (Olbrachcice Górny Śląsk).

 

Pani Böhm z Olbrachcic, której mąż przed dziesiątkami lat wywędrował do Ameryki, otrzymała po swym dawnym mężu bogate dziedzictwo, które przy dzisiejszym przeliczeniu i kursie wynosi wiele milionów marek. Tym razem spotyka to osobę, która tego rzeczywiście potrzebuje, ponieważ do dzisiaj musiała przebijać się z wielkim trudem przez życie. Wspomniane wyżej dziedzictwo, P. Böhm okazało się przy dzisiejszej inflacji całkowicie bezwartościowe. Pani Böhm przekazała pieniądze kasie oszczędności zamiast za te pieniądze zakupić towary u handlarzy. Po pół roku milionowe dziedzictwo nie miało nawet wartości feniga. Drugą ratę spadku założyła w sposób zachowujący wartość.

Z końcem 1923 r. weszliśmy w nowy okres historyczny. Ostatnie lata od rewolucji przeżyliśmy powódź na rynku pieniędzy papierowych i ich dewaluację. Państwowa drukarnia nie mogła już nadążyć z drukowaniem nowych pieniędzy i trzeba było wziąć do pomocy 132 drukarnie prywatne. W zastraszający sposób pieniądze papierowe traciły wartość. Co dopiero byliśmy milionerami i już staliśmy się miliarderami i po kilku tygod­niach biliarderami. Inflacja postępowała tak szybko, że nauczyciele, którzy w dniu wypłaty po południu odebrali swoją pensję, już stracili połowę wartości, ponieważ po południu wartość dolara wzrosła podwójnie. Następstwem tego była ucieczka przed pieniędzmi papierowymi. Każdy chciał się ich pozbyć i nabyć za nie towar. Czynili to również kupcy. W listopadzie 1923 r. wprowadzono jako dewaluację Renten-Mark. Teraz winna zatrzymać się inflacja. Wprowadzone w obieg pieniądze papierowe przez bank państwowy od 10 miliardów wzwyż pozostały prawnym środkiem płatniczym. 1 bilion = 1 Renten Mark, 1 miliard = 1 fenig. Państwo znalazło się w sytuacji, że było zmuszone w 1923 r. - wskutek szczególnie złego położenia finansowego - wprowadzić zmniejszenie pracowników administracji. Pensje poszczególnych urzędników ustalone zostały na wysokości połowy pensji przed wojennej. Nauczyciele przesiedleńcy, którym nie przydzie­lono dotychczas posady mieli uposażenie tymczasowe. Nauczyciele przesiedleńcy udzielają niewiele lekcji i dlatego w szkole są tak jak dawni czynni dwaj nauczyciele. Szkoła posiada 128 dzieci.

W dniu 25 lutego 1924 r. szkoła urządziła w restauracji Mletzki wieczór dla rodziców przy współudziale członków kongregacji. Na życzenie obec­nego Ks. dziekana i zachęceni licznym udziałem mieszkańców nauczyciele postanowili (jak dawniej) corocznie urządzać wieczory dla rodziców.

W dniu 1 kwietnia 1924 r. ukończyło szkołę 21 dzieci i przyjęto do szkoły 15 dzieci. Szkoła liczy w roku szkolnym 120 dzieci. Dwóch uczniów i rozpoczęło naukę w gimnazjum w Prudniku są to Wycisk i Fuchs. W wrześniu zachorował nauczyciel Stosiek i przeszedł operację ramienia (następstwo odniesionych ran w czasie wojny). Podczas jego urlopu aż do 9 grudnia zastępował go nauczyciel Czaja. Rada szkolna uchwaliła dla niego odszkodowanie w wysokości 110 marek.

W dniu 1 kwietnia 1925 r. ukończyło szkołę 11 dzieci a 15 zostało przy­jętych do szkoły. Tutejsza szkoła liczy 118 dzieci.

Należąca do naszej miejscowości Kolonia Olbrachcicka położona przy Sol­cu liczy pięć zabudowań, z której 15 dzieci przymusowo włączone są do szkoły w Solcu. W ubiegłym roku rozrachunkowym zapłaciła nasza wioska przymusowo radzie szkolnej w Solcu 515 Marek tytułem kosztów utrzymania szkoły. Obecnie toczą się rozmowy, aby Kolonię przydzielić do naszej miejscowości, ponieważ jest z nami związana.

Rencistka Rozalia Grelich dokonała w stanie choroby psychicznej samobójstwo przez powieszenie przy schodach w przytułku, gdzie zamieszkiwała. Jej małżonek zmarł również wkrótce w wieku 85 lat. On był ostatnim weteranem wojny 1866 i 1870-71.

Władze zarządziły w dniu 17.07.1924 r., że pokoje na poddaszu, których używał dotąd drugi nauczyciel przekazane zostają pierwszemu nauczycie­lowi bez podwyżki czynszu jako mieszkanie służbowe. Drugiemu nauczycielo­wi nie potrąca się już wartości mieszkania służbowego od dnia 1.7.1925 r. Nauczyciel Stosiek, który jest również żonaty, znalazł obszerne mieszka­nie, które wynajął w domku u Glombitzów. Nauczyciel Czaja otrzymał zatrudnienie w Nadrenii.

 

Liczba dzieci w tutejszej szkole wynosiła w 1926 r. 151 z tego 10 było ze Słokowa przyjętych pod tym warunkiem, że tutejszy związek szkolny nie będzie bardziej finansowo obciążony. W 1927 r. spełniło się dawno oczekiwane życzenie szkoły. Boisko szkolne okazało się za małe, tak że dzieci na przerwie nie mogły się swobodnie poruszać. Za boisko gimnastyczne służyła ulica, co stanowiło przy wzmagającym się ruchu samochodowym wielkie niebezpieczeństwo. Od lat kierownik szkoły zabiegał, aby zakupić przylegającą do boiska szkolnego parcelę ogrodową Kuczerów o wielkości 5 a. Równocześnie gospodarz Augustin wynajął  kawał przylegającej łąki tak, że powstało dość ob­szerne boisko szkolne. Parcela ogrodowa kosztowała 400 Marek, właściciel łąki żąda 16 Marek rocznie czynszu. Wokół zdobycia ogrodu  zasłużył się bardzo sołtys Trinczek i sam przywiózł 50 furmanek gliny i piasku do wyrównania terenu pod boisko. Miejscowi bezrobotni za niewielką kwotę wykonali prace plan­tatorskie i zrobili płot wokół boiska.

Powiększenie boiska szkolnego ma wielkie znacze­nie również z tego względu, że większość dzieci wiejskich może teraz  przez cały dzień przebywać na boisku szkolnym i przyzwyczaić się do mówie­nia po niemiecku również poza nauką szkolną. Na placu zabaw leżącym poza wioską dzieci przebywają bez szczegól­nej opieki. Na boisku szkolnym ustawiono przyrządy gimnastyczne. Miejscowy Proboszcz  Ks. Radca Laska zarządził, że od 1 kwietnia 1927 r. każdego miesiąca odbędzie się jedna Msza św. główna w języku niemieckim. Msza szkolna w języku niemieckim jest już od dwóch lat. Ks. Laska czynił ciągle starania, aby popierać sprawy niemieckie i tak obecnie mieszkańcom jest obojętne, czy śpiewają po polsku czy po niemiecku. Nigdy w tym względzie nie podniesiono  zastrzeżeń. Przez umiarkowane, lecz celowe działanie doprowadzono dzisiaj ludzi do tego, że zamawiają śluby, pogrzeby i nawet Msze w dzień powszedni w języku łacińsko-niemieckim. Piszący te słowa przypomina sobie dzisiaj przystąpienie do urzędowania w Olbrachcicach w 1910 r., gdy ówczesny proboszcz dumnie oświadczał, że w jego kościele do dnia dzisiejszego nie odbył się żaden święty obrzęd w języku niemieckim. Od lat wprowadzono w piątek w okresie Wielkiego Postu niemieckie nabożeństwa Drogi Krzyżowej, jak również w dni adoracyjne, gdy nauczy­ciele wyrazili gotowość współpracy, odprawiano osobne niemieckie adoracje.

Od 1927 r. z postanowienia Rady Powiatowej uczęszczanie  do wiejskiej szkoły do­kształcającej we wszystkich miejscowościach, w których znajduje się szkoła,   stało się obowiązkowym. W tutejszej miejscowości już od dwóch lat istnieje dobrowolna szkoła dokształcająca. Nauczają: kierownik szkoły Fuchs 5 godzin, nauczyciel Stosiek dwie godziny, Ks. Radca Laska 1 godzinę religii. Do szkoły dokształcającej uczęszcza 16 uczniów z Olbrachcic i 5 uczniów ze Słokowa. Rok szkolny 1927: szkoła liczy 128 dzieci, w tym 10 ze Stokowa. Wielka jest bieda młodych nauczycieli, gdyż obecnie czekają 4 do 7 lat na zatrudnienie. Aby nie wyobcowali się całkowicie z zawodu państwo przyznało  pewne środki tak, że najpierw zatrudnieni zostają nauczyciele, którzy ukończyli przygotowanie w 1920 r. z pensją 150 marek miesięcznie. Ci nauczyciele pomocniczy obejmowali następnie zwolnione miejsca. Nauczyciel pomocniczy Eryk May ze Ścinawy otrzymał w dniu 20 maja 1927 polecenie objęcia posady nauczycielskiej w Olbrachcicach. Nauczał w średnich klasach 24 godziny. Ks. Radca Laska poszedł w marcu 1927 r. na kilkumiesięczny urlop zdrowotny, który spędził w Meranie. Jego zastępcą  jest O. Smolnik z Głogówka, który przebywa tutaj tylko w niedziele. W ten sposób dochody organisty zostały znacznie uszczuplone.

 

Szkoła urządziła w czerwcu wycieczkę na Kopę Biskupią. Trzech gospodarzy dobrowolnie udostępniło transport do Pokrzywnej. W styczniu 1928 r. szkoła zorganizowała wieczór dla rodziców. Cieszył się on wielką frekwencją i przyniósł znaczny dochód, który pozwoli na zorganizowanie większej wycieczki szkolnej. Na polecenie lekarza powiatowego usunięto drewniane, bardzo uszkodzone, ustępy szkolne i wybudowano na ich miejscu nowe, masywne. Warunki mieszkaniowe kierownika szkoły są nadal bardzo złe. W tym roku pomalowano dwa pokoje i w górnym piętrze dwie boczne komory, w których był widoczny dach, otynkowano i urządzono jako spiżarnie lub pomieszczenia do spania. W prawym pomieszczeniu kierownik szkoły sam sobie postawił piec. Podłogi w klasach szkolnych pociągnięto na nowo olejem pochłaniającym kurze. W szkole zainstalowano w 1927 r. aparat radiowy - prywatna własność kierownika szkoły. Obecnie znajdują się we wsi cztery aparaty radiowe: na plebanii, u kupca Czaji, u gospodarza Czaji i u kowala Rothera.

Liczba dzieci tutejszej miejscowości, które uczęszczają do wyższych szkół wynosi 10-12, Gerard Barysch zdał maturę w gimnazjum w Prudniku i odbywa studia prawnicze. Kleofas Pelzer będzie zdawał wiosną maturę w Raciborzu i chce podjąć studia medyczne.

Szczególnym dniem świątecznym dla parafii był dzień prymicji O. Alojzego Ernsta SVD. Był on po swoich prymicjach w parafii bardzo potrzebny, ponieważ od 1 lipca 1928 r. parafia była bez duszpasterza. Ojciec Ernst duszpasterzował w parafii dwa miesiące i pod koniec sierpnia 1928 r. wyjechał na misje do Brazylii.

Ks. Radca Duchowny Bruno Laska, który od dziesięciu lat przewodził tutejszej parafii przeszedł od 1 lipca 1928 w stan spoczynku i przeprowadził się do Wrocławia. Działał na miejscu jako gorliwy kapłan bardzo owocnie. Nastawienie ludzi nie podobało mu się i dlatego wycofał się mimo duchowej i cielesnej świeżości. Parafia była zobowiązana wobec niego do wielkiej wdzięczności, ponieważ jeszcze przed inflacją rozbudował budynki parafialne i zaciągnięte na budowę długi łatwo wyrównał. "Niewdzięczność jest zapłatą świata", mógł zawołać Ks. Radca Laska opuszczając Olbrachcice. Ks. Lissek z sąsiedniego Solca zastępował jako administrator aż do ponownego obsadzenia Olbrachcic.

Ponieważ liczba dzieci w tutejszej szkole wzrosła do ponad 120 zniesiono stanowisko nauczyciela pomocniczego, które zajmował kandydat do stanu nauczycielskiego Erich May. Został on przeniesiony w maju 1928 r. do Pniowa koło Gliwic. Po dłuższych staraniach przywrócono znowu stanowisko nauczyciela pomocniczego. Powierzono je w dniu 16 lipca 1928 r. nauczycielowi Leonowi Montkowskiemu ze Wschowej (woj. poznańskie). Nauczyciel Montkowski urodził się 17 października 1900 r. po 7 i półrocznym oczekiwaniu podjął pierwszą pracę. Jest to znak naszych czasów. Jeszcze dzisiaj odzywają się przykre skutki wojny. W czasie oczekiwania kandydaci do zawodu nauczycielskiego byli pozostawieni sobie. Mimo, że państwo ma moralny obowiązek zatrudnić tych młodych ludzi w zawodzie nauczycielskim, jednak nic nie uczyniono w tym względzie. W ten sposób młodzi nauczyciele podejmowali każdą pracę, aby zarobić przynajmniej jakieś pieniądze, choćby 50 do 60 Marek miesięcznie.

Nie można również przemilczeć, że ci młodzi nauczyciele wskutek przepełnienia na rynku zatrudnienia z jednej strony i ich fachowego przygotowania z drugiej strony, nie znajdowali możliwości zarobkowania. Montkowski sam w okresie oczekiwania był trzy lata zatrudniony jako pomoc w urzędzie skarbowym i trzy i pół roku jako sekretarz w pewnym związku powiatowym. Podczas tego prawnego oczekiwania umożliwiono mu dodatkowo nauczać w szkołach zawodowych jego miejsca zamieszkania. Wreszcie po prawie siedem i pół roku jego czas oczekiwania się zakończył i liczba tych 18 000 oczekujących zmniejszyła się o jednego.

Osierocona parafia Olbrachcice powierzona została proboszczowi dotychczasowemu w Staniszczach Wielkich Ks. Stanisławowi Hytrkowi, który został 18 grudnia 1928 r. uroczyście wprowadzony przy licznym udziale parafian.

Warunki pogodowe, które już latem 1928 r. były nienormalne, trzeba zimą 1928 r. określić jako katastrofalne. Lato 1928 r. było suche i gorące. Tylko niektóre okolice były nawiedzone przez burze. Olbrachcice nie miały od maja do sierpnia opadów deszczowych. Żniwa były jeszcze średnie. Plony okopowe były mało urodzajne, zielonki były niewystarczające. Po pięknej jesieni już w listopadzie nastąpiła sroga zima. Od początku grudnia aż do marca 1929 r. była najlepsza sanna. Śnieg leżał bardzo wysoko. Chłód był do -40° C i miesiącami mróz utrzymywał się pomiędzy -25° C i -55° C. Usuwanie tych wielkich mas śniegu pochłaniało służbom komunalnym wiele pieniędzy. Wnet nastąpił brak węgla i szkoły trzeba było zamknąć, ponieważ pomieszczeń nie dało się ogrzać.

Następstwa tej syberyjskiej zimy okazały się dopiero na wiosnę 1929 r. W chlewach często bydło chorowało, dziczyzna na polach wyginęła. Drzewa owocowe w większości wymarzły. Ogród szkolny, którego owoce często otrzymywały pierwszą lokatę na wystawach, zachował tylko 10% drzew. Wszystkie szlachetniejsze gatunki nie rozwijały się już na wiosnę. Większość drzew przy szosach musiano usunąć. Czereśnie przy szosie Olbrachcice - Biała, które dotychczas przynosiły do 4000 Marek dochodu, teraz oszacowano jako drzewo opałowe. Dziwne było to, że najbardziej ucierpiały doliny, jak również ogrody o wysokim poziomie wody gruntowej, jak np. ogród szkolny.

 

Pewnej nocy lutowej spaliła się wielka stodoła Rolnika Franciszka Czaji. Przypuszcza się, że było to złośliwe podpalenie. W czerwcu odbyła się wycieczka dzieci szkolnych pod opieką nauczycieli do portu odrzańskiego w Koźlu, do której dołączył się również Ks. Proboszcz Hytrek. Podroż statkiem po Odrze była dla wszystkich szczególnym przeżyciem. Dzieci były więcej zadowolone niż z dotychczasowych wycieczek górskich. Przy zbiorze ostatków w żniwa uległ wypadkowi dotychczasowy sołtys i przewodnicząc Rady Szkolnej Rafał Trinczek. Spadając z wysoko załadowanego wozu złamał sobie kark. Wypadek był śmiertelny. Nieszczęście nastąpiło w dniu 26.8.1929 r. na drodze odchodzącej od szosy.

W końcu września obchodził kierownik szkoły Fuchs jubileusz 25-lecia pracy nauczycielskiej. W uroczystości wziął również udział inspektor szkolny Krause i Prudnika oraz członkowie Katolickiego Stowarzyszenia Nauczycieli z Białej. Wieś ucieszyła jubilata, który już dwadzieścia lat działa na miejscu, wartościowymi podarunkami Nauczyciel Montkowski zdał w grudniu drugi egzamin nauczycielski z wynikiem "dobry". Szkoła znowu urządziła po Bożym Narodzeniu, po dwuletniej przerwie, wieczór dla rodziców, który cieszył się wyjątkowo dużą frekwencją. Z dobrowolnych datków pozostało do dyspozycji dzieci 50 Marek, które mają być przeznaczone na dodatek do kosztów planowanej wycieczki. Zamierzona podróż statkiem na Odrze nie mogła się odbyć, ponieważ żegluga na Odrze prawie całkowicie jest zawieszona ze względu na niski poziom wody w 1930 r. Dzieci pojechały zastępczo wozami drabiniastymi na wycieczkę na Kopę Biskupią. Wizytator Rassek odwiedził w przejeździe tutejszą szkolę, szczególnie niższe klasy, ponieważ nauczyciel Montkowski zgłosił się do nauczycielskiego egzaminu kwalifikacyjnego.

W 1930 r. uczęszcza do tutejszej szkoły 114 dzieci, w tym gościnnie jest tutaj pięcioro dzieci ze Słokowa. Rada szkolna upoważniła kierownika szkoły do przyjęcia pojedynczych dzieci ze Słokowa. W najstarszej klasie jest mało dzieci, ponieważ 6 chłopców i jedna dziewczynka uczęszcza do szkoły przygotowawczej do Białej, (kilku) chłopców uczęszcza do gimnazjum w Prudniku. Dawni uczniowie Gerard Barysch i Kleofas Pelzer studiują medycynę. Postanowieniem zarządu szkoły sporządzono dla wyższej klasy cztery ławy szkolne. Stare ławki częściowo sprzedano, częściowo zużyto do naprawy innych ławek. Podłoga w obydwóch klasach została naoliwiona. W korytarzu położono posadzkę. Właściciel gospodarstwa Franciszek Weiss wybrany został wójtem gminy. Sołtysem wybrano gospodarza Jana Botta. Obijął urząd w dniu 1.4.1930 r. (dotychczas zastępował go Józef Grelich). Dotychczasowy inkasent podatków oraz skarbnik kasy szkolnej L. Strzyga doznał zawału, jego urząd przejął gospodarz Paweł Augustin. Sędzią polubownym był kierownik szkoły Fuchs.

Lata wysługi zostały zgodnie z zarządzeniem państwowym wyżej policzone niż dotychczas. W Olbrachcicach ze względu na to, że kierownik szkoły jest równocześnie organistą wynagrodzenie za służbę niedzielną zostało bardzo nisko ocenione. Obecnie podniesiono zgodnie z postanowieniem szkolnictwa z 100 Marek na 200. Mieszkanie oceniono na 200 Marek.

W dniu l kwietnia 1931 r. szkoła liczy 114 uczniów. Liczba uczniów się zmniejsza i wnet spadnie poniżej 100 uczniów. W ogrodzie szkolnym większość drzew owocowych zmarzła, a reszta choruje. Kierownik szkoły rozpoczął teraz sadzenie drzew od nowa i wydał z własnych środków 100 Marek, na nowe drzewka.

Uczeń biurowy Wacław Hübner wyjechał wiosną do Ameryki, aby tam za pośrednictwem wujków znaleźć posadę w banku. Przed nim wyjechali już w 1925 r. syn gospodarza Roman Alter i stelmach J. Glombica.

Lekarz szkolny przeprowadził badania dzieci szkolnych, szczególnie pierwszego rocznika. Stan zdrowia określono jako zły. Wiele dzieci podejrzano o gruźlicę (liczba ich wzrasta co roku), ponieważ część rodziców już zmarło na tę chorobę.

Na pamiątkę plebiscytu na Górnym Śląsku (w 10 rocznicę) urządzono, na zarządzenie władz, przy pomniku poległych skromną, lecz godną uroczystość. Małżonkowie - rolnicy Wilhelm i Franciszka Reszka obchodzili uroczystość złotych godów małżeńskich w gronie swych dzieci i krewnych. Jubilat zdobył sobie wiele zasług jako sołtys i przewodniczący Rady Szkolnej w naszej wiosce. Jubilatka posiada Krzyż zasługi za pomoc udzielaną podczas wojny. Jej najstarsza córka - wdowa po gospodarzu, Teresa Grelich, wielka dobrodziejka biednych i naszego kościoła, zmarła niestety już rok wcześniej.

Kupiec Walter Czaja, który dotychczas mieszkał w wynajętym pomieszczeniu u restauratora Tomali nabył od rolnika M. Lorka parcelę i wybudował ze starej obory ładny sklep naprzeciw szkoły.

Dotychczasowy urzędnik stanu cywilnego w Słokowie zmarł i nauczyciel Fuchs przejął zastępstwo. Inspektor szkolny Krause zachorował i musiał się w październiku poddać ciężkiej operacji. Zastępstwo przejął Inspektor szkolny Bakalla z Głogówka.

Kierownik szkoły Fuchs otrzymał przeniesienie z dniem 1 stycznia 1932 r na kierownictwo szkoły do Ladzmierza koło Koźla. Około 22 lata pracował w Olbrachcicach W tym czasie przyjął do szkoły 500 dzieci i jako organista odprowadził 312 osób na cmentarz.

Rozporządzeniem władz z dnia 16.12.1931 r. kierownictwo szkoły powierzono (z dniem 1 stycznia 1932 r.) nauczycielowi Kaulowi z Lasowic. 5 stycznia 1932 r. po uroczystej sumie nastąpiło uroczyste wprowadzenie przez inspektora szkolnego Bakalli z Głogówka w obecności Ks. Proboszcza Hytrka oraz zarządu wioski i szkoły.

 

Rok 1932 jest rokiem wyborów. W dniu 15 marca odbyły się pierwsze wybory prezydenckie. Z powodu kilku tysięcy głosów nasz obecny prezydent nie miał absolutnej większości, dlatego 10 kwietnia 1932 r. odbyły się powtórne wybory. W dniu 24 kwietnia 1932 r. odbyły się wybory do pruskiego parlamentu. Wyniki były bardzo urozmaicone.

Nauczyciel pomocniczy Montkowski został z dniem 1 kwietnia przeniesiony. Zastępstwo przejęli dwaj pozostali nauczyciele. W dniu 14 kwietnia objął swój urząd nauczyciel pomocniczy Wilibald Czeluschky. Ponieważ zamieszkuje w Białej (Stare Miasto), przyjeżdża codziennie na rowerze, aby spełniać swe obowiązki.

Straszliwa ulewa zalała w niedzielę 17 lipca całą miejscowość. W południe około godziny 1-szej nadciągnęła burza i bardzo gęsty deszcz z szumem opadł na wioskę. Deszcz trwał zaledwie dwadzieścia minut. Wkrótce okazały się niszczące skutki burzy. Tak zwana Mała Strona upodobniła się do rwącej rzeki. Droga była ok. 1 metra pod wodą. Najgroźniej wyglądało koło krawca Hedy, koło Biniasza i Pelcera. Bydło trzeba było wyprowadzić. Łąka przy szkole była podobna do jeziora.... Studnie trzeba było w następnych dniach wypompować przy pomocy straży pożarnej. Jak daleko sięga ludzka pamięć nie nawiedziła Olbrachcic taka powódź. Jeszcze krótko przed żniwami odbyło się nabożeństwo przebłagalne.

Tutejsza szkoła robiła od zewnątrz okropne wrażenie. Wreszcie zarząd wioski zdecydował się na gruntowną renowację szkoły. Na szczególną wdzięczność zasługuje członek zarządu wioski Władysław Grölich, który nie szczędził ofiar w pieniądzach i czasie, aby zapewnić dla wioski subwencję władz rządowych w Opolu. Ile podróży wykonał Grölich do Opola, aby tam rozmawiać z dyrektorem dr Weiglem, radcą rządowym dr Rasskiem i asesorem rządowym. Wyjazdy te opłaciły się, gdyż doprowadziły do przyznania przez rząd znacznej kwoty, którą otrzymano w trzech ratach: 1300 Marek, 1700 Marek i 1200 Marek.

Roboty murarskie wykonał budowniczy Rothkegel z Racławic śl. Przy roz­poczęciu prac remontowych okazało się, że w górnej klasie trzy belki uległy rozpadowi, w sypialni sufit jest bardzo uszkodzony i grozi zawaleniem, więźba dachowa jest całkowicie spróchniała, dachówki nie nadawały się już do niczego. Remont miał być wkrótce rozpoczęty i wakacje nie wystarczyły na przeprowadzenie tego przedsię­wzięcia, trzeba było wystąpić z wnioskiem o dodatkowe dwa tygodnie wolne­go, co zostało odciągnięte od ferii jesiennych i świątecznych. Klasy zos­tały odnowione, na nowo otynkowane, nowe podłogi i nowe ławki (system Rettig) dostarczone przez mistrza stolarskiego Vogler z Szybowic za 1500 Marek. Za tę sumę wykonano: 52 ławki szkolne, 5 tablic, dwie katedry z krzesłami. Nowe okna, dla mieszkań służbowych nauczycieli dostarczył tutejszy stolarz Botta. Poza tym 2 drzwi do Korytarza dostarczył miejscowy stolarz Heda. Więźba dachowa została prawie całkowicie odno­wiona i nowa dachówka z Jesennika zdobi dach szkoły. Tynki wapienne drapane. Wybudowany przedsionek, który ma zabezpieczać drzwi wejściowe przed niepogodą, daje szkole miły wygląd. W dniu 19 lutego urządziła szkoły wraz z dorosłymi wieczór dla rodziców w sali u Tomali.

Wybory, które odbyły się w dniu 12 listopada 1933 r. były jednomyślnym poparciem wszystkich uprawnionych do głosowania dla rządu. Wszyscy odpowiedzieli "tak" i byli za równouprawnieniem i pokojem.

W dniu 1 grudnia 1933 r. dotychczasowy proboszcz Olbrachcic Ks. Hytrek przeszedł na emeryturę i przeniósł się do Kłodnicy pow. Kozie. Administratorem osieroconej parafii zamianowano w Ks. Proboszcza Mariana Przechowskiego z Wierzchu. Zamianował go nasz Ksiądz Arcybiskup. W dniu 20 grudnia 1933 r. szkoła urządziła w Sali u Tomali wieczór dla rodziców, którego myślą przewodnią było "Boże Narodzenie - pokój na ziemi ludziom dobrej woli". Liczne było grono uczestników. Następcą Ks. Proboszcza Hytrka jest Ks. Proboszcz Józef Klosa z Popielowa (pow. Opole) ustanowiony przez Ks. Arcybiskupa. W dniu 16 marca 1934 r. nastąpiło uroczyste wprowadzenie nowego księdza proboszcza w obecności Ks. Dziekana Steuera z Ligoty i dotychczasowego administratora.

W Uroczystość Wielkanocną mieliśmy dwie Msze święte mianowicie: Poranna o godz.700 i Suma o godz. 900 (na zmianę po niemiecku i po polsku). Nikt z parafian nie może mieć wymówki, że nie mógł uczestniczyć w Mszy świętej. W pierwsze święto Wielkanocne po raz pierwszy suma była w języku niemieckim. Podczas administracji pasterzował tutaj O. Ernst z Brazylii (urodzony w Olbrachcicach), który spędza tutaj wakacje u swej matki. Również O. Kuczera był tutaj ubiegłej jesieni, obecnie jest na kuracji. Idąc z biegiem czasu odwiedził naszą wioskę w czerwcu br. starosta, z Prudnika generał Schwantes, aby spotkali się z wioską, względnie Radą Wioskową i nauczycielami. Uroczystości odbyły się w szkole. Nasz staruszek Marszałek i Prezydent Rzeszy Hindenburg w dniu 2 sierpnia 1934 r. zamknął na zawsze swe oczy. 19 sierpnia 1934 Hitler wezwał naród niemiecki do głosowania. Głosowanie to nie wypadło tak dobrze jak w dniu 12 listopada 1933 r. Znowu pojawili się niezadowoleni. Jednak został wybrany na wodza.

W dniu 20 grudnia 1934 r. nauczyciel Kaul musiał pójść do szpitala w Białej, aby poddać się operacji wyrostka robaczkowego. W celu całkowitego powrotu do zdrowia otrzymał urlop do 15 lutego 1935 r. W zastępstwie jego zajęciami podzielili się nauczyciel Stosiek i nauczyciel pomocniczy Czeluschky. Za to otrzymali (zgodnie z zarządzeniem burmistrza) dobre wynagrodzenie. W dniu 5 marca 1935 r. nauczyciel pomocniczy Czeluschky (w obecności inspektora powiatowego Krause, kierownika szkoły Panitza z Starego Miasta i kierownika szkoły Fuchsa z Łąki Prudnickiej) zdał drugi egzamin nauczycielski. Ponieważ liczba uczniów od dnia 1 kwietnia 1935 r. spadła poniżej 100 (97), z dniem 1 lipca przeniesiono nauczyciela Czeluschky do Pietraszowa (pow. Dobrodzień).

Piec w niższej klasie się zapadł, trzeba było na nowo go postawić. Wykonała to firma Peschel z Białej. Jak mało zainteresowania szkołą okazuje obecny sołtys, pokazuje fakt, że nauczyciel Kaul musiał wydać na budowę pralni 550 Marek z własnej kieszeni. Mimo, że pralnia została uwzględniona przy generalnej przebudowie w 1932 r. Ze strony władz państwowych przyznano na ten cel pieniądze. Nauczyciela pocieszano obietnicami i sumę tę wydatkowano. W dniu 6 października, podczas uroczystości podziękowania za żniwa, nauczyciel Kaul doznał zawału na łące, gdzie odbywały się uroczystości. Całkowicie załamanego zaniesiono do domu i na ćwierć roku został przykuty do łóżka. Ponieważ nauczyciel Kaul był niezdolny do pełnienia służby i miał urlop aż do 31 grudnia 1935 r., zastępował go p. J. Bullik - nauczyciel w Śmiczu (ustanowiony przez inspektora szkolnego Krause).

W dniu 5 sierpnia 1936 r. dawny uczeń tutejszej szkoły, najstarszy syn rolnika Wilhelma Wyciska neoprezbiter Wacław Wycisk odprawił w tutejszym kościele parafialnym swoją pierwszą Mszę Świętą. Wielka była radość dobrych rodziców, lecz również wszyscy mieszkańcy wioski przygotowali prymicjantowi serdeczne przyjęcie. Pięć bram tryumfalnych zdobiło ulice. Wzdłuż drogi od domu rodzinnego aż do kościoła ustawiono brzózki. Kościół był na tę okazję przyozdobiony. Kaznodziejami byli Ks. Dziekan Steuer z Ligoty (wygłosił kazanie po polsku) i Ks. Prefekt Krettek z Głubczyc (wygłosił kazanie po niemiecku). Śpiew w kościele był po niemiecku. Rodzice prymicjanta ugościli w tym dniu dorosłych i dzieci, bogatych i biednych bez względu na osobę. Mimo, że ten radosny dzień przypadł w czasie żniwa - przed tym dniem wiele dni padał deszcz - 5 sierpnia przyniósł nam pierwszy piękny słoneczny dzień i udział w uroczystości był bardzo wielki.

 

Wielka radość zapanowała, gdy dotarła do nas wiadomość, że Austria chce zjednoczyć się z Niemcami. Zewnętrzną formą tej radości było flagowanie. Gdy Führer wezwał do wyborów w dniu 10 kwietnia, zachwyt był powszech­ny. W rzeczywistości mało ludzi brało udział w zebraniach wyborczych, dlatego tym gorliwsza była propaganda. Kantaty wykonane przez dzieci ze starszych klas przypomniały tym, którzy byli inaczej nastawieni, o ich obowiązku. Mimo zawiei śnieżnej, burzy i deszczu trzy dni przed wyborami odbywały się pochody (przed i po południu). W sobotę 9 kwietnia wieczorem o godzinie 19-tej odbył się pochód z pochodniami przez całą wieś, łącznie ze wspólnotowym przyjęciem w restauracji u Tomali.

Od 13 maja 1939 r. odprawiają się w naszym kościele tylko niemieckie nabożeństwa. Początkowo było wielkie oburzenie, lecz dzisiaj już nikt o tym nie mówi. Również zbiórka polskich modlitewników była zadowalająca, jednak nasi radykalni Polacy nie oddali ani jednej książeczki, nawet jeden z nich modli się otwarcie w kościele tylko z polskiej ksią­żeczki.

W okresie Bożego Narodzenia 1940 r. szkoła urządziła spotkanie dotyczące języka niemieckiego, z wyraźnym poleceniem inspektora szkolnego Krause, aby mówiono tylko po niemiecku również na ulicy. Może przez dwa miesiące tak było, teraz (sierpień 1941 r.) wszystko jest po staremu.

Nadal odbywa się pobór do wojska. Prawie wszyscy są już poza domem, z wyjątkiem kilku maruderów, którzy dzięki kontak­tom wiedzą jak to uczynić, aby inni za nich walczyli. Dotychczas poległo czterech żołnierzy. Dwóch synów wdowy Uliczka, syn rolnika Maksa Lorka, syn robotnika Jana Uliczki. Karol Augustin, syn rolnika Edwarda Augustina, zmarł wskutek zatrucia gazem w szpitalu wojskowym koło Wiednia 17.5.1940 i został tutaj pochowany.

Drewniany płot przy ogrodzie szkolnym był już w bardzo złym stanie. Zające i drób mogły bez przeszkód wejść. Zające poobgryzały wszystkie młode drzewka, w ten sposób do szkód wyrządzonych przez mrozy doszły jeszcze szkody gryzoni. Dwa lata trwały zabiegi kierownika szkoły o postawienie nowego płotu. Urząd budowlany z Głubczyc obiecał postawić nowy drewniany płot, lecz były to tylko próżne obietnice. Wreszcie latem 1943 r. ślusarz Hentschel z Białej postawił nowy płot z siatki drucianej, za 492 Marki. Postawiony w 1935 r. piec w niższej klasie zapadł się. W czasie ferii jesiennych postawiono nowy piec w klasie oraz piec w sypialni kierownika szkoły. Wykonała to firma Erich Nowak z Białej.

W roku bieżącym (od 1 lutego) zniesiono, aż do odwołania, stanowisko drugiego nauczyciela. Wyższa klasa ma tygodniowo tylko 18 godzin nauki, niższa klasa jedynie 12 godzin. Do tego dochodzą jeszcze dzieci uciekinierów (dzieci z terenów zagrożonych bombardowaniem) obecnie jest tutaj troje dzieci z Berlina. Ciężkie jest życie w tym czasie. Za masło, słoninę i mięso można otrzymać wszystko bez talonu. Artykuły handlowe to mak i mięso. Ludzie z okręgu przemysłowego Śląska dają artykuły domowe za żywność.

Według zarządzenia władz państwowych posada drugiego nauczyciela może zostać obsadzona najwcześniej po wojnie. Jesienią posadzono w ogrodzie szkolnym 20 drzewek i krzewów owocowych. Pochodzą ze Sinawy i z Racławic.

 

          W marcu 1945 r. przeszedł front II wojny światowej przez Olbrachcice. Wieś i kościół ocalały. Nawet inwentarz kościoła pozostał niemal cały. Tylko dzwon kościoła jedyny, który jeszcze pozostał po konfiskacie dzwonów przez władze niemieckie, został doszczętnie zniszczony. Proboszcz miejscowy Ks. Klosa i substytut Ks. Kubica, który pełnił wszystkie funkcje z powodu sparaliżowania proboszcza, przeżyli szczęśliwie wojnę.

            Po objęciu terenów zachodnich przez władze polskie, musieli wszyscy Niemcy z Olszynki i ze Słokowa, których większość była ewangelicka, opuścić wioski, Na ich miejsce przybyli repatrianci ze wschodu i osadnicy z krakowskiego.

            W listopadzie 1946 r. umarł Ks. Proboszcz Klosa. Ks. Substytut Kubica został mianowany administratorem parafii. 2 sierpnia 1947 r. odbyło się poświęcenie kościoła poewangelickiego w Olszynce, który otrzymały gromady Olszynka i Laskowice od władz państwowych. Poświęcenia dokonał ks. Radca Stener z Ligoty, jako kompetentny dziekan. Duszpasterstwo sprawuje według zlecenia Administracji Apostolskiej w Opolu każdorazowy duszpasterz z Olbrachcic.

            Od 6 do 14 XI 1948 r. odbyła się misje św. w Olbrachcicach i równocześnie w Olszynce. Odprawili je OO. Oblaci z Kędzierzyna. Udział był bardzo dobry. Niemal wszyscy parafianie przystąpili do sakramentów św.

            9 września 1951 r. dokonano poświęcenia dwóch dzwonów, dostarczonych przez Reparację Dzwonów Emila Kozłowskiego Kozłowskiego Wrocławia. Jeden 75 kg, drugi 150 kg. Uroczystość ta stała się dniem wielkiej radości dla parafian. Pod koniec lutego 1953 r. ukończono malowanie kościoła parafialnego w Olbrachcicach. Prace artystyczne wykonał – ku zadowoleniu wszystkich – Anton Born Borkowski z Wambierzyc. Drugorzędne prace wykonał Antoni Seidel z Naroka. 19 maja 1953 r. odbyło się w tutejszej parafii bierzmowanie. Sakramentu bierzmowania udzielił ordynariusz Ordynariatu Śląska Opolskiego Ks. Infułat Emil Kobierzycki.

            W lipcu 1957 r. wznowiono prace odnowienia wnętrza kościoła. Ozłocenie ołtarzy, drogi krzyżowej, ambony, itd. wykonał Antoni Gawlik z Chorzowa. Prace trwały dwa miesiące. 6 maja 1958 r. przybył do parafii J. E. Ks. Biskup Jop, aby wizytować parafię i udzielić sakramentu bierzmowania.

            W listopadzie 1958 r. Ks. Wacław Wycisk, syn parafii Olbrachcice, został mianowany przez Stolicę Apostolską biskupem sufraganem dla diecezji opolskiej. Tu urodził się 11 II 1912 r. i został ochrzczony. Tu przystąpł do pierwszej Komunii św. I odprawił swoją pierwszą Mszę św. Sakrę biskupią otrzymał z rąk J. Em. Ks. Kardynała Wyszyńskiego w prokatedrze w Opolu 25 stycznia 1959 r. Na znak swojego przywiązania do swojej parafii odprawił w tutejszym kościele sumę pontyfikalną 2 II 1959 r. Od 15 do 22 marca 1959 r. OO. Oblaci, a mianowicie O. Iwan i O. Głombica, przeprowadzili misje w parafii, równocześnie w Olbrachcicach i w Olszynce. Udział był bardzo dobry.

            22 października 1961 r. kościół parafialny obchodził swoją setną rocznicę poświęcenia. Uroczystość zaszczycił swoją obecnością J. E. Ks. Biskup Wycisk, który wspomniał w swoim przemówieniu o historii kościoła i parafii, a następnie odprawił, w obecności licznie zgromadzonych kapłanów i wiernych, sumę pontyfikalną.

            8 sierpnia 1962 r. miejscowy proboszcz Ks. Kubica obchodził 25-lecie kapłaństwa. Wśród 35 obecnych księży znajdował się też J. E. Ks. Biskup Wycisk. 16 X 1962 Ks. Proboszcz Bronisław Martyniak z Browieńca Nowego został mianowany jako wikariusz kooperator dla filii Olszynka. Z dniem 1 XI 1961 r. objął duszpasterstwo w Olszynce.

            13 maja 1965 r. parafia obchodziła rzadką uroczystość. Obraz MB Częstochowskiej dotarł w swojej wędrówce po całym kraju i do nas. Już kilka tygodni przedtem ks. Proboszcz przygotowywał ludzi w odpowiednich kazaniach na ten dzień. Ludzie brali przedtem w sąsiednich parafiach udział w przyjęciu Obrazu, widzieli więc jak i na zewnątrz godnie przyjąć Najświętszą Pannę. Zdali pod tym względem egzamin na piątkę, bo kościół i montaż były pięknie ustrojone. O wewnętrzne przygotowanie starali się OO. Oblaci z Kędzierzyna. Wygłosili oni od niedzili kazania rekolekcyjne. Udział bardzo dobry. Niemal wszyscy byli do Komunii św. 13 maja 18.30 Obraz przybył do parafii. Przyjęcie uroczyste według programu i przebieg całego nawiedzeniaudany jak wszędzie. Trzeba jednak podkreślić, że zaszczycił parafię swoją obecnością J. E. Ks. Biskup Wycisk. Jako wierny syn tej parafii wyróżnił ją przez to, że odprawił sumę pontyfikalną w asyście wielu księży i w obecności wiernych. Kościół niemógł ludzi pomieścić, bo było też dużo obcych. Nadeszła chwila rozstania się z Obrazem. Kiedy wynoszono obraz, było ogólne wzruszenie w kościele. W wielu oczach były łzy. Obserwując ludzi podczas adoracji, a zwłaszcza w chwili pożegnania, można było stwierdzić, że nawiedzenie Matki boskiej było wielkim przeżyciem dla parafian.

            Zgodnie z zarządzeniem Episkopatu obchodzono Tysiąclecie Chrztu Polski i w naszej parafii. Połączono ten obchód z odpustem parafialnym, przypadającym 8 XII w uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP. Aby podkreślić wielkość tego wydarzenia, przybył w tym dniu do parafii J. E. Ks. Biskup Wycisk, odprawił sumę pontyfikalną i wygłosił okolicznościowe kazanie.

            Na podstawie pisma Kurii Biskupiej z 4 września 1967 r. wierni gromady Olszynka zostali z dniem 17 września 1967 r. wyłączeni z parafii Olbrachcice i przyłączeni do parafii Nowy Browieniec, do której dawniej należeli. Przywrócono więc stan pierwotny.

            W 1968 r. przeprowadzono remont kościoła od zewnątrz, a w 1969 r. remont plebanii również od zewnątrz. Prace wykonał Jerzy Biniasz z Gostomi. Wiosną 1969 r. J. E. Ks. Biskup Wycisk poświęcił nowe pancerne tabernakulum, które zastąpiło dotychczasowe słabe tabernakulum. To nowe jest osobistym darem J. E. Ks. Biskupa Wyciska dla parafii, dlatego jest umieszczony na nim herb Biskupa. 16 XI 1969 minęło 25 lat, kiedy obecny proboszcz Bertold Kubica objął duszpasterstwo w tutejszej parafii. Obchód tego  jubileuszu przesunięto na 9 XII 1969 r. w związku z dorocznym odpustem. Mimo szalejącej śnieżycy przybyło około 35 księży, wśród nich J. E. Ks. Biskup Wycisk.

            Od 15 do 22 marca 1970 r. odbyły się misje św. w parafii. Głosili je OO. Oblaci z Bodzanowa: O. Jerzy Dudek i O. Adolf Jung. Udział bardzo dobry. Na zakończenie misji przybył J. E. Ks. Biskup Wycisk. Przemówił do ludzi i udzielił błogosławieństwa sakramentalnego. Przedtem poświęcił nowy cmentarz, przyległy do starego, nabyty już przed 1945 r. 3 VII 1972 odbyło się w Prudniku uroczyste wręczenie Decyzji Wydziału do spraw Wyznań WRN w Opolu, stwierdzające przejście działek 332-336 na własność parafii Olbrachcice.

 

           17 III 1975 dekretem Bpa Ordynariusza Franciszka Jopa dotychczasowy wikariusz z Toszka (Serce Boże) rozpoczyna posługę proboszczowską w parafii Niepokalanego Poczęcia NMP w Olbrachcicach. W kazaniu powitalnym uczynił wzmiankę o licznach przydrożnych krzyżach, którymi Pan Bóg uświęca okolice (przy szosie z Białej do Olbrachcic 3 krzyże: drewniany i dwa kamienne, kapliczka z obrazem serca Jezusowego; na trasie ze słokowa do Olbrachcic 2 kamienne krzyże; przy drodze polnej z Solca do Olbrachcic również dwa krzyże; między Józefówkiem a Olbrachcicami kapliczka św. Urbana). Przy pierwszych rozmowach uderza twardość mowy, ujmująca prostota zachowań. W twarzach widoczna stanowczość i ślady znoju.

            Dotychczasowy, zacny ks. Proboszcz, dziekan honorowy, Bertold Kubica przebywający w szpitalu, przeżył w Olbrachcicach – zdaniem wiernych – najtrudniejsze, powojenne lata. Cieszy się szacunkiem i wdzięcznością po trzydziestu lataach proboszczowania. Urodził się 8 XII 1913 r. w Mikołowie, w nauczycielskiej rodzinie. Sakrament kapłaństwa otrzymał 1 VIII 1937 r. we Wrocławiu, ustanowiony proboszczem w Olbrachcicach 15 XI 1946 r. Po wyleczeniu lekkiego wylewu został zwolniony z obowiązków proboszcza i skierowany przez biskupa na emeryturę do Grudzie, gdzie zamieszkał na plebanii. Radni odwiedzili go i przekazali ofiary Olbrachczan i Słokowian na godne zagospodarowanie się na nowym miejscu.

            W pamięci parafian Ks. Radca Duchowny Bertold Kubica pozostał jako człowiek wewnętrznie zdyscyplinowany, wymagający zwłaszcza wobec dzieci i młodzieży, której raz w miesiącu sprowadzał z nauką najczęściej franciszkanina. Gdy zachodziła potrzeba, potrafił zwrócić uwagę również osobiście konkretnemu wiernemu (indywidualnie, w cztery oczy). Ministrantom wpajał rygor wojskowy. Regularnie chodził na spacer i często na przyjęcia do wszystkich ludzi z różnych okazji, np. ślubu, „Abrahama”, pogrzebu. W domach parafian zwykł przechowywać naczynia liturgiczne. Gospodyniami farskimi były siostry Hanka i Truda, które również przeniosły się do Grudzic. Pomagały miejscowym rolnikom na polu, ale na wyznaczoną godzinę wracały na plebanię.

            Jak „za Kubicy” rolnicy życzliwie dzielą się owocami błogosławieństwa Bożego i swej pracy na roli, przynosząc często na plebanię „od bicia”, tak że mięsa kupować nie trzeba.

            Latem zaczynamy remont i przebudowę plebanii. W czynie społecznym wierni przekuwają dołem ściany, a murarze zakładają izolację. W czasie przeszło rocznego remontu, proboszcza mniemającego gospodyni wierni kolejno zapraszają do siebie na obiad, gdzie proboszcz nie potrafi nasycić uszu pięknem miejscowej gwary śląskiej, po prostu uczta. Po jakimś czasie, chcąc udoskonalić swą miłość opiekuńczą w stosunku do młodego proboszcza, decydują by ich duszpasterz stołował się u Weinkopfów, a oni im pomogą.

            W październiku po odmówieniu różańca w kościele można usłyszeć pieśń: Przyjmij Panienko różaniec, krasny jak złoty wieniec z lilii rajskiej uwity, nad złoto znamienity. O różo rajska zacna, Panno nad Panny zacna, Panienko Maryjo. Proś za nimi Syna Twego, Jezusa Kochanego, by nas nie posłał do piekła, przyjął do Królestwa. Różo rajska krasna… O Maryjo czysta dziewico, porodziłaś Królewica, Niebieskiego Dziedzica. Porodziłaś Go bez boleści, zbaw nas z smutku i żałości, Zdrowaś Panno Maryjo!

            W 1975 r. było 17262 Komunii.

 

Drzewo na nowy dach plebanii rolnicy przywieźli z Dębowca (za Prudnikiem) i pocięli na tartaku w Białej. Jedenaście tysięcy dachówek ceramicznych sprowadzamy z Bytomia-Karbia, gdzie na skutek szkód górniczych trzeba było je zdjąć z kościoła parafialnego i zastąpić blachą. Zakładamy na plebanii nowe spółdzielcze okna i drzwi. Pan hydraulik ze Słokowa Józef sikora zakłada cierpliwie centralne ogrzewanie z rur przywiezionych z Toszka, grzejników z Białej i pieca z okolic Brzegu. Doprowadza wodę do łazienek i pokoi. Została też zbudowana piwnica na opał. Z tyłu i przodu fary wybudowano przedsienie. Większą z przodu wymurował własnoręcznie w ciągu trzech dni pleban, któremu dwie panie z plebanii podawały cegłę. Murarz Herbert z Prudnika kładł kamień u wejścia na plebanię.

            17 VI 1976 r. wierni udali się w procesji Bożego Ciała trasą do Słokowa. Duszpasterz zapowiadając ją rok wcześniej kierował się pragnieniem głębszego integrowania jeszcze obcych sobie grup ludności. Podział na „my tutejsi” i „wy ze wschodu” uniemożliwia młodym choćby zawieranie między sobą związków małżeńskich. Odnosi się chwilami wrażenie, jakby wojna trwała w skutkach nadal. Przez rok wierni przyzwyczajali się do tego zamysłu. Poszliśmy zatrzymując się na Partach (część Olbrachcic) przy ołtarzach u Urbanka i u Piczów. W Słokowie ołtarze przystrojono u Lewandowskich i Kasprzyszaków. Przez trzydzieści lat myśmy chodzili do Was do kościoła, a dzisiaj wyście do nas przyszli – mówili ukontentowani Słokowianie – niesłychane, niesłychane… Łzy i płacz wzruszniabyło widać na twarzach słokowian, zwłaszcza stojących z boku ołtarza. Również Olbrachczanie głęboko to przeżywali.

            W 1976 r. było 22640 Komunii.

 

       Rokrocznie Ojcowie Oblaci Maryi Niepokalanej z Bodzanowa wygłaszają u nas trzydniowe rekolekcje. Dzieci i młodzież katechizuję raz w tygodniu w salce katechetycznej. Przychodzą też w każdą środę o 17.00 na Mszę szkolną. Wierni kilka razy w roku mogą przyjąć sakrament pokuty u przyjezdnego księdza. Formację misyjną wiernych pogłębiał w ubiegłym roku z okazji odpustu parafialnego sam przewodniczący sekretariatu Misyjnego w Warszawie, ojciec pallotyn. W tym roku pogadanki o misjach głosiła absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego pani Barbara Madziarz, która również zbierała lekarstwa i ręczniki na misje. W Wielkim Poście Ks. Proboszcz Jerzy Niczka wygłaszał podczas Mszy niedzielnych kazania pasyjne, a miejscowy proboszcz czynił to samo w jego parafii.

            W 1978 r. wierni ufundowali 2 mosiężne żyrandole dla kościoła (jeden z nich żona radnego Jana Boty). Zakupiliśmy też kilka nowych ornatów u sióstr zakonnych w Piekarach śląskich oraz nieszpornik. Do fundatorów należą rodziny Joachima Barysza z Olbrachcic i Marii Pater ze Słokowa. Procesyjny mosiężny krzyż kupiła rodzina Wilhelma Grelicha z Olbrachcic.

            W 1979 r. miejscowi murarze społecznie wybudowali kamienno-betonowy parkan między plebanią a szosą. Pan Wilde, prowadzący warsztat ślusarski w Nowej Wsi, odnowił bramę cmentarną. Trzech murarzy pod kierownictwem Jana Grelicha otynkowało od zewnątrz plebanię.

            Olbrachczanie lubią często wspólnie ucztować, co pomaga im kształtować środowisko zwarte, rodzinne, chętnie świadczące sobie wzajemne usługi. Pobieżny obserwator może zrazić się ich rzekomą dumą zwłaszcza, gdy pochodzi z drugiej strony Odry, z leśnych okolic Ozimka i Zawadzkiego, gdzie żyją jakby skromniejsi ludzie na glebach uboższych, piaszczystych. Po dłuższym przypatrzeniu się im zauważa się, że jest to bardziej poczucie godności, duma płynąca z dokonań, z wytrwałej, sumiennej, czasami bardzo ciężkiej pracy; duma dziedziczenia bardzo żyznych gruntów, duma troski o Kościół, wdzięczności Panu Bogu za łaskę dwóch biskupów urodzonych wśród nich, duma płynąca z zaradności, duma hartu i najczęściej szlachetnego uporu. Na tle innych ludzi… wypadają korzystnie. Dużo wrażliwości, sporo subtelnie ukształtowanych uczuć. Język mają swojski, nieraz bardzo zróżnicowany, świadczący o silnie ukształtowanej podmiotowości. Dużo samodzielnego myślenia, dzielą się chętnie osobistymi ocenami. Słokowianie zaś jakby bogatsi emocjonalnie, bardziej wylewni, wolniejsi w przedsięwzięciach, chcący dłużej marzyć i wiarę w Boga przeżywać gorętszymi uczuciami.

 

9 czerwca zakończył pracę w parafii jej dotychczasowy proboszcz Ks. Manfred Słaboń, mianowany proboszczem parafii Łącznik. Jego miejsce zajął Ks. Franciszek Augustyniok, dotychczas wikary parafii Wniebowzięcia NMP w Raciborzu. 10 czerwca nowy proboszcz odprawił pierwszą Mszę św. W Olbrachcicach. Ponad dwa tygodnie trwały prace malarskie na plebanii. W ich trakcie przygotowano do zamieszkania południową część piętra. Wydzielono też oddzielny pokój na kancelarię.

            22 czerwca odbyła się parafialna pielgrzymka jubileuszowa do sanktuarium na Górze św. Anny. W sobotę wzięło w niej udział 38 parafian, z uwagi na gorący okres i prace przy sianie. W niedzielę było znacznie więcej pielgrzymów. Parafia złożyła dar misyjny w postaci gotówki. Mszę św. Pontyfikalną w intencji pielgrzymów odprawił Ks. Bp Alfons Nossol. On też wygłosił słowo Boże. Pamiątką pielgrzymki jest obraz św. Anny ze stosownym napisem, podpisany przez Ks. Bpa Ordynariusza i O. Bazylego.

            W niedzielę 21 września o godz. 18.00 odbyło się uroczyste wprowadzenie proboszcza do parafii. Dokonał tego aktu ks. Dziekan Józef Rugor z Grabiny. Obrzęd wprowadzenia odbył się przy współudziale 17 kapłanów (m.in. Ks. Bertolda Kubicy i Ks. Manfreda Słabonia) oraz licznie zgromadzonych wiernych.

            10 listopada Parafia Olbrachcice wykonała czyn społeczny przy budowie domu księży emerytów, muzeum i archiwum diecezjalnego w Opolu. W tej pracy wzięło udział 18 mężczyzn i młodzieńców z Olbrachcic i Słokowa. Ks. Biskup Ordynariusz pisemnie podziękował za trud, a Ks. Bp Wacław Wycisk odwiedził pracujących.

            W uroczystość Chrystusa Króla 23 listopada zebrała się nowowybrana Rada Parafialna. W skład Rady obok ks. Proboszcza wchodzą: Edward Barysz, Paweł Hupka, Bruno Urbanek, Ginter Trinczek z Olbrachcic oraz Piotr Kasprzyszak ze Słokowa. Przedmiotem pierwszego posiedzenia były sprawy związane z planowanym remontem kościoła parafialnego.

            W dniach 3 – 7 grudnia parafia przeżywała rekolekcje adwentowe przed Odpustem. Głosił je O. Antoni Pośpiech z Bodzanowa. Frekwencja była dobra. Parafianie bardzo licznie przystąpili do sakramentów św. Nazajutrz, 8 grudnia, sumę odpustową odprawił Ks. Bp Wacław Wycisk. W tym dniu nasz parafianin – Lesław Kasprzyszak przyjął posługę lektoratu w kościele seminaryjnym w Nysie.

            31 grudnia było nas 483 (376 Olbrachcice, 107 Słoków). W mijającym roku było: 10 chrztów, 7 pogrzebów, 2 śluby, 100 odwiedzin chorych (6 sakramentu chorych), 6 I-Komunii św., 23 400 Komunii św.

            W dniu 13 maja miał miejsce zamach na życie papieża Jana Pawła II. Parafianie przeżyli to bardzo boleśnie. Licznie gromadzili się na modlitwach w intencji powrotu papieża do zdrowia. W tej intencji została też odprawiona Msza św.

            28 maja, w uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego, odszedł do pana Stefan Kardynał Wyszyński, Prymas Polski. 2 czerwca parafianie licznie zgromadzili się na Mszy św. w intencji zmarłego.

             W czerwcu gościliśmy dwóch prymicjantów. 1-go Ks. Jerzy Suchy z Krobusza odprawił Mszę św. i udzielił błogosławieństwa Prymicyjnego. 9-go gościem był Ks. Manfred Lubczyk z Nowego Browieńca. Na Mszach św. odprawianych przez Prymicjantów licznie zgromadzili się wierni.

            Pierwszą rocznicę Jubileuszowej pielgrzymki na Górę św. Anny obchodziliśmy w niedzielę 21 czerwca, pielgrzymując bardzo licznie (ok. 100 osób) do św. Anny. Tam razem z pielgrzymami 7 innych parafii odprawiliśmy Dróżki Maryjne, którym przewodniczył O. Bazyli Iwanek – gwardian. Intencją ogólną tej modlitwy był pokój w naszym kraju i zdrowie papieża Jana Pawła II. Msza św. Koncelebrowana z udziałem parafian i za parafian została odprawiona w kościele Wniebowzięcia NMP w Porębie. Po nabożeństwie końcowym i kazaniu o najść. Sercu Jezusa, które wygłosił O. Cherubin Albrecht, wszyscy szczęśliwie, zadowoleni wrócili do domu.

            Rzadką uroczystość przeżyła Parafia 24 czerwca – w Narodzenie św. Jana Chrzciciela. Najstarsza parafianka, Anna Strzyga, ukończyła w tym dniu 100 lat życia. Dostojna jubilatka wzięła udział we Mszy św. w naszym kościele parafialnym. Mszę św. Dziękczynną odprawił i kazanie wygłosił J. E. Ks. Bp Wacław Wycisk. Wierni zgromadzili się bardzo licznie, obecny był też Ks. Bertold Kubica. Po Mszy św. Był urodzinowy obiad w domu jubilatki.

            Od 13 lipca rozpoczął się remont naszej świątyni parafialnej. Parafianie oczekiwali tego dnia. Oni też ofiarnie włączyli się w to dzieło. Nie szczędzili czasu, pracy i pieniędzy (prawie wszystkie koszty pokryli sami). Do tego dnia prawie wszystkie materiały były zgromadzone. Pan inżynier Piersisk z Opola dokonał wymaganej ekspertyzy przed remontem i nadzorował wykonanie prac. Ostatnią Mszę św. przed remontem odprawiono 14 lipca rano. Na czas remontu salkę katechetyczną zamieniliśmy na kaplicę. W niedziele i święta Msze św. były odprawiane w grocie u pana Józefa Grelicha, przy drodze do Solca.

            Prace remontowe objęły: 1. Wymianę wiązania dachu i stropu nad nawą; wymianę dachu nad prezbiterium; naprawę wiązania wieży i wymianę konstrukcji pod dzwony. (Roboty ciesielskie wykonał Alojzy Krupa z Kościelisk k. Olesna ze swoją ekipą.). 2. Wzmocnienie belką żelbetonową pękających ścian kościoła, naprawę tynków, przebudowanie zakrystii. Prace te wykonała ekipa Jerzego Biniasza z Gostomi. 3. Założenie nowej instalacji elektrycznej. Wykonawcami byli: Franciszek Jończyk z Gorzowa i Paweł Hupka z Olbrachcic. 4. Założenie boazeryjnego sufitu w kościele i zakrystii. Wykonał go Ernest Langfort z Olbrachcic. Jego dziełem też są okna i wewnętrzne drzwi w zakrystii. 5. Kościół został wewnątrz pomalowany. Dokonali tego w czynie społecznym: Józef Biniasz, Jan Barysz i Michał Bota z Olbrachcic. Oni też pomalowali ławki, konfesjonał i drzwi. 6. Zmieniono rozmieszczenie stacji Drogi Krzyżowej, figur umieszczonych na ścianach i obrazów.

            W tak przygotowanej świątyni została odprawiona Msza św. 6 września. W uroczystym Te Deum podziękowaliśmy bogu za zbioryi za to, że znów mogliśmy się zebrać w naszej świątyni. Prace trwały dalej. Objęły one: 7. Pokrycie wieży i wszystkich dachów blachą miedzianą. Przy tej okazji zmieniono krzyż na wieży na bardziej masywny i większy. W kuli, która jest podstawą krzyża na wieży, umieszczone zostały najnowsze dane o historii parafii i remoncie oraz o sytuacji w Kościele i Polsce. Prace blacharskie wykonali: Alfred Respondek i Hubert Kmiotek z Czarnowąs. 8. Odnowiono zewnętrzne tynki. Część prac została wykonana w czynie społecznym przez naszych murarzy. Dzieła dokończył Otto Maus, już odpłatnie. 9. wykończono prace na strychu. Zaizolowano strop watą szklaną i zakonserwowano drewno. 10. Założono instalację nagłaśniającą w kościele. Wykonał ją pan Zygmunt z Katowic. Ufundował parafianin Ginter Trinczek. 11. Zmieniony został wystrój prezbiterium. Dostawiony został ołtarz „twarzą do ludu”, ambonka, nowe sedilia i mały stolik na ampułki. Wykonał to wszystko Gebauer z Górażdża. Trzecią część tej inwestycji pokrył Wilhelm Grelich. O porządek na budowie starał się, codziennie obecny, kościelny Leon Lorek.

            W dniu 11 września spora grupa parafian brała udział w pracach przy budowie Domu księży Emerytów, Muzeum i Archiwum Diecezjalnego w Opolu.

            W dniach od niedzieli 29 listopada do niedzieli 6 grudnia 1981 r. Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej z Bodzanowa (O. Józef Ptak i O. Antoni Pośpiech) wygłosili Misję św. Na zakończenie Misji został poświęcony nowy krzyż misyjny, który wykonał Ginter Trinczek.

            W dniu naszego Odpustu, 8 grudnia, J. E. Ks. Bp Wacław Wycisk dokonał poświęcenia wyremontowanego kościoła. Byli obecni księża z dekanatu i Ks. Bertold Kubica.

            31 grudnia 1981 r. było nas 481, w tym w Olbrachcicach 380, w Słokowie 101. Sakrament chrztu św. przyjęło 6 dzieci, pogrzebaliśmy 4 osoby (jedno niemowlę), sakrament małżeństwa przyjęło 5 par, a I-Komunię św. 4 dzieci. Kapłan odwiedził chorych 91 razy, rozdzielono 23440 Komunii św.

 

        21 kwietnia o godz. 15.30 Ks. Bp Jan Wieczorek udzielił sakramentu bierzmowania 5 parafianom z Olbrachcic. W uroczystości tej wzięli udział księża z dekanatu i parafianie, bardzo licznie zgromadzeni. Przed bierzmowaniem o godz. 14.30 Ks. Biskup dokonał kanonicznej wizytacji parafii. Sprawdził księgi parafialne, obejrzał kościół, zakrystię i salkę katechetyczną.

            Szczególnie uroczyście przeżyliśmy tegoroczną niedzielę rozpoczynającą Tydzień Modlitw o powołania, 2 maja. W tym dniu gościliśmy czterech kleryków z Nysy. Przewodniczyli oni nabożeństwu o powołania i brali udział w Mszach św. Doroczną uroczystość I Komunii św. przeżywaliśmy w niedzielę, 9 maja. Tylko 4 dzieci przyjęła Komunię św.

            W pierwszych dniach czerwca gościli u nas neoprezbiterzy z naszego dekanatu. 1 czerwca Ks. Henryk Kontny z Rostkowic, 7 czerwca Ks. Edward Cebula z Radostyni. Goszcząc u nas, każdy z nich odprawił Mszę św. i udzielił wiernym błogosławieństwa prymicyjnego.

            20 czerwca odbyliśmy doroczną pielgrzymkę parafialną na Górę św. Anny. Jest to pielgrzymka w kolejną rocznicę pielgrzymki jubileuszowej. Udział wzięło znacznie mniej parafian, niż przed rokiem.

            W lipcu, 5 – 21, przeprowadzony został remont organów. Wymieniona została nawiewnica z silnikiem, a całe organy zostały wyczyszczone, naprawione i nastrojone. Prace wykonała ekipa Jana Bednarskiego z Opola. W pierwszych dniach lipca rozpoczęto remont chodników, które zostały poszerzone. W stronę ulicy zbudowaliśmy kilka schodków, dookoła kościoła założono dreny i kanalizację dla odprowadzenia wody deszczowej. Pracom przewodniczył w czynie społecznym Bruno Wystrach. Prace przy drenowaniu i chodnikach trwały kilka tygodni. Wykonane były w czynie społecznym. 24 lipca Klaudiusz Bota przywiózł nowe meble do zakrystii i drzwi. Wykonał je Fornol z miedzianej (parafia Przywory). Meble obejmują: meblościankę w zakrystii i dwie szafy dla ministrantów. Drzwi są główne (dwuczęściowe), zewnętrzne na chór i w bocznym wejściu. Meble ustawił pan Fornol. Drzwi założyli nasi murarze przy współpracy pana Langforta.

            Salka została poddana remontowi dopiero na przełomie sierpnia i września. Remont objął założenie szerokiego okna skrzyniowego w miejsce dwóch wąskich (mocno zniszczonych) i pomalowanie salki. Okna wykonał pan Langfort. Założyli Konrad Sacha i Franciszek Badura, pomalował pan Biniasz. Kupiono 15 stolików i 30 krzeseł (w CEZASIE). 22 września zostały zakupione dwa nowe sztandary: św. Stanisława Kostki i św. Marii Goretti. 18 października zakończył prace zdun Skop z Białej. Przebudował on piec w salce katechetycznej i postawił nowy w mieszkaniu proboszcza. 24 października nasz parafianin Lesław Kasprzyszak otrzymał święcenia diakonatu w kościele seminaryjnym w Nysie. W uroczystości tej brała udział liczna grupa parafian, głównie ze Słokowa. 3 listopada 16 parafian pracowało przy budowie Domu księży Emerytów, Muzeum i Archiwum Diecezjalnego w Opolu.

            12 listopada nasza parafia pielgrzymowała do Nysy na spotkanie z Matką Bożą Częstochowską obecną w wędrującym Obrazie. Obraz ten w diecezji gościł tydzień. Na godzinę 10.00 spora grupa parafian wybrała się do Nysy. Do tej uroczystości przygotowaliśmy się w ciągu Triduum. Codziennie brało udzia w nabożeństwi około 100 osób. Ci, którzy nie mogli być w Nysie, wzięli udział w wieczornym nabożeństwie odprawionym ku czci Matki Boskiej Częstochowskiej w naszym kościele.

            23 listopada został wymieniony piec do centralnego ogrzewania na plebanii. Powodem była małooszczędna konstrukcja starego pieca. Nowy piec wykonał i zainstalował Karol Kubik, kowal z Gorzowa śl. 24 listopada w Piekarach  zostały zakupione dwa nowe ornaty. Zielony ofiarowała rodzina Jana Trinczek z Olbrachcic, a czarny został zakupiony z pieniędzy parafialnych. W listopadzie, w wolnych wyborach, zostali wybrani nowi radni. Są nimi (według liczby głosów): Paweł Hupka, Wilhelm Grelich, Ginter Trinczek, Alfred Menzler z Olbrachcic i Piotr Kasprzyszak ze Słokowa.

            Tegoroczne rekolekcje adwentowe trwały 1- 5 grudnia. Głosił je O. Paweł Malok z Bodzanowa. Były one zarazem odnowieniem Misji świętych. Jak co roku w dniu 8 grudnia przeżywaliśmy odpust parafialny. Sumę odprawił J. E. Ks. Bp Wacław Wycisk. Słowo Boże głosił Ojciec Rekolekcjonista. W dniu 31 grudnia było nas 487. W Olbrachcicach 393, w Słokowie 94. Sakrament chrztu otrzymało 17 dzieci. 8 parafian odprowadziliśmy na miejsce oczekiwania na zmartwychwstanie. Sakrament małżeństwa przyjęło 5 par, sakrament chorych 5 osób, bierzmowanie 5 osób, I Komunia św. 6 dzieci. Kapłan odwiedził chorych w 109 przypadkach. Komunii św. rozdzielono 25300.

            9 stycznia 1983 r. odbyło się pierwsze posiedzenie Rady Parafialnej w nowym składzie. Ustalono zakres prac na najbliższe miesiące. Narada była burzliwa. 1 lutego zakupione zostały nowe świeczniki na ołtarz twarzą do ludzi i gong, który ofiarował Wilhelm Grelich oraz okucie na nowy sztandar. 2 lutego dwaj radni: Wilhelm Grelich i Ginter Trinczek z proboszczem sporządzili inwentarz parafialny. 12 lutego parafianie wycięli drzewa rosnące przy ogrodzeniu na cmentarzu. Są to wielkie, leciwe brzozy, akacje i lipy. Praca ta jest podjęta jako przygotowanie do remontu ogrodzenia. 2 marca u Sióstr w Piekarach zakupiliśmy nowy baldachim i odebraliśmy komplet 3 alb i 8 komeżek dla ministrantów (płótno ofiarowała rodzina Jana Trinczek).

            W dniach 15-18 marca odprawiliśmy Triduum przed uroczystością św. Józefa, drugiego patrona Parafii. Prowadził O. Antoni Bednarczyk – proboszcz z Białej. 1 kwietnia, w Wielki Piątek, otrzymaliśmy zakupiony wcześniej granit na wykonanie podmurówki ogrodzenia od strony ulicy. Od 5 kwietnia rozpoczęła się rozbiórka dotychczasowego ogrodzenia od trony ulicy aż do kapliczki Ogrodu Oliwnego. Była ona wykonana z cegły i regularnie ciętego wapienia. Część ogrodzenia była kuta, część drewniana. 7 kwietnia zakupiliśmy 12 ton cementu na remont ogrodzenia. Od 11 kwietnia pan Cholewa z Gostomi rozpoczął wznoszenie nowego ogrodzenia. Od strony ulicy cała podmurówka wykonana jest z granitu. Ogrodzenie jest metalowe, kute – to które było. 12 kwietnia został zakupiony biały ornat bez ornamentów, noszony z paliuszami.

            13 kwietnia Pallotyn O. Józef Krzeski z Warszawy przeprowadził dzień powołaniowo – misyjny. Bardzo dobry był udział wiernych. Oprócz nabożeństw i kazań, został wyświetlony film związany z tematyką. 15 maja o godz. 10.00 w katedrze opolskiej przyjął święcenia kapłańskie nasz parafianin diakon Lesław Kasprzyszak ze Słokowa. Święceń udzielił Ks. Bp Ordynariusz Alfons Nossol. Bardzo dobra frekwencja naszych Parafian. Pojechali oni specjalnie wynajętym autobusem i własnymi samochodami.

            Tydzień później – 22 maja – parafia przeżywała prymicje Ks. Lesława, pierwsze od 1936 r. Uroczysta Msza św. Prymicyjna rozpoczęła się o godz. 11.00 Słowo boże wygłosił poprzedni proboszcz Ks. Manfred Słaboń. Uroczystość ta bardzo zmobilizowała i scaliła parafię. Dłuższy czas trwały przygotowania, a brała w nich udział głównie młodzież. Cała trasa procesji z domu rodzinnego w Słokowie do kościoła została pięknie przyozdobiona. Cały plac kościelny, chodniki na cmentarzu były otoczone wstążkami i wieńcami. Były też bramy tryumfalne. Wnętrze świątyni zostało na tę okazję bogato przyozdobione wieńcami i dekoracją, wykonaną według O. Antoniego z Białej. Uroczystość zgromadziła licznych kapłanów z Ks. Biskupem Wacławem Wyciskiem i wiernych, także spoza parafii. Przyjęcie prymicyjne odbyło się u pana Nowaka w Olbrachcicach.

            W ostatnich dniach maja zakupiony został sztandar Patronki Parafii Niepokalanie Poczętej. Jest on haftowany, wykonany w Piekarach. Ofiarowała go rodziny Wilhelma Grelich. Po raz        pierwszy był on użyty w Boże Ciało. 21 czerwca nasi parafianie licznie brali udział w spotkaniu z Ojcem św. na Górze św. Anny.

            Od 16 sierpnia został przeprowadzony remont pozostałej części ogrodzenia cmentarnego (południowa strona). Podmurówka jest tu z wapienia, a górę stanowią betoniki. Prace trwały cztery tygodnie, a wykonał je Cholewa z Gostomi. Przy okazji tych prac przesunięto boczne wejście od strony plebanii na wprost obecnego bocznego wejścia do kościoła. 18 sierpnia odbył się w parafii Dzień Chorych. Liturgii przewodniczył O. Antoni Bednarczyk (przeprowadzający się do Zabrza) z dwoma klerykami. Podczas spotkania przy stole w ogrodzie, przygrywał Edmund Szuter. Ciasta na poczęstunek dla chorych wypiekła Maria Marek. 25 sierpnia Herbowski z Lublińca przeprowadził kontrolę instalacji odgromowej na kościele i plebanii. Instalacja jest sprawna. W połowie października p. Badura przeprowadził remont na plebanii. Przedzielony został duży pokój na górze i zmiana drzwi na korytarzu. Wymagało to także przeniesienia kaloryfera z korytarza. 4 listopada zakupiliśmy kilkanaście krzewów róż i zostały one posadzone na cmentarzu od strony ulicy. W drugiej połowie listopada została zamontowana w zakrystii pancerna szafa na naczynia liturgiczne. Szafę wykonał Alfred Menzler, a zamontował ją Franciszek Badura.

            W niedzielę 4 grudnia rozpoczęły się rekolekcje adwentowe. Prowadził je O. Głombica z Bodzanowa. Zakończyły się dzień przed odpustem. Sumę odpustową odprawił Ks. Bp Wacław Wycisk. W ostatnim dniu roku było nas 500, z tego 400 w Olbrachcicach, 100 w Słokowie. W minionym roku zostało ochrzczonych 17 parafian, pogrzebanych trzech, trzy pary przyjęły sakrament małżeństwa, dwie osoby sakrament chorych, cztery I Komunie św. Ogółem Komunii św. rozdano 23800.

 

          Radość była w Parafii, kiedy Ks. Bp Wacław Wycisk obchodził 25-lecie biskupstwa. Główne uroczystości odbyły się w Opolu w sobotę 28 stycznia. Zaproszeni parafianie brali w nich udział. 5 lutego Ks. Bp Jubilat odprawił swój jubileusz tutaj, w rodzinnej wsi, w kościele swego chrztu. Już bardzo słaby i chory. Kościół w tym dniu wypełnił się kapłanami i wiernymi z Jubilatem śpiewali Bogu uroczyste Te Deum. Słowo boże w tym dniu wygłosił Ks. Dziekan Jerzy Niczka z Ligoty Bialskiej. W końcowym, krótkim przemówieniu, Ks. Bp Jubilat podziękował za modlitwę i inne wyrazy pamięci oraz powiedział, że jeśli Bóg pozwoli, chciałby jeszcze obchodzić tu w Olbrachcicach złoty jubileusz kapłaństwa za dwa lata. Parafianie jako pamiątkę wręczyli Jubilatowi gobelin, przedstawiający kościół w świętej Lipce. Uroczystość zakończył obiad na plebanii.

            5 marca zakupiliśmy w Sławniowicach płytki marmurowe o wymiarach 30x15 cm, przeznaczone na posadzkę w kościele. Triduum przed uroczystością św. Józefa prowadził w tym roku O. Marian świerczek, wikary z białej.

            W czwartek, 22marca, o 6.10 odszedł do Pana Ks. Bp Wacław Wycisk. Wiadomość o tej śmierci lotem błyskawicy rozeszła się po parafii, będąc powodem głębokiej żałoby. Ponieważ Ks. Bp życzył sobie być pochowanym w rodzinnych Olbrachcicach, następnego dnia Otto Maus przy pomocy parafian wymurował grobowiec po zewnętrznej stronie kościoła przy prezbiterium. Tym życzył sobie spocząć Drogi Zmarły. W niedzielę 25 marca o 16.00 przeniesiono ciało Zmarłego Biskupa z kościoła św. Sebastiana do katedry. Tu odbyła się Msza św., której przewodniczył Ks. Kardynał Franciszek Macharski z Krakowa. Słowo boże wygłosił Ks. Bp Antoni Adamiuk. W poniedziałek o godz. 10.00 odbyła się Msza św. pogrzebowa w katedrze opolskiej. Przewodniczył Ks. Abp Henryk Gulbinowicz z Wrocławia. Słowo boże wygłosił Ks. Bp Ordynariusz Alfons Nossol. Po Mszy św. ciało Zmarłego przewieziono do Olbrachcic. Tu przed rodzinnym domem oczekiwali Parafianie i stąd na ramionach w kondukcie pogrzebowym została przeniesiona trumna do kościoła. W kościele wierni i kapłani modlili się do godziny 16.00, kiedy to rozpoczęła się Msza św. polowa na cmentarzu, obok grobu. Przewodniczył Ks. Bp Jan Wieczorek, który też wygłosił słowo Boże. Koncelebrowali Ks. Bp Alfons Nossol i Ks. Bp Antoni Adamiuk oraz kapłani diecezjalni i zakonni. Po Mszy św. odbyły się obrzędy przy grobie i złożenie ciała Zmarłego do grobu. Parafianie z wielkim bólem pożegnali Zmarłego „naszego Biskupa”. Podkreślić wypada liczny i żywy udział wiernych. Ta parafia nie widziała dotychczas tylu ludzi zebranych na jednej Mszy św. Cmentarz 2/3 był zapełniony. Część wiernych uczestniczyła w uroczystości w ogrodzie plebańskim.

            21 marca zakupiono welon naramienny i fioletową stułę w sklepie Veritas w Nysie. 20 kwietnia pan Trybuła z Łąki Prudnickiej zbudował nową nastawę bożego Grobu. Krzyż z elektronicznym przesuwem światła, imitującym spływanie krwi oraz grób ze styropianu. Całość jest bardzo efektowna, podoba się wiernym będzie wykorzystywana w latach następnych. Pierwsza Komunia św. była 6 maja. 25 maja w białej 11 parafian, uczniów kl. VII i VIII przyjęło sakrament bierzmowania z rąk J. E. Ks. Bpa Jana Wieczorka. 29 maja została zamontowana pierwsza partia okien w kościele. Okna te remontuje już od stycznia Zbigniew Zubkowski ze świdnicy. Praca wykonana jest bardzo solidnie. Remont wszystkich okien zapowiada się na dłuższy czas. 30 maja z myślą o nowej posadzce zakupiono elektryczną froterkę o utrzymania posadzki w należytym stanie. Parafianie chętnie pomagają swoimi ofiarami przy wznoszeniu nowych kościołów. 10 czerwca Ks. Józef Stryczek, proboszcz Blachowni k. Kędzierzyna wygłosił słowo Boże i zebrał ofiary na budujący się tam kościół. Od 4 lipca rozpoczęły się prace przygotowawcze do ułożenia nowej posadzki w kościele. Najpierw zostały usunięte ławki i ołtarze boczne. Następnie wykopano i wymurowano kanał na ogrzewanie, naprawione zostały też tynki wewnątrz kościoła. Posadzka została położona do 25 lipca. Prace wykonał Michał Mróz z Nysy ze swoim bratem. Za pracę wzięli dużo. 6 lipca zakupiono komplet drabi: dwie nowe do wieży, jedną 4,5 m, drugą 9,5 m do rynien przy kościele. 7 lipca staraniem radnego Pawła Hupki, przy wielkiej pomocy jego i jego syna została doprowadzona woda z plebanii do bocznego wejścia na cmentarz. Po zrobieniu posadzki, w dniach 28 sierpnia – 7 września zostały pomalowane ściany kościoła. Malowała firma pana Kowalika z Kątów Opolskich. 2 września parafia przeżywała swój dzień misyjny. Gościliśmy Ks. Kazimierza Czajkę, misjonarza z Togo, który spędzał urlop w kraju. Odprawił Mszę św., wygłosił słowo Boże i podzielił się wrażeniami ze swej pracy w Afryce. 18 września zostały zainstalowane nowe ławki w kościele. Wykonał je stolarz z Miedzianej Fornol. Ławki zapłacili wierni, którzy z nich korzystają. Dzień poświęcony III Zakonowi św. Franciszka odbył się w niedzielę 30 września. Prowadził go O. Pius, Franciszkanin z Prudnika. 26 października pokryto ganki przy plebanii i założono rynny. Wykonał to emerytowany dekarz z białej, pan Sławik. W dniach 2 – 7 grudnia odbyły się rekolekcje parafialne. Prowadził je młody Oblat, O. Antoni Walizko. 7 grudnia zakupiono nowy kielich, bez pateny. Kielich używany dotychczas na co dzień wymagał złocenia, które według wyceny Veritas byłoby droższe niż zakup nowego, zwykłego kielicha. 8 grudnia – uroczystość odpustowa. 9 grudnia odbyło się nabożeństwo adwentowe w ścinawie, w którym wzięła udział młodzież z nasze parafii. 16 grudnia wierni złożyli ofiarę na budujący się kościół w Strzelcach Opolskich. Dekanat patronuje tę budowę. W ostatni dzień 1984 r. było nas 508, w tym 410 mieszkańców Olbrachcic, 98 Słokowa. Sakrament chrztu św. przyjęło 15 dzieci, sakrament małżeństwa 6 par. Komunia św. chorych 101, sakrament chorych – 2; I Komunia św. – 6 dzieci; bierzmowanie 11 młodych. Ogółem Komunii św. rozdzielono 26300. Zmarło i zostało pogrzebanych w parafii 6 osób.

            Wydarzenia związane z Narodzeniem się Pana Jezusa przybliżyła Parafianom młodzież z Łąki Prudnickiej, przedstawiając w dniu 20 stycznia 1985 Jasełka o Bożym Narodzeniu. Zespołem kieruje pan Trybuła. Ofiary z tej okazji złożone są przeznaczone na budowę nowej plebanii w Łące Prudnickiej. 23 marca minęła I rocznica śmierci śp. Ks. Biskupa Wacława Wyciska. W tym dniu o godzinie 10.0 zebrali się licznie wierni w kościele na Mszy św., którą odprawił Ks. Bp Antoni Adamiuk Obecni też byli księża z dekanatu. 4 maja odbyła się uroczystość I Komunii św. W połowie maja ustawiono pomnik na grobie Ks. Bpa Wacława Wyciska. Pomnik ufundowali kapani diecezji. Jak co roku przed odpustem odprawiliśmy rekolekcje parafialne. Rozpoczęły się 1 grudnia. Prowadził je O. Kruk, Oblat z Bodzanowa. 12 grudnia wierni mogli przeżyć jeszcze raz pielgrzymkę Ojca św. do Polski dzięki filmowi „Credo”, który wyświetlił Salezjanin z Wisły. 18 grudnia Zbigniew Zubkowski zamontował ostatnie wyremontowane witraże. Wyremontował on wszystkie witraże – czynił to etapami. W ostatnim dniu roku było nas 516: w Olbrachcicach 417, w Słokowie 99. Sakrament chrztu św. przyjęło 9 niemowląt, małżeństwa – 3 pary; I komunia św. – 8 dzieci; Komunia św. chorych – 82; ogółem 25400 Komunii św. Zmarło 7 parafian.

 

            W połowie stycznia parafianie we własnym zakresie ścięli dwie leciwe brzozy, które rosły po obu stronach krzyża – na środku cmentarza. 15 kwietnia zakupiono 12 krzewów tui, które zostały zasadzone w miejscu ściętych brzóz oraz wzdłuż ogrodzenia. 11 maja obchodziliśmy uroczystość I Komunii św. Następnego dnia w Białej uczniowie klas VII i VIII przyjęli sakrament bierzmowania. Udzielił go J. E. Ks. Bp Gerard Kusz.

            Zakończeniem prac remontowych w kościele była konserwacja i odnowienie ołtarzy, ambony, chrzcielnicy i innych sprzętów. Prace te wykonał Alojzy Wiscek z żywocic ze swoim pomocnikiem. Prace trwały od 14 X do 23 XII. „Złoto” fundowali parafianie, którzy odwiedzali swych krewnych za granicą. 1000 arkuszy „schlagmetalu” ofiarował Paweł Kamrat, były parafianin. Resztę odkupiono za waluty wymienialne.

            27 października nasi ministranci wybrali się na wycieczkę – pielgrzymkę autobusem. Tworzyli jedną grupę z ministrantami ze Śmicza. Prowadził Ks. Tomasz Horak. Zwiedzili m.in. Górę św. Anny, gdzie wzięli udział we Mszy św. koncelebrowanej. Następnie w Opolu: katedrę, kościół OO. Franciszkanów, Dom Księży Emerytów (interesująca rozmowa z Ks. Leonem Karą – emerytem, który wspominał o Olbrachcicach) i kościół w Domecku.

            17 listopada pan Fornol z Miedzianej założył boazerię przy północnej ścianie kościoła, żeby siedzące tam kobiety nie marzły zimą. Przywieziono też skrzynię – ławę do zakrystii ministranckiej. W trakcie prac przy renowacji ołtarzy powstał projekt zastąpienia wysokich lichtarzy na ołtarzu niskimi, aby bardziej widoczne były płaskorzeźby. 3 XII takie lichtarze zakupiono i służą do tego celu bardzo dobrze. Zakupiono też drugą patenę do udzielania Komunii św. wiernym.

            Od 3 do 7 grudnia odprawiono doroczne rekolekcje parafialne. Bardzo pięknie poprowadził je młody Oblat z Bodzanowa, O. Antoni Sowa., który również odprawił sumę odpustową i wygłosił słowo Boże.

            31 grudnia 1986 parafia liczyła 508 mieszkańców. Z tego 411 mieszka w Olbrachcicach, 98 w Słokowie. W minionym roku 12 niemowlętom udzielono sakramentu chrztu św., ale też 12 parafian zmarło. Sakrament małżeństwa przyjęła jedna para. I Komunię św. 5 dzieci. Sakrament bierzmowania – 8. Komuni św. rozdzielono 23300.

           

            Parafia nasza, jak cały dekanat, patronuje budowie kościoła w Strzelcach Opolskich. 1 lutego Ks. Zbigniew Żukiewicz, budowniczy tego kościoła, wygłosił słowo Boże i poprosił naszych parafian o ofiary na ten cel. Parafianie nie przynieśli sobie wstydu swoimi ofiarami.

            Już od trzech lat przed uroczystością św. Józefa, drugiego patrona naszej parafii, odprawiane jest Triduum. Obejmuje ono Mszę św. wieczorną z kazaniem i nabożeństwo do św. Józefa. Głównym celem jest danie okazji do spowiedzi św. szczególnie mężczyznom. Korzystają z tego bardzo licznie wszyscy parafianie. W tym roku Triduum prowadził Ks. Tomasz Horak – proboszcz ze Śmicza.

            12 kwietnia – Niedziela Palmowa – Światowy dzień Młodzieży. W Białej zebrała się młodzież także z naszej parafii na specjalne nabożeństwo odprawiane w łączności z Ojcem świętym. Prowadził je Ks. Wilhelm Kudelka, dekanalny duszpasterz młodzieży. Po nabożeństwie był film religijny.

            29 kwietnia, w środę po Niedzieli Białej, zebrali się w naszej parafii kapłani dekanatu na konwencie wielkanocnym. Mszy św. koncelebrowanej przewodniczył Ks. Dziekan. On też wygłosił słowo boże do licznie zgromadzonych parafian. Cieszył fakt obecności na tym konwencie Ks. Bertold Kubica, wieloletniego proboszcza naszej Parafii. Pierwsza Komunia św. była 3 maja. 5 czerwca w Prudniku zostały zakupione rynny na budynki pomocnicze: salkę, garaż, kostnicę.

            Między 5 a 14 czerwca był Kongres Eucharystyczny z udziałem Ojca św. Tylko nieliczni parafianie indywidualnie mogli się spotkać z Janem Pawłem II. W naszym kościele codziennie były odprawiane nabożeństwa eucharystyczne. Zaraz po zakończeniu Kongresu Zygfryd Mazur z Białej rozpoczął przekrywanie dachów na salce, garażu i kostnicy. Przedtem cieśla Gocz z Browieńca odtworzył zgnity już dach u szczytu salki. Został też naprawiony dach na plebanii. Głównie szło o okucie kominów. Prace trwały do pierwszych dni lipca.

            5 lipca mieliśmy miłą uroczystość. Gościliśmy misjonarza z togo, Ks. Kazimierza Czajkę – przyjaciela Ks. Proboszcza. Nasz gość m.in. wygłosił słowo boże. Z ofiar, jakie parafianie złożyli, zakupił i zabrał do parafii Yade w togo ornat i dzwonki.

            Były proboszcz parafii Olbrachcice, Ks. Bertold Kubica 1 sierpnia obchodził złoty jubileusz kapłaństwa. Uroczystość ta odbyła się w kaplicy Domu Księży Emerytów w Opolu w poniedziałek 3 sierpnia. W parafii 2 sierpnia została odprawiona uroczysta Msza św. w intencji Jubilata. Po południu parafianie udali się, by złożyć Jubilatowi życzenia z tej okazji i wręczyć prezent. Niestety, Jubilata nie zastali.

            12 września Ks. Proboszcz i delegacja parafian w składzie: Alicja Suchy, Kazimierz Ułan oraz Zbigniew Kasprzyszak udali się do Częstochowy na doroczną pielgrzymkę kapłańską. Stamtąd przywieźli dwa obrazy Matki boskiej Częstochowskiej i dwa różańce, które wędrując miały odwiedzić wszystkie rodziny Parafii. 13 września Ks. Proboszcz rozpoczął obsługiwanie duszpasterskie filii w Olszynce.

            W dniach 20 – 27 września obchodziliśmy Diecezjalne Pokongresowe Dni Eucharystyczne. Codziennie wieczorem odprawiona została Msza św., podczas której z kolejnymi stanami naszej Parafii rozważaliśmy nauczanie Ojca św. z ostatniej Pielgrzymki do Ojczyzny. Udział wiernych był dobry.

            27 września zakupiono nową bramę, która zstąpi dotychczasową, przerdzewiałą. 19 października obchodziliśmy Kiermasz. Wierni, dziękując Bogu za swój parafialny kościół, wsparli ofiarami budowę kościoła w Strzelcach Opolskich. 31 października Franciszek Tromza z Białej założył dwa odcinki rynny na salce i kostnicy. Skutkiem tego grota, umieszczona w miejscu spotkania się tych budynków, nie jest już zalewana deszczówką z dachów. Pracę wykonał solidnie, ale bardzo drogo.

            1 listopada rozpoczął odwiedzanie rodzin Obraz Matki Boskiej Częstochowskiej. Pierwszy dzień Matka Boża gościła na plebanii. Równolegle rozpoczęły się odwiedziny Obrazu w Olszynce. 9 listopada gościliśmy kolejnego neoprezbitera z naszego dekanatu, O. Bernarda Latusa, Werbistę, rodem z Ligoty Bialskiej. O. Bernard odprawił Mszę św., wygłosił kazanie o pracy misyjnej i udzieli błogosławieństwa prymicyjnego. Wiernych zebrało się dużo.

            13 listopada została zakończona modernizacja kuchni. Objęła ona zamurowanie drzwi na korytarz, zmianę przejścia pomiędzy poszczególnymi częściami tego pomieszczenia, przeniesienie zlewozmywaka i zbudowanie nowego pieca. Prace zduńskie wykonał pan Skop z Białej, murarskie – Gabriel Tomala z Olbrachcic, instalatorskie – Karol Fuchs z Olbrachcic, elektryczne – Alfred Klose z Józefówka. Skutkiem tych prac wyodrębniono przy kuchni jadalnię.

            Od 29 listopada O. Jerzy, Oblat z Bodzanowa wygłosił rekolekcje parafialne. 12 grudnia pan Kuźniak z Rybnika wykonał drobne naprawy przy organach i nastroił instrument. W Olszynce założył wentylator, wymontowany klika lat wcześniej z naszych organów.

            W ostatni dzień roku było nas 980. W tym 408 w Olbrachcicach (z tymi, którzy pozostali niedawno za granicą i uciekli w Sylwestra), 103 w Słokowie, 338 w Olszynce i 131 w Laskowicach. Ochrzczono 10 niemowląt. Sakrament małżeństwa przyjęło 6 par. Pogrzebano 10 parafian. W Olbrachcicach wzrosła liczba Komunii św. do 26 770.

 

            W lutym Alfred Klose ukończył prace przy zmianie zasilania prądem kościoła parafialnego. Dotychczas tylko zakrystia miała zasilanie bezpośrednie, reszta była zasilana przez plebanię. Było to niezgodne z przepisami, stąd Zakład Energetyczny nastawał na zmianę tego stanu. Poza tym za wszystką energię płaciło się wyższe stawki i dotychczasowa instalacja była źródłem częstych awarii (zwłaszcza zimą). Teraz plebania ma swoje zasilanie i kościół swoje. Pan Klose przeprowadził też, wymagane przez straż pożarną, badania instalacji elektrycznej w kościele. Jakość instalacji elektrycznej jest bardzo dobra – wysoki stopień bezpieczeństwa. Protokoły znajdują się w teczce z dokumentami ubezpieczenia.

            16 – 18 marca Ks. Czesław Kanty, proboszcz z Łąki Prudnickiej, przeprowadził Triduum przed św. Józefem. Inaczej niż w latach poprzednich wyglądał obchód Wielkanocy. Obrzędy Wielkanocne rozpoczęły się o godz. 23.00 w Sobotę i zakończyły procesją rezurekcyjną w nocy, około 1.00. Rano Msza św. była dopiero o 8.30. Ku zdziwieniu proboszcza bardzo dużo wiernych brało udział w tej uroczystości. Optycznie było ich więcej niż na Pasterce. W latach poprzednich wieczorem w Wielką Sobotę frekwencja była niewielka, za to byli rano na Rezurekcji.

            10 kwietnia 1988 r. Ks. Franciszek Augustyniok został mianowany proboszczem Parafii Jasiona k. Góry św. Anny. Jego następcą w Olbrachcicach został ks. Józef Adamski, który pięknie wymalował całe wnętrze plebanii. Malarza wziął z rodzinnej miejscowości z Łubnian k. Opola. Tutejsi malarze z pokorą chylili czoła przed takim mistrzem. Niektórzy goście myśleli, że ściany są tapetowane, tak piękne były wzory i kolory. Pomalowane zostały również schody i poręcze. 22 kwietnia 1988 r. parafię wizytował Ks. Bp Gerard Kusz.

 

            Z dniem 26 sierpnia 1989 r. proboszczem parafii Olbrachcice został ustanowiony Ks. Dominik Rybol, wyświęcony w katedrze opolskiej w 1981 r. (wikary: w Zębowicach, Opolu – parafia Matki Boskiej Bolesnej i Bytomiu – parafia św. Trójcy). Przekazanie parafii odbyło się 29 sierpnia w obecności ustępującego z urzędu Ks. Proboszcza Józefa Adamskiego, Ks. Dziekana Tomasza Horaka i przedstawiciela Rady Parafialnej – Wilhelma Grelicha, który nie brał udziału w całości postępowania.

            Kościół jest zadbany, w dobrym stanie. Podobnie plebania. Gruntownego remontu wymaga kostnica, salka katechetyczna w Olbrachcicach i budynek gospodarczy, gdzie znajduje się garaż. Salka katechetyczna w Olszynce jest w dobrym stanie, jednak jej dach wymaga remontu (został źle zrobiony: z nieodpowiedniego materiału i zbyt płaski). Również wieża kościelna wymaga remontu. Spadające z niej dachówki niszczą dach kościoła. W kościele i salce są zacieki.

            Jeszcze przed rozpoczęciem roku katechetycznego Józef Biniasz bezinteresownie wymalował salkę katechetyczną w Olbrachcicach. Tradycyjnie w niedzielne popołudnia w Domu Katolickim w Białej (o godz. 16.00) odbywają się nauki przedślubne dla młodzieży dekanatu. Oprócz tego przez cały rok jest prowadzony kurs dla narzeczonych i poradnictwo życia małżeńskiego w parafii św. Michała Archanioła w Prudniku (we wtorki, o godz. 18.00). Chorych odwiedza się przede wszystkim z okazji Pierwszego Piątku Miesiąca. W tygodniu Miłosierdzia Parafianie składają u pana Kusbra dary dla WSD w Nysie, szczególnie w postaci ziemniaków. Różaniec jest odmawiany codziennie (przez cały rok) przed Mszą św. Wtedy jest też okazja do spowiedzi św. W pierwsze niedziele miesiąca zamiast Różańca przed Mszą św. poranną śpiewane są Godzinki o Niepokalanym Poczęciu NMP. Nabożeństwa popołudniowe w niedziele są odprawiane z reguły o godz. 14.00. W trzecią niedzielę października przypada Rocznica Konsekracji Kościoła (Kiermasz). Parafianie zapraszają wtedy gości i przeżywają uroczystość rodzinną większą niż w Odpust, który przypada w Adwencie.

            8 października o godz. 16.00 miało miejsce wprowadzenie proboszcza Ks. Franciszka Szeligi do nowoustanowionej parafii w Przydrożu Małym. Parafia ta została wyodrębniona z parafii Ścinawa i Korfantów, a należy do naszego dekanatu. Zakupiłem dwie pateny do komunikowania, niklowane kropidła (dwa duże i jedno małe), kociołek do wody święconej (2 sztuki) i niklowane komplety do mycia rąk dla kościołów w Olbrachcicach i Olszynce oraz wykładzinę „Lentex” do salki katechetycznej w Olbrachcicach. Wszystko drożeje z dnia na dzień.

            29 października gościł Ksiądz ze Strzelec Opolskich, wygłosił kazanie i zebrał kolektę na budowę kościoła. Tradycyjnie po Kiermaszu odprawiana jest Msza św. żałobna za zmarłych Parafian (szczególnie fundatorów kościoła) i odbywa się procesja na cmentarz, podobnie jak w Uroczystość Wszystkich świętych. 5 listopada odbyło się spotkanie Rady Parafialnej (gospodarczej) i Duszpasterskiej. Uzgodniono na nim plan rekolekcji oraz poruszono sprawę instalacji telefonu i nagłośnienia w kościele, które wymaga naprawy. Omówiono też sprawę zadłużenia związanego z niskimi datkami Parafian i wzrastającą w kraju inflacją. 18 listopada w Nysie odbył się dzień skupienia dla członków Rady Duszpasterskiej. Wzięli w nim udział również przedstawiciele naszej Rady. Intencje mszalne są zapisywane na cały rok w wyznaczone dni listopada. Prawie każda rodzina w Olbrachcicach zamawia dwie Msze św. Stypendia są regulowane przez Parafian po odprawieniu Mszy św. Jest to dobrowolna ofiara – jałmużna. Inflacja spowodowała, że przeciętne stypendium, to równowartość jednego chleba.

            W dniach 3 – 8 grudnia rekolekcje parafialne  w Olbrachcicach i Olszynce przeprowadził Ks. Dziekan Tomasz Horak ze Śmicza, który również odprawił sumę odpustową. W Olszynce gromadzi się  materiały potrzebne do remontu wieży i dachu w postaci drewna (desek, belek) i blachy miedzianej. Pieniądze na remont przekazywane są Radzie Parafialnej w Olszynce, gdzie głównym skarbnikiem jest J. Kubiś. W połowie grudnia mamy już ok. 900 kg blachy miedzianej, jednak tylko część jest zapłacona, reszta stanowi dług. 14 grudnia złożyłem wniosek o przyznanie abonamentu telefonicznego. 20 XII Urząd Telekomunikacji w Prudniku zawiadomił, że wniosek ten nie może być zrealizowany z przyczyn technicznych. Obiecano, że wniosek będzie ponownie rozpatrzony po zaistnieniu możliwości technicznych. Liczba mieszkańców: Olbrachcice – 392, Słoków – 96, Olszynka – 343, Laskowice – 121. Razem = 952.

 

            Dawny radny – sołtys z Olbrachcic Ginter Trinczek, który wyemigrował do Niemiec, ofiarował węgiel na ogrzanie salki katechetycznej w Olbrachcicach. Został on złożony w piwnicy pod salką. 31 stycznia radny z Olszynki Julian Kubiś zgłosił się w Przedsiębiorstwie „TERMINEX” w celu zakupu blachy miedzianej. Transakcji jednak nie dokonano, ponieważ cena blachy u wytwórcy wzrosła do 42 milionów zł za jedną tonę. Na początku lutego, dzięki informacji Ks. Manfreda Lubczyka – pochodzącego Nowego Browieńca, zakupiliśmy ok. 500 kg blachy miedzianej od pewnego gospodarza z Kamiennika (za połowę aktualnej ceny). Jednak pozostał nam dług 4 milionów zł. Dzięki Bogu spłaciliśmy go w wyznaczonym terminie.

            Tradycyjnie w niedziele Wielkiego Postu w Białej (w Domu Katolickim) odbywają się nauki przedślubne dla narzeczonych dekanatu. Liczny i czynny jest udział parafian z Olbrachcic i Słokowa w Adoracjach Przenajświętszego Sakramentu w niedzielę, poniedziałek i wtorek przed rozpoczęciem Wielkiego Postu. Adoracje te rozpoczynają się po Mszach św. porannych, a kończą się wieczorem. W Olszynce jest tylko jedna godzina Adoracji przed lub po Mszy św. Dobry jest również udział w Drodze Krzyżowej (w piątki o 15.00) i w Gorzkich Żalach połączonych z kazaniem pasyjnym (w niedziele o 14.00).

            Nadal galopująca inflacja powoduje, że kolekty nie są w stanie pokryć bieżących wydatków związanych z utrzymaniem kościoła. W związku z tym Rada Parafialna uchwaliła, że każda rodzina wpłaca do kasy parafialnej (u Wilhelma Grelicha, Pawła Hupki lub Kazimierza Ułana) dowolne ofiary na potrzeby kościoła (minimum równowartość jednego chleba).

            18 marca odbyło się spotkanie Rady Duszpasterskiej, a 25 marca miały miejsce wybory uzupełniające do Rady Parafialnej (gospodarczej). Najwięcej głosów otrzymali: Józef Suchy – 37, Michał Bota – 32, Gabriel Tomala – 22 z Olbrachcic i Kazimierz Ułan – 11 ze Słokowa. Zakupiliśmy Szopkę i Boży Grób, które wykonał M. Trepa z Prudnika (szopkę wykonał już w poprzednim roku). Za Szopkę zapłaciliśmy stosunkowo nie wiele, natomiast za Boży Grób 3 min zł. Dodatkowo otrzymał od nas całą przyczepę desek lipowych.

            W niedzielę Palmową została zorganizowana pielgrzymka młodzieży dekanatu do Prudnickiego Lasku (najlepiej dopisała nasza młodzież i młodzież ze Śmicza). Spowiedź przedświąteczna z udziałem obcych spowiedników (księży z Ligoty Bialskiej, Grabiny i Śmicza) odbyła się w Wielki Poniedziałek (od 16.00). 19 kwietnia w Białej była bierzmowana młodzież z naszej parafii (klasa 7 i 8). Zachęcałem parafian z Olszynki i Laskowic do udziału w Triduum Wielkanocnym w kościele w Olbrachcicach. Nie odniosło to jednak większego skutku. Wniosek na przyszłość: zrobić Triduum również w Olszynce.

            W niedzielę 22 kwietnia gościł w naszej parafii Ksiądz ze Strzelec Opolskich. Wygłosił kazanie i zbierał kolektę na budowę kościoła. Przeprowadzona też została zbiórka „do puszek” na Dom Opieki w Wiśniczu. Po nieszporach odbyło się zebranie Rady Parafialnej w odnowionym składzie. Poruszono m.in. następujące sprawy: usunięcie awarii nagłośnienia (sprowadzenie pana Zygmunta z Katowic), remont kostnicy i salki katechetycznej (konieczna jest podcinka muru i izolacja). Kierownikiem robót został wybrany murarz Gabriel Tomala.

            12 maja o godz. 16.00 w Pałacu w Mosznej odbyło się nabożeństwo majowe dla młodzieży naszego dekanatu. Mimo nienajlepszej pogody frekwencja była bardzo dobra. W nabożeństwie tym czynny udział wzięły Siostry Elżbietanki z Nysy i „Charyzmatycy” z Opola. Szczególnie cenne były ich osobiste świadectwa. Nasza młodzież wzięła udział w tym spotkaniu. 20 maja, ze względu na niewielką liczbę dzieci, została połączona I Komunia św. z Rocznicą I Komunii św. w Olbrachcicach. Podobnie było w Olszynce 27 maja.

            3 czerwca odbyło się kolejne posiedzenie Rady Parafialnej. Dotyczyło ono kontynuacji remontu. Postanowiono zakupić płytki „marmurowe” i materiały do oświetlenia kostnicy oraz przejrzeć drewno i część odsprzedać Ks. Franciszkowi Augustyniokowi. Jednak po ekspertyzie okazało się, że drewno to jest niskiej jakości. Większość desek lipowych i jesionowych nadaje się tyko na opał. W tej sytuacji Ks. Franciszek Augustyniok zrezygnował z kupna.

            9 czerwca odbyło się w Białej spotkanie młodzieży dekanatu w związku z pieszą pielgrzymką na Jasną Górę. W czerwcu podobnie jak w maju odbywają się codziennie nabożeństwa (do Najświętszego Serca Pana Jezusa). W Boże Ciało zarówno w Olbrachcicach jak i w Olszynce są odprawiane Msze św. i procesje do czterech ołtarzy. Udział wiernych jest bardzo liczny. W Olbrachcicach, podobnie jak w Wielkanoc, śpiewom towarzyszy orkiestra składająca się częściowo z wypożyczonych i częściowo miejscowych muzykantów. Na zakończenie roku szkolnego i katechetycznego młodzież przygotowywała liturgię Mszy św. Zawsze (od czasu założenia) 3 lipca odbywa się procesja polna w kierunku Białej i Solca (powrót drogą koło groty) oraz Wieczysta Adoracja (przez cały dzień). W czasie dwutygodniowego urlopu zastępował mnie neoprezbiter Ks. Zygfryd Lesz, pochodzący z parafii św. Trójcy w Bytomiu. W tym samym czasie Ks. Lesław Kasprzyszak spędzał swój urlop w domu rodzinnym. W pierwszą niedzielę sierpnia jest Odpust ku czci Matki Boskiej Anielskiej w Olszynce. Na ten odpust nie zaprasza się księży z dekanatu, tylko sumistę i kaznodzieję (często w jednej osobie). W tym roku sumę odpustową odprawił i kazanie wygłosił Ks. Mieczysław Kleszczyński, przebywający u Sióstr De Notre Dame w Białej, ze względu na chorobę serca. Na obiad zaprosiła nas rodzina Betel. Do 15 sierpnia w kancelarii parafialnej w Białej przyjmowane były zapisy na tegoroczną pieszą pielgrzymkę na Jasną Górę. Spotkanie organizacyjne odbyło się 17 sierpnia w domu Katolickim w Białej. Na tym spotkaniu były rozprowadzone znaczki pielgrzymkowe. W pielgrzymce do Częstochowy wzięli udział również przedstawiciele naszej parafii. W niedzielę 19 sierpnia w czasie sumy na prośbę Mniejszości Niemieckiej (ze względu na obecność delegacji z Niemiec) były śpiewane pieśni, które mają odpowiedniki niemieckie: „Brzmi cichej godziny”, „O Serce Boga mego”, „Tobie ja żyję”. Zaraz po niedzieli delegacja parafian ze Słokowa pojechała do Kurii Biskupiej. Dla wyjaśnienia sprawy na początku września Kuria przysłała Ks. Prałata Zygmunta Nabzdyka. W pierwszą niedzielę września – jak co roku – rozpoczynają się nauki przedślubne w Białej.

            W poniedziałek o 18.00 odbyło się zebranie murarzy w związku z remontem kostnicy i domu katechetycznego. Rada Parafialna obecna na tym spotkaniu, po burzliwej dyskusji, ustaliła wysokość ofiar na ten cel. Pieniądze należało składać u radnych: W. Grelicha i K. Ułana do końca października. Murarze, którzy najwięcej pracowali, są zwolnieni z tych ofiar. Wielu parafian ofiarnie pracowało przy remoncie.

            26 września nabożeństwem o 16.00 rozpoczęła się konferencja dekanalna, w której wziął udział Ks. Józef Mikołajec z Kurii. Nastąpiły zmiany w nauczaniu religii w związku z powrotem do szkół. Zamiast nauki przy parafii jest Msza św. szkolna z nauką dla dzieci (w czwartek). Przy parafii przygotowuje się dzieci do I Komunii św. Odbywają się również lekcje religii w przedszkolu. Przy tej okazji w Szkole Podstawowej w Olszynce (we wszystkich klasach) i w Przedszkolu w Olbrachcicach zostały zawieszone krzyże zakupione przez Ks. Proboszcza na życzenie Dyrektorów: Pani Stabkowicz z Olszynki i Pani Kocik z Olbrachcic. Ojcowie Kamilianie z Białej prosili o pomoc w katechizacji klas ósmych. Chętnie zgodziłem się, ponieważ oni uczą religii również dzieci i młodzież z Olbrachcic i Słokowa. Zgodnie z życzeniem Ks. Bpa Ordynariusza próbowałem nakłonić parafian z Olbrachcic i Słokowa do starań o powrót Szkoły Podstawowej do Olbrachcic – przynajmniej nauczania początkowego, ponieważ są tu dobre warunki lokalowe. Jednak ze strony rodziców nie było większego zainteresowania tą sprawą. Ludzie mówili: „Niech dzieci jeżdżą do Białej, bo w mieście jest wyższy poziom nauczania”. Czy rzeczywiście?

            Wieżę w Olszynce w ciągu dwóch tygodni pokryła blachą miedzianą firma pana Bułki z Głuchołaz. Wszyscy byli pełni podziwu i uznania dla ich solidnej pracy na linach. Wyremontowali również dach kościoła i dali nowe, miedziane rynny oraz rury spustowe.

            14 października w naszym kościele odbyło się Nabożeństwo Różańcowe z licznym udziałem młodzieży dekanatu. Zakończenie miało miejsce przy dużej grocie. Zgodnie z instrukcją Ks. Biskupa Ordynariusza zostały wprowadzone Msze św. w języku niemieckim (na razie tylko w sobotnie wieczory). Są one poprzedzone modlitwą różańcową – również w języku niemieckim. Próbowałem stworzyć Oazę modlitwa dla młodzieży, jednak na dłuższą metę nie udało się tego utrzymać. Z okazji Tygodnia Miłosierdzia przeprowadzono zbiórkę darów dla Seminarium Duchownego w Nysie. Stary wzmacniacz do nagłośnienia kościoła w Olbrachcicach został naprawiony, a nowy został zakupiony (u pana Zygmunta w Katowicach). Apelowałem o oszczędne korzystanie z wody, ponieważ mieliśmy poważną awarię hydroforu. Marianki i ministranci mają cotygodniowe zbiórki.

            W dniach 18 – 25 listopada Ojcowie Oblaci z Bodzanowa: Kazimierz Rychlik i Antoni Sowa przeprowadzili Misje św. w Olbrachcicach i Olszynce. Udział wiernych był bardzo dobry, ponieważ był to już czas po zakończeniu prac polowych. Misjonarze swoją troską duszpasterską objęli wszystkich parafian: młodzież, dzieci (nawet niemowlęta), małżonków, obłożnie chorych, starszych wiekiem, dorosłych (osoby stanu wolnego). Dali wiele okazji do spowiedzi św. Udzielali sakramentu namaszczenia chorych i błogosławieństwa lurdzkiego. Msze św. były rano, popołudniu i wieczorem (była także Msza św. za zmarłych parafian). Odprawiono także nabożeństwa: Eucharystyczne i Maryjne. Misje św. zakończyły się Komunią św. generalną i nabożeństwem przy krzyżu misyjnym.

            W I Niedzielę Adwentu, zgodnie z decyzją Rady Duszpasterskiej, pierwszy raz odprawiona została Msza św. w języku niemieckim w niedzielę o godz. 9.30. Młodzież oglądała filmy religijne z Video. Uroczystość odpustowa w Olbrachcicach wypadła w sobotę. Sumę odprawił i kazanie wygłosił Ks. Dr Edward Kucharz, proboszcz parafii Matki Boskiej Bolesnej w Opolu („na Górce”). W II Niedzielę Adwentu gościł Ksiądz ze Strzelec Opolskich, który głosił słowo Boże i zbierał ofiary na budowę kościoła. 15 grudnia w sobotę został zorganizowany Adwentowy Dzień Skupienia dla młodzieży w Grabinie. Jednak ze względu na zimę i trudności z dojazdem frekwencja była mała. W III Niedzielę Adwentu zostało odprawione nabożeństwo z poświęceniem opłatków. W Olszynce już tradycyjnie Organista rozprowadza opłatki. Dawni i obecni ministranci chętnie pomagają w przygotowaniu kościoła na święta. Przed Pasterką jest nabożeństwo. Na zakończenie roku jest odprawiana Msza św. dziękczynna w intencji dobrodziejów i ofiarodawców.

 

            13 stycznia w Olszynce o godz. 17.00 były Jasełka. 10 marca w Białej odbyło się dekanalne spotkanie młodzieży. 17 marca zakończyliśmy akcję zbierania głosów w sprawie prawnej ochrony poczętego dziecka. W Niedzielę Palmową rozpoczęły się Rekolekcje Wielkopostne, przede wszystkim dla dzieci szkolnych. Tradycyjnie w spowiadaniu pomagali księża z Ligoty Bialskiej, Śmicza i Grabiny. W Wielki Piątek przed Liturgią Męki Pańskiej odprawiana jest Droga Krzyżowa w języku niemieckim. Całe Triduum Paschalne jest po polsku. Tylko w drugi dzień świąt o 14.00 zostało odprawione nabożeństwo słowa Bożego po niemiecku. 4 kwietnia na posiedzeniu Rady Parafialnej omówiono kontynuację remontu. Dobrowolne ofiary zbierają i przechowują Radni. W niedzielę 28 kwietnia Ksiądz ze Strzelec Opolskich zbierał kolektę i wygłosił homilię.

            Awaria hydroforu została usunięta dzięki pomocy Eryka Chrząszcza. 12 maja o 17.00 zostało odprawione nabożeństwo majowe przy kapliczce w Laskowicach. 19 maja gościł u nas Chór Dziecięcy „Promyki Maryi” z Zębowic: o 15.00 w Olbrachcicach, o 16.00 w Olszynce. Parafianie z Olszynki zgotowali im wspaniałe przyjęcie w sali miejscowego Klubu. W święto Matki Kościoła na Szwedzkiej Górce odbyło się spotkanie modlitewne rolników z udziałem Ks. Biskupa. 26 maja została zebrana specjalna kolekta na pomoc dla Arcybiskupa Lwowskiego. 15 czerwca, w sobotę, o godz. 9.30 w Łączniku miał miejsce Zjazd Ministrantów Dekanatu, na który złożyły się: nabożeństwo, konkurs biblijny i mecze piłki nożnej. Nasi ministranci dobrze wypadli w tych zawodach. 9 czerwca o 16.30 w Olbrachcicach odbyło się nabożeństwo z udziałem dzieci całej parafii (również z Olszynki).

            W czasie dwutygodniowego urlopu zastępował mnie O. Misjonarz z Bodzanowa. Ze względu na mnożące się kradzieże (zginęły figurki św. Apostołów Piotra i Pawła z kapliczki u Klaudiusza Boty) – kościół jest zamykany również w ciągu dnia. Nawiedzić Najświętszy Sakrament można w południe, gdy kościelny dzwoni na Anioł Pański, a także godzinę przed Mszą św. w niedzielę 4 sierpnia gościł u nas Ks. Andrzej Góra z parafii Wódka. Wygłosił kazanie, odprawił sumę odpustową w Olszynce i zebrał kolektę na budowę kościoła filialnego w Dzbańcach. Na obiad zaprosiła nas pani Kołodziejczyk. Przeprowadziliśmy odwodnienie i betonowanie części podwórka przy plebanii i salce katechetycznej. Wielu parafian chętnie pracowało, szczególne słowa podziękowania należą się murarzowi Gerlachowi, który kilka dni przepracował bezinteresownie.

            W czasie pieszej pielgrzymki do Częstochowy na spotkanie z Ojcem św. (9 – 15 sierpnia) zastępował mnie Ks. Franciszek Kijowski. W tym roku wyruszyła jeszcze druga piesza pielgrzymka opolska na Jasną Górę (19 VIII). Brali w niej udział przedstawiciele naszej parafii, którzy nie byli na spotkaniu z Ojcem św. W nowym roku szkolnym rozpoczęło się przygotowanie do bierzmowania dla klas 7 i 8. Są to cotygodniowe katechezy po Mszy św. szkolnej. Osobno jest cotygodniowa Msza św. z udziałem młodzieży, która była już bierzmowana. Religia jest w szkole. W salce jest dodatkowa katecheza dla dzieci przygotowujących się do I Komunii św. oraz katecheza przedszkolna.

            12 września w Imieniny Matki Boskiej została odprawiona Msza św. w intencji mieszkańców Słokowa przy kapliczce – dzwonnicy. Przy tej okazji miało miejsce poświęcenie odnowionej kapliczki i umieszczonego w niej nowego obrazu Matki Boskiej. Jest to wizerunek MB Częstochowskiej, bez Dzieciątka, namalowany na metalu przez Marka Urbanika z Częstochowy. Na pamiątkę tego dnia obiecałem co roku odprawiać przy kapliczce w Słokowie Mszę św. i nabożeństwo maryjne.

            Aby pozbyć się licznych, różnokształtnych i różnokolorowych poduszek z kościoła w Olbrachcicach, zakupiłem wykładzinę dywanową, którą z panem Langfortem umieściliśmy na wszystkich ławkach. Stary piec – kocioł z centralnego ogrzewania przerdzewiał, dlatego zakupiłem w Prudniku nowy, stalowy (4m3) – wykonany w Pleszewie. Zaletą tego pieca jest możliwość spalania gorszych gatunków węgla, miału, mułu i różnych odpadów palnych. Posiada on stały ruszt i pracuje w ciągu naturalnym. Przywiózł go syna sołtysa W. Grelicha, a zamontował hydraulik Tomasz Bota. Przy tej okazji zostało doprowadzone centralne ogrzewanie do salki katechetycznej.

            Nabożeństwa różańcowe są odprawiane jak w ubiegłych latach. Wierni ze Słokowa i Laskowic modlą się sami przy swoich kapliczkach (jeden raz z księdzem). Kiermasz w Olbrachcicach jest obchodzony w III niedzielę października, co koliduje z Niedzielą Misyjną, dlatego postanowiłem w przyszłości zmienić ten termin. W dniach 20 – 24 listopada Ojcowie Oblaci z Bodzanowa przeprowadzili odnowienie Misji św. w Olbrachcicach i Olszynce. Rozpoczęcie miało miejsce w środę, a zakończenie w Niedzielę Chrystusa Króla. Udział parafian był liczny, a ich hojność wobec misjonarzy duża, ale już nie taka, jak same Misje św. 6 grudnia zawsze jest odprawiana Msza św. w intencji gromady Olbrachcice. W tym też dniu została przeprowadzona w całej parafii zbiórka darów dla biednych. Z darów tych, głównie w postaci odzieży, mogli korzystać ubodzy z naszej parafii i z innych za pośrednictwem Caritas w Białej i Nysie. W II niedzielę Adwentu gościł u nas Ksiądz ze Strzelec Opolskich i zbierał ofiary na budowę kościoła. Po południu było Nabożeństwo Mikołajowe (pomagał pan Kazimierz Ułan). Paczki przygotowali rodzice. Odpust w tym roku był w poniedziałek 9 grudnia. Sumę odprawił i kazanie wygłosił Ks. Lesław Kasprzyszak. W Adwencie przed Roratami przygotowywaliśmy Jasełka. Spowiedź przedświąteczna z udziałem obcych spowiedników była 20 grudnia (15.00 – 17.00). W Boże Narodzenie o godz. 8.00 została odprawiona Msza św. w języku niemieckim. W tym dniu tradycyjnie odprawiana jest Msza św. w intencji III Zakonu św. Franciszka. Kolęda w Olbrachcicach była w dniach 27 – 30 grudnia.

 

Sprawozdanie z przebiegu Peregrynacji

Olbrachcice, 25-26 sierpnia 1995 r.

 

            Pierwsze informacje dotyczące Peregrynacji zostały przedstawione Radzie Duszpasterskiej 11.09.1994 r. Następnie wielokrotnie w ciągu roku w ogłoszeniach parafialnych była mowa o tym wydarzeniu. Szczególną okazję ku temu dawały święta Maryjne. W uroczystość MB Królowej Polski kazanie było poświęcone Peregrynacji. Również Rekolekcje Wielkopostne stanowiły dalsze przygotowanie duchowe do Nawiedzenia parafii przez Matkę Bożą w kopii Jasnogórskiej Ikony. W czasie Nabożeństw Majowych modliliśmy się w intencji Peregrynacji i uczyliśmy się nowych pieśni maryjnych. Od 25 lipca codzienny Różaniec przed Mszą św. był odmawiany również w intencji dobrego przygotowania i przeżycia Peregrynacji.

            6 sierpnia 1995 r. na II Posiedzeniu Rady Duszpasterskiej ustalone zostały miejsce powitania Obrazu, przebieg Uroczystości (wyznaczono delegacje) i sprawy związane z udekorowaniem trasy i kościoła.

            Trzy kolejne numery gazetki parafialnej były poświęcone Peregrynacji. Nr 5, podając terminarz Nawiedzenia w naszym i sąsiednim dekanacie, zachęcał wiernych do odwiedzenia innych parafii w czasie Peregrynacji, aby zorientować się jak ona przebiega. Wielu aktywnych parafian skorzystało z tej zachęty. Nr 6 stawiając pytanie: "Co przyniesiemy Matce Bożej?", mówił o darach duchowych i materialnych, które należało przygotować. W obu numerach były drukowane nowe pieśni i piosenki maryjne. Nr 7 podawał Telegram Ojca św., plan Rekolekcji i program Nawiedzenia.

            19 sierpnia, w sobotni wieczór, rozpoczęły się Rekolekcje, które bardzo dobrze prowadził doświadczony Misjonarz O. Franciszek Żok OMI z Poznania. Potrafił on wytworzyć atmosferę spokoju i skupienia. Głębokimi naukami trafiał do serc nawet najbardziej krytycznie ustosunkowanych do wszystkiego, co wiązało się z Peregrynacją. Udzielał również wielu praktycznych rad dotyczących prac organizacyjnych.

            Mimo wcześniejszych obaw parafianie pięknie przyozdobili nie tylko trasę przejazdu Obrazu, swoje domy i otoczenie kościoła, lecz również te wioski, przez które obraz nie przejeżdżał (Słoków i Olszynkę). Tak więc cała parafia wyglądała bardzo odświętnie (dekoracje były bardzo starannie wykonane).

            25 sierpnia o godz. 16.00 w kościele rozpoczęło się Nabożeństwo Oczekiwania. W czasie procesji na miejsce powitania pod przewodnictwem O. Rekolekcjonisty rozważaliśmy Tajemnice Radosne Różańca św. Punktualnie o 17.00, poprzedzony długim sznurem samochodów z Prężyny, przybył samochód-kaplica z Obrazem Matki Bożej. Orkiestra trzykrotnie zagrała O Maryjo witam Cię... Obraz wyjęli strażacy i przekazali go delegacji mężczyzn z Olbrachcic. Rozpoczęła się procesja (drogą główną ok. 700 m). W przerwach między pieśniami zmieniały się delegacje niosące Obraz (mężczyźni ze Słokowa, kobiety z Olbrachcic i Słokowa, młodzież, Róże Różańcowe, III Zakon i znów strażacy). Ojciec Misjonarz pięknie komentował przebieg całej uroczystości powitania.

            Po ustawieniu obrazu na specjalnie przygotowanym tronie, zostały odtworzone z taśmy magnetofonowej Fanfary Jasnogórskie i zaśpiewaliśmy Apel Jasnogórski. W ramach Ewangelii o Nawiedzeniu św. Elżbiety wszyscy śpiewali Magnificat. Telegram Ojca św. odczytał Ks. Dziekan Wilhelm Kudelka, a po nim delegacja z Prężyny na czele z Ks. Proboszczem Stanisławem Kubieniem złożyła kwiaty.

            Nabożeństwo Powitania miało bardzo uroczysty charakter. Po modlitwie powitalnej ks. proboszcza, Matkę Bożą witały delegacje dzieci, młodzieży i rodziców. Wszystko było przeplatane nowymi Pieśniami Maryjnymi. Uroczystej Mszy św. przewodniczył J.E. Ks. Biskup Jan Bagiński (koncelebrowali: Ks. Dziekan i ks. proboszcz). Wezwania Modlitwy Powszechnej odczytywane były przez przedstawicieli wiernych (jedno wezwanie było w języku niemieckim).

            Bardzo długa była procesja z darami, które jako wota upamiętniające Peregrynację pozostaną w parafii. Oto dary: kielich z pateną, taca z ampułkami, lawabo ołtarzowe, dzwonki harmoniczne, kadzielnica z łódką, komplet lekcjonarzy, dwa ornaty maryjne, alby, okucia do chorągwi, bursa z pateną do chorych, obrazy Matki Boskiej Częstochowskiej ręcznie malowane (jeden dla kościoła w Olbrachcicach, drugi dla kościoła w Olszynce) i baldachim dla kościoła w Olszynce. Darem były również: nowy chodnik na cmentarzu oraz ofiara na sztandar i używaną kserokopiarkę.

            Do uświetnienia uroczystości przyczynili się: pan Organista z orkiestrą i chórem, schola, kantor, lektorzy, ministranci (z obu kościołów), marianki z figurką i sztandarami, delegacja w strojach śląskich, strażacy w galowych strojach i wszystkie delegacje niosące Obraz.        

            Uroczystą Mszę św. zakończyło błogosławieństwo matkom oczekującym potomstwa (cztery matki odważnie podeszły aż do balasek).

            Modlitewne Czuwanie rozpoczęła Mniejszość Niemiecka, a po niej modliły się Róże Różańcowe. Apel Jasnogórski (o 21.00) poprowadził Ojciec Paulin. Młodzież miała dwa czuwania: po Apelu i po Pasterce Maryjnej. Modlitwom i śpiewom towarzyszył zespół muzyczny z naszej parafii.

            O 23.00 modliliśmy się za zmarłych na cmentarzu, który był rozświetlony zniczami jak w uroczystość Wszystkich Świętych. Przed Pasterką w kościele odmawialiśmy Bolesne Tajemnice Różańca św., przeplatane odpowiednimi pieśniami.

            Pasterkę Maryjną w intencji powołań kapłańskich i zakonnych koncelebrowali: Ks. Lesław Kasprzyszak, który wygłosił kazanie i Ks. Jan Jankowski (pochodzący ze Słokowa) oraz Ks. Manfred Słaboń. Wzięły w niej udział również siostry zakonne pochodzące z parafii.

            Pozostałe godziny czuwania były wyznaczone dla III Zakonu św. Franciszka z Asyżu, mężczyzn, kobiet, chorych, dzieci szkolnych, przedszkolaków z rodzicami oraz dla poszczególnych wiosek. Msze święte były o 6.00, 11.00 i 15.00. Poranną Mszę św. poprzedziły Godzinki, a tę na zakończenie - Tajemnice Chwalebne Różańca św., również przeplatane odpowiednimi pieśniami. Msza św. o 11.00 była w intencji mieszkańców Olszynki i Laskowic, którzy należeli do parafii w Olbrachcicach, a od tygodnia zostali przyłączeni do Nowego Browieńca.

            W czasie całego czuwania, co godzinę zmieniała się warta strażaków, lektorów, ministrantów i marianek. Prawie przez cały czas kościół był wypełniony wiernymi miejscowymi i z innych parafii.

            Po uroczystym Nabożeństwie Pożegnania odprowadziliśmy Obraz do parafii Solec. W tej samochodowej procesji wzięło udział ponad 80 samochodów.

 

            Na początku stycznia otrzymaliśmy podziękowanie za ofiary złożone na zabezpieczenie kościoła Matki Boskiej Bolesnej i św. Wojciecha („NA GÓRCE") w Opolu. Ks. dr Edward Kucharz, proboszcz tej parafii, odnowił nam obraz św. Marii Magdaleny.

            W gazetce parafialnej każdego miesiąca składane są życzenia urodzinowe poszczególnym parafianom urodzonym w danym miesiącu. Informacje w Kronice Parafialnej są teraz bardziej ogólne i ograniczają się do omówienia ważniejszych wydarzeń, ponieważ aneksem do kroniki jest gazetka parafialna.

            13 kwietnia o godz. 17.00 w czasie Mszy św. koncelebrowanej w kościele parafialnym w Solcu Ks. Biskup Ordynariusz Alfons Nossol udzielił sakramentu bierzmowania również naszej młodzieży. W homilii zachęcał do życia w radości Bożej, która jest owocem działania Ducha Świętego.

            1 maja odprawiona została uroczysta Suma dziękczynna w Prudniku-Lesie za erygowanie przez Biskupa Ordynariusza sanktuarium św. Józefa przy kościele franciszkańskim. Nasi parafianie wzięli udział w tej uroczystości. Sanktuarium to jest szczególnie ulubionym miejscem dla wielu parafian.

            13 maja br. w godzinach wieczornych podczas burzy nastąpiło "oberwanie chmury" na teranie kilku parafii dekanatu branickiego i kietrzańskiego. Woda wdarła się do mieszkań. Zalanie nastąpiło tak szybko, że przerażeni ludzie nie zdołali niczego ocalić. Ratowali jedynie życie własne i swoich bliskich. Przeprowadziliśmy zbiórkę pieniędzy dla powodzian, przekazując je do parafii Włodzienin, gdzie proboszczem jest Ks. Lesław Kasprzyszak, pochodzący ze Słokowa.

            20-21 lipca odbyła się wielka uroczystość w Olbrachcicach: Spotkanie dawnych i obecnych Parafian. W załączeniu umieszczam list-podziękowanie dawnej Parafianki Teresy Stroka, z domu Puchalla. Opisuje on przebieg uroczystości i oddaje panującą atmosferę.

Es war wunderbar... Bei unserem Dorffest in Olbersdorf!

 

            Der DFK hat eingeladen und sehr viele sind gekommen und haben damit bewiesen, daß wir immer noch Heimatverbunden sind. Unser Dorf war so ausgeputzt und ausgeschmückt, daß man nur bewundernd den Kopf schütteln konnte und das Begrüßungsschild gleich an der Dorfeinfahrt bei Botta: "Herzlich willkommen in der Heimat — Serdecznie witamy w Olbrachcicach" hat so Manchem Tränen in die Augen gedrückt.

            Das eigentliche Fest begann am 20.07.96 um 18.00 Uhr im Zelt, daß durch viele Helfer aufgebaut und ausgeschmückt wurde. Der Bürgermeister Wilhelm Gröhlich und der Vorsitzende des DFK Hans Marek haben alle Teilnehmer ganz herzlich begrüßt. Danach hat uns der Kinderchor - von Gabi Trinczek geleitet - mit deutschen Liedern und Gedichten entzückt! Auch der Erwachsenenchor hat sehr schöne Heimatlieder einstudiert und vorgebracht, wir haben alle mitgesungen und mitgeschunkelt.

            Dann wurde aufgetischt; Schnitzel mit frischen Kartoffeln und Krautsalat - von einigen Frauen mit viel Mühe und Arbeit vorbereitet - das hat geschmeckt!  Nun  wurde getanzt,   geredet,   gelacht,   umarmt,   gedrückt, erinnert… Es war wunderbar...!

            Am Sonntag, dem 21.07.96 ging es weiter. Der Himmel hat es gut mit uns gemeint; die Sonne lachte, es war warm. Um 12.30 Uhr wurde in unserer Grotte das Festhochamt zweisprachig zelebriert. Herr Pfarrer Rybol hat alles gut vorbereitet - sogar der "Radiosender - St. Annaberg" war dabei. Die Predigt - auch zweisprachig - hielt Herr Pfarrer Słaboń aus Lonschnik, der früher in Olbersdorf tätig war. Während der Messe - wie auch am Tage zuvor im Zelt - spielte die Kapelle von Paul Glombica aus Zülz, sowie die zwei Weinkopf-Brüder aus Olbersdorf. Es war ergreifend. Auch viele Menschen aus den umliegenden Dörfern waren dabei.

            Nach der Messe gingen wir geschlossen hinter der Kapelle zum Ehrendenkmal um den Gefallenen und Toten zu gedenken. Danach wieder zum Zelt, wo wir schon mit Kaffee und von den Frauen selbst-gebackenem, leckerem Streuselkuchen erwartet wurden. Ein Kinderchor aus Neudorf hat den Nachmittag mit Liedern und Tänzen schön gestalltet. Danach wurde wieder bis ca. 20.00 Uhr getanzt und geredet, geredet, geredet..., bis wir alle heiser wurden. Es war wunderbar...!

            Ich glaube im Namen aller zu sprechen wenn ich ein großes "Danke schön" den vielen fleißigen Helfern, Organisatoren, Gastgebern, ja, allen Bewohnern des Dorfes sage, die zum Gelingen des Festes beigetragen haben" und uns die Möglichkeit zu einem so schönem Wiedersehen gegeben haben!

                                                                                                Resi Stroka geb. Puchalla

 

            Od kwietnia przygotowywaliśmy się do peregrynacji figury Matki Bożej Fatimskiej. W każdej diecezji Figura przebywała przez tydzień. Pobyt w naszej diecezji przypadł na dni 24 - 31 sierpnia. Natomiast w naszym rejonie nyskim 28 -30 sierpnia. Przywitanie miało miejsce na rynku w Nysie o godz. 17.00. Następnie była Msza św. pontyfikalna w katedrze, a o 21.00 wielka procesja różańcowa ulicami miasta ze świecami. Nasz dekanat miał swoje czuwanie modlitewne godzinę przed Pasterką Maryjną. Wzięliśmy udział również w nabożeństwie pożegnalnym 30 sierpnia o 14.00.

            W Tygodniu Miłosierdzia przeprowadziliśmy tradycyjną zbiórkę darów dla Seminarium Duchownego i dla kuchni Caritas w Nysie. Rodzina Augustyn przeżyła pożar. Parafianie pomagali w gaszeniu i usuwaniu skutków pożaru oraz udzielili finansowego wsparcia w odbudowie. Szczególne podziękowanie należy się Radzie Sołeckiej, która tę pomoc organizowała.

            Rekolekcje Adwentowe przeprowadził Ks. dr Joachim Piecuch, profesor filozofii z Uniwersytetu Opolskiego.

 

        19 maja w święto Matki Kościoła na Szwedzkiej Górce został zorganizowany Zjazd Rolników. O 13.00 była uroczysta Msza św., której przewodniczył i kazanie wygłosił Ks. Infułat Marian Żagań. Grała orkiestra dęta z Białej. Po Mszy św. miał miejsce festyn.

        Najważniejszym wydarzeniem roku był Międzynarodowy Kongres Eucharystyczny we Wrocławiu z udziałem papieża Jana Pawła II. Nasza parafia pielgrzymowała na spotkanie z Ojcem świętym. Poniżej cytuję wspomnienia Seweryna Ułana (starszego ministranta) z tej pielgrzymki.

        1 czerwca 1997 r. to dzień, który zapisze się w mojej pamięci bardzo szczególnie na całe życie. Miałem uczestniczyć w pielgrzymce na spotkanie z Ojcem Świętym, który przybył do Polski między innymi z okazji 46. Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego. Cieszyłem się ogromnie, że będę mógł nie przez odbiornik radiowy, ani przez telewizję, ale na własne oczy zobaczyć i na własne uszy usłyszeć głos Papieża. W noc poprzedzającą wyjazd na pielgrzymkę spałem niespokojnie, bo wiedziałem, że muszę wstać o nietypowej porze, kiedy większość ludzi jeszcze śpi, a ptaki i drzewa budzą się do życia. Przygotowaniem posiłku na wyjazd zajęła się mama.

        Autobus przyjechał o 4.45, a o 5.00 wszyscy modliliśmy się w kościele prosząc o szczęśliwy przejazd i o to, żeby pielgrzymka była dla nas owocna duchowo. Dzień nie zapowiadał się pogodnie, było pochmurno, zanosiło się na deszcz, a tuż przed samym Wrocławiem zaczęło intensywnie padać. Parking wyznaczono nam około 5 km przed miejscem, gdzie Papież miał odprawiać Mszę św. Po wyjściu z autobusu szliśmy w deszczu szybkim tempem, żeby zdążyć na czas i zająć najlepsze miejsca w sektorze.

        Przez to nasza grupa rozdzieliła się, gdyż byli wśród nas ludzie starsi. Zeszliśmy się z tłumem ludzi, którzy tak samo jak my podążali na Błonia. Im bliżej sektorów, tym ludzi było więcej i można się było zgubić. Po drodze było mnóstwo porządkowej straży kościelnej i harcerzy, którzy kierowali pielgrzymów do sektorów. Było też wiele policji, która czuwała nad bezpieczeństwem i kontrolowała ludzi. Do sektorów wpuszczano nas pojedynczo i kazano okazywać bilety wstępu, które otrzymaliśmy od naszego księdza w autobusie.

        Emocje narastały. Deszcz to padał, to przestawał. Księdzu Proboszczowi udało się przedostać do koncelebry. Zbliżał się moment przyjazdu Papieża, wszyscy się rozglądali, z której strony nadjedzie Papa-móbile. Wszyscy podnosili głowy z nadzieją że może przez ułamek sekundy na własne oczy zobaczą Papieża. I wreszcie: „Jest! Jest!" - wznosiły się okrzyki. A potem: „Witaj! Witaj!" Zobaczyłem Ojca Świętego tak blisko! Rozległy się oklaski. Emocje, które temu towarzyszyły są nie do opisania. Wzruszenie jakie wszystkich ogarnęło i przeszło nasze serca nie da się porównać z oglądaniem relacji na ekranach telewizorów. Bardzo duży ekran, który był umieszczony obok ołtarza umożliwiał śledzenie wszystkiego, co dzieje się przy ołtarzu, który był pięknie przygotowany. Pielgrzymi z transparentami, chorągwiami z uwagą i skupieniem uczestniczyli we Mszy św. Papież stwierdził w czasie homilii: "Mówienie, że Kościół jest wrogiem wolności, jest chyba jakimś szczególnym nonsensem tu, w tym kraju i na tej ziemi, u tego narodu, gdzie Kościół tyle razy dowiódł, jak bardzo jest stróżem wolności i to zarówno w minionym stuleciu, jak i obecnym, jak i w ostatnim 50-leciu".

        Po Mszy św. Papież powiedział: "Z tą pogodą było dobrze. Było w sam raz, tak jak trzeba, bo nie było ulewnego deszczu, czasem próbował, ale się wycofał - wiedział, że z nami nie wygra". Z radością w sercach - gdyż nie było to tylko przeżycie emocjonalne, ale i duchowe - wracaliśmy do autobusu. W uszach wciąż rozbrzmiewały słowa: "Niecił żyje Papież!" oraz śpiew "Sto lat". Nie czuliśmy zmęczenia, gdyż byliśmy szczęśliwi, że udało nam się (być może raz w życiu) osobiście uczestniczyć we Mszy św. odprawianej przez Papieża.

        W Autobusie przed wyjazdem z Wrocławia stwierdziliśmy brak jednego pielgrzyma (pana E. Kozubka), który samowolnie odłączył się od grupy. Zdecydowałem, że nie zostawimy go samego. Z Sewerynem poszedłem go szukać (ponad 5 km). Odnalezienie go w milionowym tłumie wydawało się niemożliwe. Na pewno graniczy to z cudem, że udało się nam go spotkać na jednej z ulic w centrum Wrocławia. Po odnalezieniu go wróciliśmy tramwajem do autobusu. Mimo tego wydarzenia powrót do domu był w planowanym czasie.

        18 czerwca minęły dwa lata od ukazania się pierwszego numeru naszej gazetki parafialnej NIEPOKALANA. Licząc od początku obecna gazetka nosiłaby nr 70. Oprócz tego było kilka wydań specjalnych bez numeru. Obecnie nakład gazetki wynosi 90 egzemplarzy.

        W lipcu powódź nawiedziła naszą diecezję. Pomogliśmy parafii Bierawa. W sierpniu pojechałem na zastępstwo wakacyjne do Niemiec (diecezja Limburg). Zastępowali mnie Ks. Piotr Spałek, pochodzący z Białej, Ks. Joachim Solga z Kolnowic, w niedzielę 10 sierpnia O. Dominikanie z Prudnika (przy okazji zbierali kolektę na budowę kościoła) oraz O. Marek Mańka - kamilianin z Białej.

        Po powrocie z Niemiec pomogliśmy parafii bł. Czesława w Opolu, która bardzo ucierpiała na skutek powodzi. W pierwszych dniach września pogorszyło się moje zdrowie. Miałem bóle brzucha, które nasiliły się w pierwszą niedzielę września. Pojechałem jeszcze na Odpust do Gostomii. Koncelebrowałem. Myślałem, że coś mi zaszkodziło, dlatego nie jadłem obiadu. Następnego dnia było święto Narodzenia NMP. Po Mszy św. o godz. 7.00 z wielkim trudem przyjmowałem intencje na IV kwartał (tak jak to było zaplanowane). Telefon, który po wielu staraniach (dzięki panu Markowi - szefowi Mniejszości Niemieckiej) został wreszcie w tym roku zainstalowany, aktualnie był nieczynny. Dopiero w południe usunięto awarię. Wtedy bóle były już tak wielkie, że nie mogłem się ruszyć. Zacząłem dzwonić do znajomych, bo nie miałem numeru z Pogotowia, czy szpitala. Dodzwoniłem się do Solca. Odebrała gospodyni, a potem razem z proboszczem Ks. Augustynem Potempą sprowadzili mi lekarza Bernata z Gostomii. Jego diagnoza okazała się trafna. Skierował mnie na chirurgię do Prudnika. Okazało się, że wyrostek robaczkowy był już rozlany, a w dodatku jeszcze pod ropą i nietypowy. Dzięki szybkiej operacji (która trwała jednak 3 godziny) i modlitwom parafian żyję i powracam do zdrowia.

        Remont kościoła, polegający na osuszeniu murów, przeprowadziła firma Badury z Solca. Natomiast malowanie elewacji kościoła, salki, kostnicy i plebanii przeprowadziła firma Kowalik (dając rusztowanie i farbę na całość), dekarz wykonał rynny na wieży, pracowali również malarze z Olbrachcic i Słokowa. Pomagaliśmy też powodzianom z Bodzanowa (według instrukcji z Kurii).

 

        18 stycznia Mniejszość Niemiecka zorganizowała wyjazd do teatru im. J. Kochanowskiego w Opolu na operetkę J. Straussa „Wiener Blut", która była w języku niemieckim.

        Ponieważ w ubiegłym roku poważnie chorował pan kościelny, postanowiłem zamontować automatyczny napęd do dzwonów. Prace wykonał Zakład Elektromechaniczny i Ślusarski Antoniego Rducha z Połomii, koło Jastrzębia Zdroju. Zegar sterujący, który jest w zakrystii, posiada funkcję automatycznego korygowania czasu na podstawie sygnału radiowego odbieranego z Frankfurtu nad Menem przez odbiornik, który jest zabudowany poza urządzeniem. Dzwony można też włączać i wyłączać pilotem nawet z odległości pół kilometra od kościoła. Jest to przydatne w czasie procesji błagalnej o urodzaje polne i w czasie pogrzebu.

        Aktualnie mamy dwa dzwony, poświęcone w 1951 r., a wykonane we Wrocławiu. Mały, bez imienia (75 kg) i trochę większy (150 kg) o imieniu "Józef". Planuję odlać pod koniec br. Dzwon jubileuszowy w Ludwisarni Felczyńskich w Taciszowie koło Gliwic. Będzie się nazywał "Ave Maria". Jego waga będzie wynosić 290 kg. Z okazji Zwiastowania Pańskiego zapytałem parafian, czy deklarują finansowe poparcie dla tej inwestycji. Otrzymałem 80% poparcie, dlatego złożyłem zamówienie na duży dzwon, a także na mały (40 kg), by uzyskać pełny akord: C Es G c. Liczę, że również dawni mieszkańcy Olbrachcic z Niemiec złożą ofiary na ten cel.

        Zespół wokalny z Olbrachcic prowadzony przez panią Gabrielę Trinczek kilkakrotnie brał udział w Przeglądach Zespołów Artystycznych Mniejszości Niemieckiej. Przeglądy te były organizowane przez DFK w Białej. Dyplomy i zdjęcia z różnych imprez oraz podziękowania z życzeniami wytrwałości i wielu sukcesów tworzą piękny album, dokumentujący działalność zespołu w latach 1992-1997.

        01 czerwca w święto Matki Kościoła na Szwedzkiej Górce został zorganizowany Zjazd Rolników. O 13.00 była uroczysta Msza św., której przewodniczył i kazanie wygłosił Ks. Prałat Mikołaj Mróz. Grała orkiestra dęta z Ligoty Bialskiej. Po Mszy św., podobnie jak w ubiegłym roku, miał miejsce festyn na boisku w Przydrożu Małym. Nasi parafianie brali udział w tej uroczystości.

        W sobotę 27 czerwca Ks. Lesław Kasprzyszak uroczyście obchodził ze swoją klasą 25-lecie ukończenia Szkoły Podstawowej. Po Mszy św. o 15.00 było spotkanie przy stole w dawnej szkole.

        5 lipca 1998 r. o godz. 15.00 w kościele w Olszynce odbyło się II Międzynarodowe Spotkanie Ekumeniczne, w którym wzięli udział ewangelicy z Niemiec i nasi parafianie.

        14 lipca miało miejsce uroczyste nabożeństwo przy Grocie Lurdzkiej w Olbrachciach (w polu) z okazji 60-rocznicy jej powstania. W nabożeństwie wziął udział Związek Śląskich Kobiet z rejonu Kluczbork, Olesno i Głogówek. Przyjechali do nas autobusami.

 

        W poprzednim roku ministranci byli punktowani na służbę, dlatego teraz po kolędzie otrzymali pieniądze według zdobytych punków. Pierwszy otrzymał 100 zł., a ostami 22,80 zł.

        W ubiegłym roku wszyscy, którzy od dawna mieli złożone wnioski, otrzymali telefony stacjonarne. Było to możliwe dzięki nowej technice pozwalającej na montaż kilku telefonów na jednej linii. Niestety odbija się to na prędkości połączenia, co jest bardzo mocno odczuwalne, gdy korzysta się z Internetu (u nas jest 6 razy wolniej niż np. w Gostomii). Ponieważ nie ma nowej książki telefonicznej, wydrukowałem numery telefonów naszych parafian w gazetce parafialnej.

        W niedzielę 24 stycznia uroczysta suma w intencji Wilhelma i Heleny Picz rozpoczęła obchody złotego wesela. Solenizanci mieszkają z rodziną syna w nowym domu.

      22 marca w 15-rocznicę śmierci Ks. Biskupa Wacława Wyciska miała miejsce uroczystość poświęcenia nowych dzwonów. Uroczystej Mszy św. koncelebrowanej przez księży z Kurii Diecezjalnej i dekanatu bialskiego w intencji zmarłego Ks. Biskupa Wacława przewodniczył Jego Ekscelencja Ks. Biskup Jan Kopiec. W czasie Mszy św. zostały również poświęcone dwa nowe dzwony dla naszego kościoła. Okazją do ich odlania stał się Rok Jubileuszowy, do którego się przygotowujemy. Dzwony te dołączą do dwóch dzwonów z roku 1951 wykonanych przez Emila Kozłowskiego we Wrocławiu. Nowe dzwony odlane w Ludwisarni Felczyńskich w Taciszowie koło Gliwic mają być znakiem naszej wiary dla przyszłych pokoleń. Duży dzwon nazywa się Ave Maria, ze względu na główną Patronkę naszej parafii. Będzie on przypominał tajemnicę Zwiastowania Pańskiego. Jest on darem mieszkańców Olbrachcic i Słokowa. Mały dzwon nosi imię św. Magdaleny, bo ona była pierwszą patronką naszej wioski. Dzwon ten jest darem naszych rodaków z Niemiec i jest symbolem ich tęsknoty za Ojczyzną oraz znakiem naszej pamięci o nich.

        W homilii Ks. Biskup powiedział m.in.: (...) Głęboka myśl o wdzięczności za wielkie dary Boże zgromadziła nas dzisiaj, by po raz kolejny wniknąć w charyzmat powołania biskupa Wacława, który tyle lat posługiwał Kościołowi na naszej ziemi, najpierw jako kapłan, a potem jako biskup przez równych 25 lat. (...) Dla wielu starszych, tu zgromadzonych, biskup Wacław był rodakiem z tej parafii, dla wielu młodszych jest to już tylko piękna historia, na pewno dumna i szczytna... Nie ukrywam, że z ogromnej potrzeby serca przybywam tutaj, aby wspominać tego, który zdecydował się na służbę Bogu ... Jak Ewangelista pisał o Apostołach, tak z pewnością każdy historyk napisze o biskupie Wacławie: "Poszedł i głosił Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nim."

        W drugiej części kazania Ks. Biskup wyraził radość i wdzięczność, że dla tej wspólnoty parafialnej może poświęcić nowe dzwony. Powiedział m.in.: Dzwony, które przypominają nam o obecności Boga, ... będą do końca świata zawsze znakiem naszej otwartości na Boże słowo ... Te dzwony są znakiem waszego  zaangażowania  się   ...   i   waszej   odpowiedzialności  za   wspólnotę parafialną ... Mają one być zwornikiem pokoleń...

        Po Mszy św. przedstawiciel Rady Duszpasterskiej, pan Kazimierz Ułan ze Słokowa, zwracając się do Księdza Biskupa, powiedział:

        ... Jesteśmy przekonam, że te dzwony, które Ksiądz Biskup raczył pobłogosławić, nie tylko oderwą nas od codziennego kieratu życia, ale będą budzić nasze dusze, byśmy częściej podążali do miejsca, dokąd będą nas wzywać. Będziemy się modlić o to, by ich dźwięk w niejednym młodym sercu rozbudził głos powołania ... Dzwony, które wiernie nam służyły i zapewne służyć będą jeszcze przez wiele lat - gdyby umiały mówić - powiedziałyby nam, że dzwoniły na wiele różnych okazji: na niedziele, święta, śluby, pogrzeby. Zapewne dźwięk dzwonów towarzyszył także wtedy, gdy przyniesiono do chrztu małego Wacława, gdy przyjmował Pierwszą Komunię świętą, a także zwołały wiernych na radosną Mszę prymicyjną Księdza Wyciska. Kiedy został biskupem i tę radość nam oznajmiły. Ale również wydobyty z siebie smutny ton, ... gdy 15 lat temu Jego ciało spoczęło na naszym cmentarzu. Melodia dzwonów towarzyszy nam przez całe życie: od kołyski aż po grób. Tamte dzwony służyły naszym przodkom, a te nowe, poświęcone ręką Księdza Biskupa, będą służyć nam i naszym potomnym. Ekscelencjo! Przyjmij więc od nas serdeczne podziękowanie za to, że swoją obecnością raczyłeś uświetnić tę uroczystość i za to, że pobłogosławiłeś ten stop metali, który ożyje serca biciem, by każdy z nas Ojca w niebiosach chwalił swoją modlitwą i swoim życiem...

        Na zakończenie uroczystości modlitwom przy grobie śp. Ks. Biskupa Wacława przewodniczył Ks. Prałat Zygmunt Nabzdyk.

        Napęd elektryczny do dzwonów zainstalował Antoni Rduch. Konieczna była również wymiana konstrukcji drewnianej na stalową. Akord dzwonów okazał się inny, niż planowaliśmy (Es5+). Jako rekompensatę za pomyłkę otrzymaliśmy jeszcze od ludwisarza 25 kg sygnaturkę (św. Izydor).

        W związku z przeprowadzaną reformą do 25 marca obowiązywał wybór lekarza we wszystkich Ośrodkach Zdrowia naszej gminy. W niedzielę 23 maja braliśmy udział w uroczystości poświęcenia kościoła w Mosznej.

        Na prośbę Benedykta Reschka, syna Zofii Reszka z Olbrachcic, zamieszkałego obecnie w München, 26 maja 1999 r. biegły sądowy d/s wycen i ekspertyz dawnych i współczesnych dzieł sztuki w Opolu dokonał ekspertyzy obrazu, w celu otrzymania zezwolenia na jego wywóz za granicę. Obraz ten Benedykt odziedziczył po rodzicach.

        Jest to obraz olejny na płótnie Imanym o wymiarach 123 x 93 cm, z XIX w. Autor jest nieznany, szkoła śląska, warsztat prowincjonalny. Przedstawia scenę "Zdjęcia z krzyża". Kompozycja ujęta centralnie. W części środkowej wychudzona, naga, postać Chrystusa przepasana białym, skąpym perizonium. Podtrzymywana z lewej przez św. Jana z prawej obejmowana przez Najświętszą Maryję. Postać św. Jana - klęcząca, ujęta bokiem odziana w brązową szatę. Najświętsza Maryja ubrana w niebieski płaszcz, siedząca pod Krzyżem trzyma na kolanach osuwające się ciało Chrystusa, co stanowi ikonograficzny motyw Pięty. Po prawej stronie obrazu grupa trzech rozpaczających kobiet - tuż przy Najświętszej Maryi klęcząca postać starej kobiety wycierającej rąbkiem chusty łzy, obok bokiem ujęta klęcząca postać z zakrytą twarzą kobiety ze złożonymi rękami. Poniżej klęcząca z twarzą w dłoniach postać św. Marii Magdaleny ujęta z długimi, rozpuszczonymi włosami i ciemnożółtej sukni. W części środkowej obrazu widoczna dolna część krzyża, o który z prawej strony oparta jest drabina. Scena ujęta na tle pejzażu. Całość utrzymana w tonacji brązu, zgaszonych żółcieni i szarości. Obraz malowany poprawnie, choć schematycznie, zdradza warsztat artysty prowincjonalnego. Pierwotnie obraz był w bardzo złym stanie - pozbawiony krosna z wyszarpanymi i postrzępionymi krawędziami. W dolnej części obrazu duży, kwadratowy ubytek płótna, po prawej stronie wielkie pęknięcie płótna i jego ubytek. Po lewej stronie mniejszy ubytek płótna wraz z zaprawą i warstwą malarską. Całość silnie zabrudzona z licznymi załamaniami i przetarciami płótna i odpryskami warstwy malarskiej. Pierwotnie obraz był w stanie zniszczenia, a jego wartość była znikoma. Po przeprowadzonej w 1995 r. prawidłowej konserwacji (za pośrednictwem Ks. Manfreda Słabonia), która umożliwiła zrekonstruowanie brakujących fragmentów i odtworzenie pierwotnego wyglądu, wartość obrazu została podniesiona. Ze względu jednak na znaczną ingerencję konserwatorską /dublowanie/ i nieznany warsztat prowincjonalny - wartość obrazu określono na 1400 zł.

          Po tej ekspertyzie Kwiryna Kołodziej, siostra Benedykta Reszki, zwróciła się do Biura Ochrony Zabytków w Warszawie o zezwolenie na wywóz tego obrazu za granicę. Po wpłaceniu 350 zł. takie zezwolenie otrzymali i legalnie przewieźli obraz do Niemiec. Pierwsza stacja tej Drogi Krzyżowej jest na plebanii. Nie wiadomo, gdzie i w jakim stanie są pozostałe. Przypuszczam, że kiedyś fundatorzy nowych stacji otrzymali stare obrazy, które nie pasowały do naszego kościoła ze względu na zbyt duży format.

        Stacja Opieki Caritas w Białej udziela pomocy pielęgniarskiej w domu chorego w zakresie: higieny osobistej, pielęgniarskich zabiegów medycznych i wypożyczania sprzętu medycznego.

        15 czerwca pielgrzymowaliśmy do Gliwic na spotkanie z Ojcem św. Jednak do tego spotkania nie doszło, bo papież zachorował. Modliliśmy się o Jego zdrowie i smutni wracaliśmy o północy do domu.

        W czasie mojego pobytu w Niemczech zastępowali mnie Ks. Joachim Solga z Kolnowic i O. Waldemar z Bodzanowa.

        Pielgrzymka do Zlatych Hor we wrześniu staje się powoli zwyczajem naszej parafii. W październiku Ks. Wikary z Łącznika w kościele parafialnym w Białej przygotował dla młodzieży dekanatu Nabożeństwo Różańcowe (w formie pantomimy).

        Rodzice niewidomej dziewczynki Marty Jędrzejczyk zwrócili się przez Ks. Proboszcz z Solca o pomoc w finansowaniu kosztownej operacji. Istnieje bowiem szansa, że dziewczynka odzyska wzrok. Operacja ma być przeprowadzona w Instytucie Siatkówki. Kosztuje jednak 30 tysięcy dolarów, a może być wykonana tylko do drugiego roku życia. Zostało jeszcze 5 miesięcy. Parafianie jak zwykle chętnie pomogli według swoich możliwości.

        Ośrodek Pomocy Społecznej zapraszał wszystkich samotnych na Wieczerzę Wigilijną do Domu Katolickiego w Białej. Nie wiem, czy ktoś z parafian skorzystał z tego zaproszenia.

 

Rok Jubileuszowy

 

      Rok Jubileuszowy przywitaliśmy w kościele. Przez godzinę czuwaliśmy przed Najświętszym Sakramentem. Wielu przerwało zabawę sylwestrową i przyszło na adorację. Kościół był pełny, chociaż takie czuwania nie należą do tradycji naszej parafii.

        W niedzielę 2 stycznia 2000 r. odbyły się wybory do Rady Parafialnej. Wzięło w nich udział 226 osób uprawnionych do głosowania. Karty do głosowania były rozdane w czasie kolędy. Głosy oddawano w czasie kolekty na Mszach św. o godz. 7.30 i 9.30. W Olbrachcicach najwięcej głosów otrzymali:

1. HupkaPaweł 161

2. TrinczekJózef 126

3.GrelichWilhelm 115

4. Ernst Andrzej 60

5. Bota Alfred 59 (Rada Gospodarcza),

1. Menzler Dorota 65

2. Szuster Kornelia 50 ("Caritas"),

1. Trinczek Gabriela 62

2. Suchy Józef 38 (Rada Duszpasterska)

        W   Słokowie   najwięcej    głosów   otrzymali:   Pajdo   Jan   29   (Rada Gospodarcza),   Hanusiak   Zofia   8   ("Caritas"),   Ułan   Kazimierz   19   (Rada Duszpasterska).

        Pierwsze spotkanie odbyło się w niedzielę 16 stycznia 2000 r. po nabożeństwie. Dorota Menzler i Kornelia Szuster zrezygnowały. W ich miejsce weszły: Bernadeta Czerwinska i Maria Bota (żona Tomasza), ponieważ w dalszej kolejności zyskały najwięcej głosów. Rada zaakceptowała plan pracy z poprzedniego posiedzenia, które miało miejsce 8 grudnia 1999 r.

        Z Lasku Prudnickiego i ze Szwedzkiej Górki  otrzymaliśmy  bogaty program uroczystości jubileuszowych. Parafianie mogą pielgrzymować do tych sanktuariów również indywidualnie.

         Pierwsze spotkanie zapisanych na pielgrzymkę do Rzymu miało miejsce 13 lutego o godz. 15.00 w kościele w Lubrzy, ponieważ pojedziemy z tą parafią (u nas chętnych jest za mało, by mogła to być pielgrzymka parafialna).

       19 marca o godz.13.00 wzięliśmy udział w jubileuszowej pielgrzymce naszego dekanatu do katedry opolskiej. Centrum tej uroczystości, której przewodniczył Ks. Biskup Jan Kopiec stanowiło przekazanie delegacjom poszczególnych parafii Ewangeliarza, który jest nową księgą liturgiczną.

        Pierwsza pielgrzymka jubileuszowa na Szwedzką Górkę miała miejsce 3 maja, druga tradycyjnie z okazji Zjazdu Rolników w święto Matki Kościoła. Potem był Dekanalny Dzień Chorych (17 VI). W I-sobotę maja wieczorna Msza św. w naszym kościele jest odprawiana w intencji strażaków i ich rodzin. W pierwsze czwartki miesiąca przed Mszą św. odmawiany jest Różaniec o powołania kapłańskie i zakonne.

        Pierwsza Komunia św. była 30 kwietnia. Zrezygnowaliśmy z tradycyjnego terminu Komunii w pierwszą niedzielę maja, ponieważ nowy Proboszcz w Ligocie Bialskiej ma odpust w tym czasie. Pogoda nam dopisała.

        30 maja o 17.00 w Solcu było Bierzmowanie. W tym roku sakrament ten przyjmują tylko klasy ósme, jest to związane z powstaniem gimnazjów.

        Pod koniec czerwca rozpoczął się remont drogi podjazdowej do kościoła. Wykonawcą jest firma z Wawrzyńcowic. Pracami kieruje Rada Parafialna. Dla dawno zmarłych Księży Wycisków i Ks. Józefa Klosa zostały wykonane nagrobne płyty napisowe.

        Pielgrzymka do Włoch trwała 8 dni (24.06. - 01.07). Większość pielgrzymów była z parafii Lubrza, bo głównym organizatorem był Ks. Joachim Kroll. Oprócz parafian z Olbrachcic i Nowego Browieńca wraz z proboszczami, byli też nieliczni parafianie z innych miejscowości. Jechaliśmy autokarem z firmy „Kolumb", która ma siedzibę w Tychach. Trasa prowadziła przez Czechy i Austrię. Zwiedziliśmy Asyż, Rzym, Monte Cassino, Loreto, Padwę i Wenecję. Spotkanie z papieżem na środowej audiencji oraz przejście przez Święte Drzwi stanowiło centrum pielgrzymki. W każdej miejscowości mieliśmy możliwość odprawiania Mszy św. W Rzymie odprawialiśmy w bazylice na Lateranie przy tronie papieskim. Zwiedziliśmy między innymi: pozostałe bazyliki, Forum Romanum, Kapitel, Schody Hiszpańskie, Fontannę di Trevi, Plac Wenecki, Palatyn. Byliśmy przy Koloseum.

        Tego lata Ks. Biskup prosił o pomoc dla rolników dotkniętych klęską suszy w archidiecezji białostockiej.

        22 - 23 lipca było drugie wielkie święto wiejskie z udziałem dawnych i obecnych parafian. Poniżej cytuję wprowadzenie i fragmenty kazania.

23 lipca 2000

DRODZY PARAFIANIE, DRODZY GOŚCIE!

 

     Serdecznie witam przy naszej grocie. Cieszymy się, że tak wielu gości przybyło do swojej ojczystej wspólnoty, aby razem z przyjaciółmi i znajomymi uczestniczyć we Mszy świętej. Bardzo serdecznie witam Księdza Proboszcza Leszka Kasprzyszaka, sołtysa Grelicha, zarząd Mniejszości Niemieckiej z Olbrachcic z przewodniczącym Panem Markiem, orkiestrę dętą z Białej i WAS WSZYSTKICH. Uroczystą sumę składamy w intencji byłych i obecnych mieszkańców Olbrachcic, modlimy się za żyjących i zmarłych. Liturgia będzie odprawiana w języku niemieckim i będziecie mogli wspólnie śpiewać niemieckie pieśni kościelne.    Pierwsi goście przyjechali do Olbrachcic już w ciągu tygodnia przed dzisiejszym spotkaniem. W zagrodach można było zobaczyć coraz więcej pojazdów z niemieckimi tablicami. Codziennie dochodziło do serdecznych spotkań ze starymi przyjaciółmi i znajomymi. Jest to dla nas wielka radość, że po czterech latach doszło do zorganizowania tego spotkania w takich oto ramach. Klamrą łączącą nas wszystkich jest miłość do naszej śląskiej ojczyzny.     

     Dziś nie chcemy po Mszy św., jak to zwykle bywa, szybko rozchodzić się. Świętujemy dziś wielką uroczystość wiejską zorganizowaną dla dawnych i obecnych mieszkańców Olbrachcic. To znaczy, chcemy znaleźć dla siebie czas, chcemy ze sobą rozmawiać. Mam nadzieję, że zostaną odświeżone dawne wspomnienia i zawarte nowe znajomości. Życzę, aby to bycie razem było dla nas wszystkich piękne i radosne.

     Dziękuję wam za ofiary, które w minionych latach dotarły do naszego kościoła, szczególnie na nowe dzwony i rodzinie Daute za odnowienie groty (nowe ławki, chodniki i drzewka). Wam wszystkim należy się serdeczne "Bóg zapłać" za dzisiejsze ofiary. Są one przeznaczone na rozbudowanie kostnicy z chłodnią i na nową nawierzchnię drogi do kościoła. Mam nadzieję, że również w przyszłości nie odmówicie pomocy finansowej kościołowi, w którym w większości byliście ochrzczeni.

     Słowo Boże jest rzeczywiście potężne. Jeżeli ja słowo, które do mnie było skierowane w czasie Mszy św., zabiorę ze sobą w codzienność i powoli przez czytanie albo pracę powtórzę, to da mi ono nowe życie i ono stanie się jak skrzydło, które mnie przeprowadzi ponad nastrojami i burzami dnia i tygodnia. Trudzimy się, aby pielęgnować groby naszych zmarłych krewnych. Grób jest znakiem bliskości i łączności ze zmarłymi. Dla ludzi, którzy zginęli na wojnie i nie znaleźli miejsca ostatniego spoczynku na ojczystym cmentarzu, znakiem bliskości i łączności jest pomnik z nazwiskami zmarłych. Dziś po Mszy św. chcemy pójść do pomnika przypominającego wojnę i w ciszy wspomnieć zmarłych, a także zaśpiewać pieśń Miałem kolegę.

 

        W dniach 13-19 sierpnia wraz z delegacją parafii wziąłem udział w pieszej pielgrzymce do Częstochowy. Prowadziłem grupę dekanatu bialskiego. Niektórzy parafianie pielgrzymowali do sanktuarium św. Jacka w Kamieniu Śląskim (19-20 VIII).

        Remont drogi do kościoła wyniósł 24.200 zł. dotychczas zapłacono 15.000 zł. DFK i Rada Sołecka przekazała 1.500 zł z kolekty przy Grocie. Aby zapłacić pozostałą kwotę, Rada Parafialna zaciągnęła pożyczkę, którą należy spłacić do końca roku 2000. Na ten cel przeznaczone są kolekty w ostatnią niedzielę każdego miesiąca.

        Piekarz Jan Marek przewodniczący Mniejszości Niemieckiej i Wilhelm Grelich -sołtys zasługują na szczególne uznanie i serdeczne "Bóg zapłać" za wybudowanie chłodni i remont kaplicy pogrzebowej. Chłodnia kosztowała 8.826 zł, a kaplica z pełnym wyposażeniem 15.930 zł. Pieniądze na chłodnię pochodziły z zabaw sylwestrowych i karnawałowych, na których grali (prawie za darmo) Andrzej i Damian Weinkopf, natomiast na kaplicę pogrzebową pochodziły z święta wiejskiego. Remont przeprowadziła firma z Prudnika (Roman Wilk). Drewno na mary ofiarował Jan Smiatek. Mary i świeczniki wykonał stolarz z Zieliny. Okno i drzwi wejściowe firma Filplast z Głogówka. Krzyż został zakupiony w Księgarni św. Krzyża w Opolu. 25 września Ks. Dziekan Wilhelm Kudelka w asyście księży z dekanatu poświęcił kaplicę przedpogrzebową i drogę do kościoła.

        Kiermasz, zgodnie z decyzją Rady Duszpasterskiej, będzie odtąd zawsze w drugą niedzielę października. W kościele w Białej 22 X w ramach nabożeństwa różańcowego była druga część pantomimy dla młodzieży naszego dekanatu (przygotował Ks. Ryszard Michalik- wikary z Łącznika). 29 X wzięliśmy udział koncercie Antoniny Krzysztoń w Moszczance z okazji V Dnia Kultury Chrześcijańskiej. Koncertowali tam również nasi parafianie: na organach - Damian Weinkopf który (po ukończeniu Studium Organistowskiego w Opolu) jest organistą w Moszczance oraz jego brat Andrzej, student Akademii Muzycznej w Katowicach z kwintetem dętym blaszanym.

    Od 12 listopada przygotowywaliśmy się do Misji św. Misjonarze Oblaci z Bodzanowa przysłali do nas listy wprowadzające w tematykę misyjną.

 

DOKUMENT ZAKOŃCZENIA MISJI ŚWIĘTEJ

 

        W roku Pańskim 2000, gdy najwyższym Pasterzem Kościoła Katolickiego jest Ojciec Światy Jan Paweł II, w 23 roku jego pontyfikatu; gdy Prymasem Polski jest kardynał Józef Glemp, a na stolicy diecezji opolskiej zasiada Arcybiskup Alfons Nossol, w parafii pod wezwaniem Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Olbrachcicach odbyła się Misja święta w dniach 3-10 grudnia, którą prowadził Misjonarz Oblat Maryi Niepokalanej Ojciec Krzysztof Kopeć z Bodzanowa. W czasie misji świętej wsłuchiwaliśmy się w Słowo Boże, które rozbrzmiewało w świątyni. Głos dzwonu pokutnego wzywał nas do nawrócenia i przemiany życia.

        W poniedziałek swoją misję przeżywała młodzież z naszej parafii. Od poniedziałku do środy dzieci miały swoje Msze św. z naukami. Były też nauki stanowe dla kobiet i mężczyzn. We wtorek wieczorem zanosiliśmy modlitwy w intencji drogich nam zmarłych, w tym dniu też wieczorem procesyjnie udaliśmy się na cmentarz, by tam dopełnić modlitw w ich intencji. W czwartek uwielbialiśmy Jezusa Chrystusa, w Eucharystii, dziękując Mu szczególnie za dar kapłaństwa i prosząc Go o nowe liczne i święte powołania do kapłaństwa i życia zakonnego z naszej parafii. W piątek był odpust parafialny, a wieczorem w duchu ekspiacji przepraszaliśmy Boga za wszystkie grzechy nasze i całego świata. Były to także dni sprawowania Sakramentu Pojednania w Parafii. W sobotę zawierzyliśmy całą parafię Niepokalanej. W czasie misji świętej pamiętaliśmy o chorych i cierpiących. Im też udzieliliśmy w sposób uroczysty Sakramentu Chorych. Dziś w niedzielę stajemy przy krzyżu misyjnym, by dziękować Bogu za duchowe zwycięstwa łaski Bożej w nas. Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu niech będzie wieczna chwała i cześć, i uwielbienie na wieki.

 

Podpisali:

Ojciec Misjonarz Krzysztof Kopeć

Ks. Proboszcz Dominik Rybol

 

Olbrachcice, dnia 10 grudnia 2000r.

 

AKT ZAWIERZENIA PARAFII MATCE BOŻEJ

 

Maryjo! Nasza Matko i Królowo! Jutrzenko Odkupienia!

Już pośród pierwszych ciemności grzechu Bóg dał nam Ciebie jako Gwiazdę Zaranną - Zwiastunkę zwycięskiego światła.

Nadziejo całej ludzkości!

W Tobie dobro odniosło zwycięstwo. Ty starłaś głowę węża.

Stwórca postawił Cię na progu chrześcijańskiej ery. Ty powiedziałaś Mu najpełniejsze TAK. Ty nosiłaś pod swoim sercem Syna Bożego, Jezusa Chrystusa - Odkupiciela człowieka. Wraz ze świętym Józefem zaniosłaś Go do świątyni. W Nazarecie przeżyliście razem, jako Święta Rodzina, lata brzemienne milczeniem.

Ty, o Matko, byłaś z Jezusem na weselu w Kanie Galilejskiej. Nie opuściłaś Go też na drodze krzyżowej. Tam z przebitego boku Chrystusa narodził się Kościół. Ty, o Matko, byłaś z Apostołami i niewiastami w Wieczerniku. Trwaliście na modlitwie, oczekując Ducha Świętego - Ducha Prawdy, Ducha Pocieszyciela i Uświęciciela.

Ty, o Matko, wciąż jesteś obecna w wieczerniku naszej parafii. Ty chcesz być obecna w każdej rodzinie, w tym domowym Kościele, by "z Synem swoim nas pojednać, Synowi swojemu nas polecać".

Maryjo, nasza Matko i Królowo! Tobie ofiarujemy całą rodzinę parafialną wraz z jej duszpasterzami. Zawierzamy Ci, Matko, każdy dom rodzinny.

Tobie, Matko, ofiarujemy naszych ojców i mężów. Spraw, aby na wzór świętego Józefa byli prawi i uczciwi wobec żon i dzieci, wobec swoich rodziców i wszystkich ludzi. Niech ojcowie jako kapłani domowego kościoła strzegą w swoich rodzinach Jezusa i niech Go szukają tak, jak święty Józef.

Tobie, o Matko, ofiarujemy nasze matki. Spraw, aby wielkodusznie służyły życiu i broniły każdego dziecka od chwili poczęcia. Niech stoją na straży ognisk rodzinnych tak, aby nigdy nie zgasła w nich miłość.

Tobie, Matko Pięknej Miłości, ofiarujemy młodzież naszej parafii. Pomóż młodym odnaleźć swoje prawdziwe powołanie życiowe. Niech dojrzewają do pięknej miłości w klimacie czystości. A w dniu ślubu niech Chrystus uświęci ich miłość w sakramencie małżeństwa tak, aby dochowali wierności aż do śmierci: Bogu, Kościołowi i sobie.

Zawierzamy Ci, Matko, tych młodych, których Twój Syn wezwał na drogę życia kapłańskiego czy zakonnego. Pomóż im z radością pójść za głosem powołania.

Tobie, o Matko, ofiarujemy dzieci naszej parafii.

Spraw niech rodzice, kapłani, katecheci i wychowawcy pomogą im wzrastać w "mądrości oraz łasce u Boga i u ludzi".

Tobie, o Matko, ofiarujemy wszystkich samotnych, cierpiących, starszych i chorych. Niech swój krzyż łączą z krzyżem Twojego Syna. Oby i w ich życiu wypełniły się słowa: "W krzyżu cierpienie, w krzyżu zbawienie..."

Matko Dobrej Przemiany!

Spójrz wreszcie na tych, których serca są skute obojętnością i niedowiarstwem. Nie zdejmuj swoich oczu z alkoholików, narkomanów, więźniów nałogu.

Matko! Sercem ogarnij zrozpaczonych, którzy nie zaznawszy miłości poddali się goryczy. Rozpal nadzieję w tych, co stracili nadzieję. Dopomóż nam dochować wierności Twojemu Synowi.

Spraw, abyśmy już tu na ziemi kosztowali owoców Odkupienia. Bądź z nami w każdy czas i módl się za nami teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen.

 

OLBRACHCICE W INTERNECIE

 

     Wieś stosunkowo młoda. Zapis w języku polskim o budowie i poświęceniu Kościoła znajduje się na ścianie prezbiterium tej świątyni. Kapliczka z I połowy XIX wieku, murowana, otynkowana, kwadratowa, wewnątrz rzeźba ludowa św. Jana Nepomucena, grota dziękczynna z kamienia lefowego przywiezionego z okolic Lourdes we Francji. 

    Stosunkowo dobre gleby umożliwiają wszechstronną produkcję roślinną oraz wysoką obsadę zwierząt. 

      Olbrachcice zamieszkuje 379 mieszkańców. Wieś jest całkowicie zwodociągowana.

     Powyższe informacje znajdują się na stronie internetowej: http://biala.sonik.net/. Jest to Oficjalny serwis WWW Miasta i Gminy BIAŁA. Zatytułowany: Biała 2000 - Witamy w Białej!

     Już pierwsze zdanie: Wieś stosunkowo młoda - budzi wątpliwości. Pod jakim względem? Pod względem ludnościowym - na pewno nie, bo młodych ludzi jest mało, a dzieci coraz mniej (w roku 2000 nie urodziło się żadne dziecko!). Pod względem historycznym - również nie. Miejscowość wzmiankowana jest już w 1388 r., kiedy to w dzień św. Fabiana i Sebastiana książę Władysław Opolczyk zezwolił Paulinom z Mochowa na założenie klasztoru i wybudowanie kościoła. Na uposażenie książę wyznaczył czynsz z Olbrachcic.

     W drugim zdaniu: Zapis w języku polskim o budowie i poświęceniu Kościoła znajduje się na ścianie prezbiterium tej świątyni - też są błędy. W tym wypadku kościół należało napisać z małej litery, bo chodzi tu o budynek, a nie o lud Boży. Faktycznie na zewnętrznej ścianie prezbiterium znajduje się tablica z napisem w języku polskim, mówiąca o budowie kościoła, ale nie ma tam nawet wzmianki o poświęceniu kościoła.

     Trzecie zdanie: Kapliczka z I połowy XIX wieku, murowana, otynkowana, kwadratowa, wewnątrz rzeźba ludowa św. Jana Nepomucena - jest dziś całkowicie nieprawdziwe, ponieważ kapliczka ta już dawno nie istnieje, a rzeźba św. Jana Nepomucena znajdowała się u Rudolfa Grelicha (obecnie w Muzeum Diecezjalny w Opolu). W Olbrachcicach znajdują się dwie groty: mniejsza (starsza) przy kościele i większa (młodsza - z 1938 r.) w polu. Tę drugą raczej należałoby nazwać ślubowaną, niż dziękczynną. Trudno jest ustalić pochodzenie kamienia, z którego wykonana jest grota, ponieważ nie ma odpowiedniej dokumentacji. Prawdopodobnie jest to tzw. lawaluft z Nadrenii.

     Podana liczba mieszkańców oraz zamieszczone zdjęcia mają już znaczenie historyczne, a były aktualne w połowie lat dziewięćdziesiątych. Obecnie liczba mieszkańców wynosi 348.

 

STATYSTYKA - 2000 (1999)

Chrzty - 0 (4)

I Komunia św. - 9 (10)  

Bierzmowanie - 8 (0)

Śluby - 1 (2)  

Pogrzeby - 4 (8):

Otto Trinczek, Anna Barysz,  Szczepan Dżugaj, Jan Marek.

 

       Po Pasterce nagle zmarł piekarz Jan Marek, który jako przewodniczący Mniejszości Niemieckiej wiele dobrego zrobił dla wioski i kościoła. Piekarnia została zamknięta. Chleb przywożą z innych miejscowości (nawet z Rozkochowa).

        Rzymsko-Katolicka Parafia w Moszczance zwróciła się z prośbą o wyrażenie zgody na wystawienie „Jasełek” w naszej parafii przez dzieci i młodzież z Moszczanki pod przewodnictwem pani katechetki Alicji Niedbalskiej. Celem tego wydarzenia religijnego miało być zebranie potrzebnych funduszy na operację braci: Andrzeja i Roberta Rohner z Moszczanki, która ma być przeprowadzona w Seulu (Korea). W odpowiedzi na tę prośbę 7 stycznia o 14.00 zostały wykonane w naszym kościele Jasełka. Dzieci szkolne wraz z Panią Dyrektor PSP w Moszczance Wandą Jakimko po występie zbierały ofiary. Oprócz tego były do dyspozycji blankiety bankowe do indywidualnych wpłat na rzecz fundacji o nazwie: „STOWARZYSZENIE POMOCY CHORYM NA DYSTROPHIE MUSCULORUM". Ofiara z naszej parafii wyniosła 1847 zł i 60 DM.

        W Internecie prezentowane są miejscowości naszej gminy. Kazania pasyjne głosił w tym roku O. Piotr Długołęcki - Kamilianin z Białej. W poprzednich latach oprócz Kamilianów z Białej kaznodziejami pasyjnymi byli też proboszczowie z sąsiednich miejscowości, np. z Ligoty Bialskiej - śp. Ks. Adolf Sowa, Gostomii - Ks. Jerzy Chybicki, Kolnowic - Ks. Joachim Solga. Ofiarom trzęsienia ziemi w Indiach wysłaliśmy 715 zł, a dzieciom w Afryce 515 zł. Tradycyjnie już w Wielkim Tygodniu O. Misjonarze Oblaci przeprowadzili rekolekcje wielkopostne w naszej parafii. Są to jednocześnie rekolekcje szkolne dla dzieci i młodzieży.

        Na rzecz powodzian z Gdańska i Słupska przekazaliśmy do Caritas 1600 zł. Zarząd DFK 1 września zorganizował zabawę dożynkową. Dochód miał być przeznaczony na zakupienie i zamontowanie krat do naszego kościoła (do okien w zakrystii i do głównego wejścia). Niestety zabawa nie przyniosła żadnego zysku.

      Remont kuchni, spiżami i WC rozpoczął się pod koniec sierpnia i trwał cały miesiąc. Przeprowadzała go firma Badury z Solca. Rigipsy w ubikacji, obniżenie sufitu w kuchni oraz wyrównanie ścian, w tej części kuchni, która stała się pokojem gościnnym, wykonał Grelich z Solca. Zasługuje on na szczególne uznanie ze względu na dokładność wykonania. Kuchnię tapetował i spiżarnię malował  malarz Ochlast z Józefówka.

      Parafianie pozytywnie odpowiedzieli na prośbę o pomoc finansową w remoncie. Do końca roku kalendarzowego remont kuchni, spiżarni i ubikacji został sfinansowany.

      Stolarz Ernest Langfort jest człowiekiem na każde wezwanie. Wszystko na plebani i w kościele robi chętnie i często bezinteresownie. Radny Paweł Hupka z murarzem Januszem Pietrasikiem zabezpieczyli lepikiem dachy nad werandami przy wejściu do plebanii. Było to konieczne, bo w jadalni zaczęło już zaciekać. 28 X w kościele parafialnym w Białej był dekanalny Różaniec dla młodzieży, przygotowany przez Ks. Ryszarda Michalika (w formie pantomimy, podobnie jak w ubiegłych latach).

       Odpust parafialny poprzedziło Odnowienie Misji św., które przeprowadził O. Krzysztof Kopeć OMI z Bodzanowa. Tematem pierwszego dnia była Rodzina w planie Bożym, drugiego Sakramenty w życiu człowieka, trzeciego Pokuta i pojednanie, w czwartym dniu przypadła Uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP — Odpust Parafialny. Sumie Odpustowej przewodniczył Ks. Joachim Solga, a kazanie wygłosił O. Misjonarz. Pogoda była dobra. Nie było śniegu, więc bez przeszkód po Mszy św. była procesja wokół kościoła. Na plebanii po obiedzie odbyła się konferencja dekanalna. Popołudniu o 16°° było Nabożeństwo Maryjne dla dzieci, w czasie którego marianki odnowiły swoje przyrzeczenia i otrzymały nowe medaliki. Wieczorem małżonkowie odnawiali przymierze małżeńskie. Każdy dzień kończył się Apelem Jasnogórskim w kościele. W ostatnim dniu - w niedzielę - była Komunia św. generalna w czasie Mszy świętych oraz Nabożeństwo przy krzyżu misyjnym.

 

        Pierwsze dni Nowego Roku jesteśmy zmuszeni spędzać w domu. Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów jesteśmy odcięci od świata. Drogi są nieprzejezdne. Chociaż opady śniegu nie były tak obfite, to jednak silny, długotrwały wiatr spowodował ogromne zaspy. Dopiero po kilku dniach, po interwencji Sołtysa, FADROMA z Białej wydrążyła wąski „tunel”, którym można było jakoś przejechać najpierw do Białej, a potem też do Słokowa. Przez długi czas na drogach pozostawały zmarznięte zwały śniegu i lodu. Jazda była bardzo niebezpieczna, ale kierowcy jeździli wyjątkowo ostrożnie. Dla zasypanych dzieci ferie świąteczne były przedłużone jak dawnej do Trzech Króli. Dzieci z Białej uczyły się zgodnie z planem. Zastępca dyrektor Szkoły Podstawowej Bolesław Szymczyna   z   Kolnowic chodził pieszo do Białej przez pola (z domu wychodził już o piątej). Inni nauczyciele mieszkający w różnych wioskach nie musieli się tak poświęcać, bo większość dzieci nie dojechała do szkoły.

        Dwutygodniowe ferie zimowe (28 stycznia - 10 lutego) były z kolei bardzo ciepłe. Temperatura dochodziła do +18 stopni C. Czyste drogi sprzyjały podróżom. Wiosenna pogoda (słońce i drobny deszcz) sprzyja też całodziennej Adoracji Przenajświętszego Sakramentu. Frekwencja w niedzielę, poniedziałek i wtorek jest dobra. Kolektę ze Środy Popielcowej przeznaczamy na pomoc Opolskiej Onkologii.

        Wizytacja kanoniczna i bierzmowanie w naszym dekanacie trwała zaledwie 6 dni od soboty 2 marca do czwartku 7 marca. Arcybiskup Alfons Nossol osobiście odwiedził 10 parafii. Tylko w poniedziałek zastąpił go Biskup Jan Kopiec, wizytując Przydroże i Kolnowice. Tradycyjnie księża z dekanatu towarzyszyli biskupowi, gdy odwiedzał kościoły parafialne. Oprócz wspomnianych wyżej parafii przed nami wizytowane były: Biała, Gostomia, Ścinawa, Prężyna i Solec. W Olbrachcicach wizytacja była we wtorek 5 marca. O godzinie 18.30 Arcybiskup podjechał samochodem aż pod plebanię, gdzie miało miejsce uroczyste przywitanie chlebem i solą oraz bukietem kwiatów przez delegację z Rady Parafialnej. W czasie Mszy św. koncelebrowanej Ksiądz Arcybiskup udzielił sakramentu bierzmowania młodzieży z klasy drugiej i trzeciej gimnazjum (20 osób). W czasie bierzmowania biskup nie pytał, egzamin był wcześniej wobec rodziców, co bardzo zmobilizowało młodzież do nauki. Uczniowie, którzy na półrocze uzyskali z religii oceny bardzo dobre, byli zwolnieni z tego egzaminu. Po Mszy św. procesyjnie udaliśmy się do grobu śp. Biskupa Wacława Wyciska. Ksiądz Arcybiskup po krótkiej modlitwie złożył wiązankę kwiatów na pomniku. Młodzież odprowadziła Arcybiskupa pod plebanię, gdzie zaśpiewała mu „Plurimos annos” z okazji zbliżającej się 70-rocznicy urodzin. Następnie było spotkanie z Radą Parafialną (Gospodarczą i Duszpasterską) bez księdza proboszcza. Trwało to ponad półgodziny. Głównym tematem było przystąpienie Polski do Unii Europejskiej. Radni przedstawili swoje osiągnięcia w dziedzinie gospodarczej. W tym czasie księża mieli spotkanie przy stole na plebanii.

        Silne wiatry w pierwszej dekadzie marca na szczęście nie spowodowały u nas większych strat. Tylko kilka dachówek, zwłaszcza na budynku gospodarczym, uległo oberwaniu. Wiatry też trochę podniszczyły drewnianą bramę na podwórzu. Kilka lat temu były większe straty. Szczególnie ucierpiał wtedy dach plebanii i salki. Wichury rozpoczęły się w Wielki Piątek i powtarzały przez następne piątki. Wtedy musieliśmy zwrócić się do PZU, które po zrobieniu kosztorysu, zapłaciło koszt naprawy.

        Parafianie dbają o cmentarz. Często go odwiedzają. Sadzą i systematycznie podlewają kwiaty, robią nowe nagrobki. Wtedy kamieniarze podjeżdżają pod sam kościół. Są to firmy z różnych miejscowości, nawet z okolic Głuchołaz.

      Rekolekcje Wielkopostne odbyty się już tradycyjnie w Wielkim Tygodniu: od Poniedziałku do Środy. Przeprowadził je sam superior Ojców Oblatów z Bodzanowa, O. Janusz Snarski. Były to jednocześnie rekolekcje szkolne dla dzieci i młodzieży gimnazjalnej, dlatego była sprawdzana obecność na wszystkich spotkaniach. W Wielką Środę o 16.00 była Droga Krzyżowa dla dzieci i młodzieży gimnazjalnej. Spowiedź dla mężczyzn rozpoczęła się o 17.30. Po raz pierwszy oprócz zwyczajnych mikrofonów zastosowaliśmy mikrofon bezprzewodowy na naukach dla dzieci. Cały zestaw nagłaśniający został zakupiony w Księgarni św. Krzyża w Opolu.


Malowanie wieży bez rusztowania

Prace wysokościowe
1-2 lipca 2002
Firma z Katowic


10 lipca 2002
dokończył
Damian Kusber

 

      Remont dachu na plebanii i budynkach przy plebanii w Olbrachcicach po huraganie z 28 października 2002 i silnych wiatrach w następnych dniach objął 4 m2 powierzchni dachu na plebanii. W tym wymiana 9 gąsiorów i 68 dachówek karpiówek oraz nowe osadzenie na zaprawie murarskiej pozostałych dachówek i uzupełnienie cegieł na kominie. Na budynkach przy plebanii wymiana 10 dachówek zabytkowych („felcówek").

        Odpust parafialny w tym roku został przeniesiony na sobotę (7 XII 2002). Poprzedziły go krótkie rekolekcje, które przeprowadził O. Waldemar Janecki OMI z Bodzanowa. On również wygłosił kazanie na sumie odpustowej. Mszy św. koncelebrowanej przewodniczył nowy Ks. Dziekan Piotr Doleżych. Oprócz rekolekcjonisty koncelebrował również Ks. Dziekan Honorowy Joachim Solga. Pogoda była dobra jak na tę porę roku. Był tylko lekki mróz (ok. 5 stopni) i minimalny śnieg. Tak więc na zakończenie Mszy św. można było zrobić procesję eucharystyczną wokół kościoła. Po sumie na plebanii był obiad odpustowy i konferencja dekanalna, w której wzięło udział 16 księży. Brakowało tylko Księdza z Przydroża. Otrzymaliśmy pierwszy Biuletyn Synodu Diecezji Opolskiej, który wyjaśnia, czym jest synod, jakie są jego główne cele, jaka jest jego struktura i program. Na konferencji oprócz dziekana zabrał głos również nowy wicedziekan O.Ernest Szleger z Białej. Rekolekcje zakończyły się w niedzielę popołudniu godzinną adoracją Najświętszego Sakramentu. Myślą przewodnią rekolekcji było hasło nowego programu duszpasterskiego: „Umiłować Chrystusa”. Misjonarz zachęcał także do odmawiania różańca i praktykowania wzajemnej miłości, podkreślił też rolę pozdrowienia w liturgii i życiu codziennym.

 

        20 stycznia 2003 założona została witryna internetowa parafii Olbrachcice, której autorem jest Ks. Dominik Rybol. Witryna ta jest stale aktualizowana.

Kazania pasyjne w tym roku głosił O. Ernest Szleger z Białej - obecny wicedziekan, który wcześniej był prowincjałem Ojców Kamilianów w Tarnowskich Górach. Omawiał wybrane stacje drogi krzyżowej.

    Rekolekcje Wielkopostne od Wielkiego Poniedziałku do Wielkiej Środy włącznie przeprowadził O. Kazimierz Rychlik z Wrocławia, który w 1990 r. wraz O. Antonim Sową przeprowadził Misję św. w naszej parafii. Sprzyjała nam piękna wiosenna pogoda. Były to jednocześnie rekolekcje szkolne dla dzieci ze szkoły podstawowej i z gimnazjum. Nauki były rano i popołudniu, a Msze św. rano i wieczorem. Udział w rekolekcjach był bardzo dobry. O. Kazimierz mówił m.in. na temat wiary, Sakramentu Pokuty i Eucharystii. Dużo spowiadał. Były również nauki stanowe po Mszy św. wieczornej dla mężczyzn (w poniedziałek, a nie w środę), młodzieży (we wtorek) i niewiast (w środę – rano). Każdego dnia popołudniu o godz. 16.00 (przed nauką rekolekcyjną) ks. proboszcz uczył dzieci nowych piosenek religijnych przy akompaniamencie gitary.

        W czasie remontu kościoła, który trwał od końca kwietnia do pierwszej niedzieli lipca, Msze św. niedzielne i świąteczne były odprawiane przy grocie poza wioską. Dobra pogoda towarzyszyła nam prawie przez cały czas. Tylko raz trzeba było schować się w grocie, by deszcz nie zniszczył Najświętszych Postaci i ksiąg liturgicznych. Wtedy przypomnieliśmy sobie, jak wyglądała Msza św. przed Soborem Watykańskim II, bo kapłan odprawiał przy starym ołtarzu, twarzą do groty a plecami do ludu. 1 czerwca, w czasie złotego wesela, była piękna słoneczna pogoda. Więc czcigodni jubilaci nie żałowali, że uroczystość nie mogła odbyć się w kościele.

        Tuż przed zakończeniem roku szkolnego Abp Alfons Nossol przysłał dekret mianujący Ks. Dominika Rybola z dniem 19 sierpnia 2003 r. proboszczem w Chrząstowicach i jednocześnie odwołujący z obowiązków proboszcza parafii w Olbrachcicach. Nowym proboszczem w Olbrachcicach będzie Ks. Henryk Prygiel z Żędowic, któremu życzymy zdrowia i błogosławieństwa Bożego.

 

 

PODZIĘKOWANIE

    

Serdeczne "Bóg zapłać!"

        - Radzie Parafialnej i Duszpasterskiej, Panu Sołtysowi oraz

Zarządowi Mniejszości Niemieckiej

za zaangażowanie w remonty kościoła i jego otoczenia;

- dawnym mieszkańcom Olbrachcic za odnowienie groty (dużej i małej);

- kilku rodzinom za pomoc w renowacji naczyń liturgicznych;

- Panu Organiście za grę na organach i za troskę o ogród;

- chórowi i muzykantom za uświetnianie uroczystości parafialnych; 

- ministrantom i mariankom za służbę przy ołtarzu;

- rodzinie Weinkopf za troskę o pole parafialne;

- Pani Zofii Picz za sprzątanie kościoła i jego obejścia;

- Pani Kozubek za pranie bielizny kościelnej;

- rodzinie Fogel za opiekowanie się cmentarzem;

- rodzinie Grandek i Hanko za obiady;

- Panu Urbankowi za pomoc;

- Klaudiuszowi Wystrach za naprawę dachu;

- Joachimowi Wystrach za prace elektryczne na plebanii;

- Paniom, które sprzątały i przygotowywały okolicznościowe przyjęcia na plebanii oraz

- wszystkim żyjącym i zmarłym Parafianom za ofiarność i okazaną mi życzliwość.

                                                                                                Ks. Dominik Rybol

 

 

W górę • Bp Augustin • Bp Wycisk • Fotografie • Grota • Kronika • Słoków • Święci